Artykuł

Czyje to ciało?

Zaczyna się sezon zimowy, więc nagłówków będzie przybywać. Nikt jednak nie będzie się nimi przejmował. Zaginął, znaleziono ciało, lokalny bezdomny. Uwaga ludzi minimalna, bo to przecież bezdomny. A kto to jest bezdomny w obecnym systemie? Pewnie alkoholik jakiś albo narkoman, generalnie nierób… Istnienie bezdomnych narusza idyllę, według której żyją ludzie. Przecież zasadą, która sączy się z telewizji, radia i prasy jest, że uczciwą pracą ludzie się bogacą. 

Omija się takich z daleka, leży gdzieś człowiek, obrzygany, brudny, śmierdzący. Jest to przecież człowiek, który z jakiegoś powodu do takiego stanu się doprowadził. Czy ktoś to jednak analizuje, dlaczego ludzie lądują na ulicy? “Pracujesz, masz. On nie pracuje, to ma za swoje.” Taka maksyma władowana jest nam do głów. Zajrzyjmy jednak głębiej w powody bezdomności:

  • rozpad rodziny,
  • eksmisja,
  • powrót z zakładu karnego bez możliwości zamieszkania,
  • brak stałych dochodów,
  • przemoc w rodzinie,
  • brak tolerancji społecznej,
  • uzależnienia,

Do każdego tu przypadku można dopasować sobie wytłumaczenie. Rozpad rodziny? Złe wartości. Eksmisja? Niemądre dysponowanie pieniędzmi. Powrót z zakładu karnego? Przestępca, bandyta, powinien cierpieć. Brak stałych dochodów? Nierób. Przemoc w rodzinie? Wina rodziców, którzy pewnie są patusami, ich wina, że sprowadzili dziecko na ten świat. Brak tolerancji społecznej? Wina człowieka, który ujawnia np. swoją orientację, zamiast zachować ją dla siebie. Uzależnienia? Tragedia na własne życzenie.

Zauważmy, jak szybko przychodzi nam znajdowanie powodów, dla których należy na bezdomnego patrzeć jak na kogoś, kto sam sobie zgotował taki los. To pozwala nam znieczulić się na ten widok, jednocześnie zaś automatycznie obronić dobre zasady, na których ten system jest zbudowany, że każdy kieruje własnym losem i ląduje tam, gdzie powinien. To rodzi nawet agresję, obrzydzenie, niechęć. Przykładem może być tