Artykuł

Prawda i mity o pakcie Ribbentrop-Mołotow

Artykuł opublikowany na stronie http://www.great-country.ru/ . Tłumaczenie z j. rosyjskiego

23 sierpnia minęła kolejna rocznica podpisania przez Ribbentropa i Mołotowa niemiecko-radzieckiego paktu o nieagresji. Nadbałtyccy i polscy politycy po raz kolejny podkreślają “cyniczną i szkodliwą naturę paktu”.

Myślę, że nawet sam Ribbentrop w pełni zgodziłby się dziś z oceną zgubności paktu. Układ z ZSRR był rzeczywiście szkodliwy dla nazistowskich Niemiec. Jeśli chodzi o cynizm tego dokumentu, to nie jest to takie proste. Dlatego zajmę się tym aspektem bardziej szczegółowo.

ZSRR nie zawarło ”szkodliwego” układu z Niemcami jako pierwsze. Tylko kilka faktów:

W 1933 r. Wielka Brytania, Francja i Włochy zawarły z nazistowskimi Niemcami tzw. pakt czterech.
W 1934 r. Polska zawiera traktat z Niemcami.
W 1935 r. Francja zawiera pakt z Niemcami.
W 1936 r. Japonia zawiera pakt z Niemcami.
W 1936 roku Anglia zawiera pakt morski z Niemcami.
We wrześniu 1938 r. przyjęte zostają deklaracje angielsko-niemieckie, a w grudniu francusko-niemieckie, które mają wyraźnie antyradziecki charakter.
W marcu 1939 r. Rumunia podpisała pakt z Niemcami.
W maju 1939 r. Włochy zawierają pakt z Niemcami.
W maju 1939 r. Litwa zawarła pakt z Niemcami.
W czerwcu 1939 roku Estonia i Łotwa podpisują pakt z Niemcami.


Dopiero w sierpniu 1939 roku Związek Radziecki zawarł układ z Niemcami…

Tezy o “czarnym dniu w historii Europy”, kiedy to “w tajnym protokole dodatkowym do paktu Ribbentrop-Mołotow utworzono strefy wpływów Związku Radzieckiego i Niemiec w Estonii, na Łotwie i Litwie, a także w Polsce i na terenie ówczesnej Besarabii” od lat 90. konsekwentnie towarzyszą rocznicom podpisania w sierpniu 1939 roku traktatu radzieckiego-niemieckiego, który miał skutkować “czwartym rozbiorem” Polski.

Nie jest wyjątkiem Białoruś, gdzie na początku 1990 roku prowokatorzy za namową głównego ideologa KC KPZR A. Jakowlewa zaczęli z oburzeniem wymachiwać kopiami niektórych “tajnych protokołów dodatkowych” do paktu. rzekomo przypadkowo (!) wykopanymi przez Amerykanów zaraz po wojnie w pobliżu jednego z niemieckich zamków (!), ale opublikowanymi z jakiegoś powodu w szczycie “zimnej wojny”. Chociaż nawet Gorbaczow, który to wszystko wywołał, był zażenowany faktem, że podpis Mołotowa widniejący na „kopiach” zapisany jest łacińskimi literami, a “wszelkie próby odnalezienia oryginału tajnego traktatu nie powiodły się”

Jednak miejscowi “nacjonaliści”, którzy wykreślili tę “haniebną datę” z podręczników historii, zaczęli wzywać Białorusinów do “pokuty za to, co stało się w tym strasznym roku 1939”. Logicznie rzecz biorąc, taka “pokuta” powinna płynnie przejść w “naprawę historycznego błędu”, czyli zwrot Polsce zachodniej Białorusi, Ukrainy i części krajów bałtyckich. Fakt, że Ribbentrop, który zawsze podpisywał dokumenty atramentem “parker”, z jakiegoś powodu podpisał nieszczęsny traktat szarym długopisem, który upowszechnił się wiele lat po Norymberdze, oczywiście nikogo nie zdziwił.

Wszelkiej maści „historycy” antykomunistyczni zaczęli po pijanemu orać świadomość historyczną Białorusinów, wychowanych na internacjonalizmie, chcąc uczynić z nich uczestników wszelkiego rodzaju upolitycznionych nacjonalistycznych zgromadzeń i wieców. W rezultacie dosłownie każdy słyszał o “tajnych protokołach” do paktu. Ale z jakiegoś powodu nikt ich nigdy nie widział.

Zauważmy w związku z tym, że nie wspominał o nich ani sam Hitler, który zwykle publikował wszystkie dokumenty mogące oczernić każdą kolejną ofiarę hitlerowskiej agresji, ani główny negocjator w Moskwie Joachim von Ribbentrop, który miałby istotną potrzebę użycia czegoś takiego podczas procesu norymberskiego.

Czy to nie dziwne: archiwum Ribbentropa zostało zachowane, ale “tajny protokół” nie? Jeśli pakt o nieagresji z 23 sierpnia 1939 r. został ratyfikowany przez niemiecki Reichstag i Radę Najwyższą ZSRR i uzyskał moc prawną, a “tajny protokół” nie był przedmiotem obrad ani Reichstagu, ani Rady Najwyższej, to nie miał mocy prawnej. Jak to możliwe, żeby ktoś, kto uważa się za naukowca-historyka, prawnika czy dyplomatę piszącego o przestrzeganiu prawa w sprawach międzynarodowych, przeoczył tak poważne fakty?

Jest jeszcze jeden fakt, który jest przemilczany przez cynicznych spadkobierców SS-manów i kolaborantów nie tylko w krajach bałtyckich. 17 kwietnia 1939 r., przed osiągnięciem porozumienia z Niemcami, Moskwa zaproponowała Paryżowi i Londynowi zawarcie angielsko-francusko-radzieckiego traktatu o wzajemnej pomocy. W tekście dokumentu czytamy:

”(1). Wielka Brytania, Francja i ZSRR zawierają między sobą porozumienie na okres 5-10 lat o wzajemnym zobowiązaniu do udzielenia sobie natychmiastowej pomocy każdego rodzaju, w tym pomocy wojskowej, w przypadku agresji w Europie przeciwko któremuś z umawiających się państw.

(2) Anglia, Francja i ZSRR zobowiązują się udzielić wszelkiej pomocy, w tym pomocy wojskowej, państwom Europy Wschodniej położonym między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym i graniczącym z ZSRR w przypadku agresji przeciwko tym państwom.

(3) Anglia, Francja i ZSRR zobowiązują się do omówienia i ustalenia w możliwie najkrótszym czasie zakresu i formy pomocy wojskowej, jakiej każde z tych państw ma udzielić w wykonaniu § 1 i 2.

(4) Rząd angielski obiecuje Polsce pomoc, przeznaczoną na wypadek agresji ze strony Niemiec.

(5). Traktat istniejący między Polską a Rumunią zostaje uznany za obowiązujący w przypadku jakiejkolwiek agresji przeciwko Polsce i Rumunii lub zostaje całkowicie unieważniony jako skierowany przeciwko ZSRR.

(6). Anglia, Francja i ZSRR zobowiązują się, że po wybuchu działań wojennych nie będą prowadzić żadnych rokowań ani zawierać pokoju z agresorami bez porozumienia wszystkich trzech mocarstw.

(7). Odpowiednia umowa ma być podpisana w tym samym czasie, co konwencja sporządzona zgodnie z § 3.

(8). Konieczne jest, aby Anglia, Francja i ZSRR rozpoczęły negocjacje z Turcją w celu uzyskania specjalnego porozumienia o wzajemnej pomocy.”

Takie sformułowanie dokumentu wyraźnie nie podobało się jednak politykom zachodnim, gdyż skutecznie dezawuowało rezultaty układu monachijskiego, którego celem było wywołanie wojny światowej i skierowanie faszystowskiej agresji na wschód. Dlatego brytyjski minister spraw zagranicznych, lord Halifax, powiedział 26 kwietnia na posiedzeniu rządu brytyjskiego w sprawie porozumienia ze Związkiem Radzieckim, że “nie nadszedł czas na tak kompleksową propozycję”.

Dopiero po tym, bez pomocy grających na zwłokę Anglii i Francji, które nadzorowały przesunięcie jednostek niemieckich na wschód, ZSRR zawarł latem 1939 roku pakt o nieagresji z Niemcami. Działo się tak z wielu powodów istotnych dla przetrwania. Zatrzymam się tylko na jednym, niestety, praktycznie nieuwzględnianym.

Było to w tych letnich dniach 1939 roku, kiedy wojska radzieckie były zaangażowane w ciężkie walki z Japończykami pod Chalkhin-Gol. Japonia była mocarstwem tzw. faszystowskiej “osi Berlin-Rzym-Tokio” i sojusznikiem Niemiec w ramach Paktu Antykominternowskiego. Dlatego zawarcie paktu radziecko-niemieckiego postrzegano w Tokio jako zdradę. Z punktu widzenia etyki samurajskiej – niewybaczalną.

Z telegramu z 24 sierpnia 1939 r. od ambasadora: “Wiadomość o zawarciu paktu o nieagresji między ZSRR a Niemcami wywarła w Japonii oszałamiające wrażenie, zwłaszcza w obozie wojskowym i faszystowskim”. (Podobną ocenę zawierał raport brytyjskiego ambasadora w Tokio, Roberta Craigie, według którego wydarzenie to “było ciężkim ciosem dla Japończyków”).

Zaledwie kilka dni po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow, 28 sierpnia 1939 r., japoński gabinet, na czele którego stał Hiranuma Kichiro, gorący i konsekwentny zwolennik wspólnej wojny niemiecko-japońskiej przeciwko ZSRR, został zmuszony do dymisji. Nawet sam Hiranuma stwierdził, że sytuacja ta wymagała “zupełnie nowej orientacji w japońskiej polityce zagranicznej”. W rezultacie Japończycy opowiedzieli się za “opcją południową”, zakładającą wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią, i nie przeciwstawili się ZSRR nawet w najtrudniejszych miesiącach 1941 r.

Znamienny fakt, który został brutalnie przemilczany: podczas walk radziecko-japońskich pod Chalkhin-Gol, Polska wystąpiła do Japonii z inicjatywą otwarcia “drugiego frontu” przeciwko ZSRR, zachęcając do tego również Niemcy. W tym czasie Polska była państwem bardzo zmilitaryzowanym, z najdłuższym stażem służby czynnej i zdolnością do wystawienia do 5 milionów żołnierzy. Kluczową rolę odegrał w tym Tadeusz Brzeziński (1896-1990), wysokiej rangi polski dyplomata – ojciec słynnego zamorskiego “eksperta od Rosji” – który był aktywnym kontynuatorem polskiej polityki jako sojusznika nazistowskich Niemiec, wspierał nazistów i w dużej mierze kierował polską polityką zagraniczną w połowie lat 30. i do początku II wojny światowej. Pracując w Niemczech w okresie największego rozkwitu nazizmu w latach 1931-1935, robił wszystko, by doprowadzić do sojuszu Polski z nazistami. Po układzie monachijskim, kiedy został mianowany ambasadorem w ZSRR, Brzeziński kategorycznie odmówił w imieniu Polski zagwarantowania przejścia dla wojsk radzieckich w celu odparcia potencjalnej agresji nazistowskiej.

Jeśli chodzi o agresję na Wschód, to nawet w Mein Kampf, napisanej w latach 20-tych, Hitler szczerza oświadczył: “Słowiańska masa ludzka, jako rasowa szumowina, nie jest godna posiadania swoich ziem… Kto może kwestionować moje prawo do zniszczenia milionów Słowian? Musimy zniszczyć większość Rosjan i Słowian, część z nich zamienić w bydło robotnicze, a resztę wyrzucić za Ural.”

W lipcu 1941 r., przemawiając do oficerów w sztabie Grupy Armii Centrum, Hitler ubolewał, że słabo znał potęgę Związku Radzieckiego i jego armii (uważał ją za “kolosa na glinianych nogach”), a gdyby miał pełne informacje, “bardzo trudno byłoby odważyć się na tą kampanię”. Zwróć uwagę na słowo “odważyć się”. On i tak by się zdecydował, choć z wielkim trudem.

Tak więc cały “cynizm” paktu zawartego przez Ribbentropa, o którym mówił szef MSZ Niemiec, można sprowadzić do następującego – zamiast już w 1939 r. rwać się do wojny z Niemcami o obce interesy “do ostatniej kropli krwi radzieckiego żołnierza” [co mogłoby skończyć się sojuszem antyradzieckim, i, być może ,podporządkowaniem świata nazizmowi], ZSRR zadbał o własne interesy.

Niestety, nie udało się obronić tych interesów w całości. Przede wszystkim dlatego, że zamiast męczącej wojny pozycyjnej, jak w I wojnie światowej, mocarstwa zachodnie szybko poddały się Hitlerowi, wraz z zasobami niemal całej Europy. Biorąc to pod uwagę, radziecko-niemiecki pakt o nieagresji był najlepszym możliwym wyjściem z sytuacji, która wytworzyła się wokół Związku Radzieckiego do sierpnia 1939 roku.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments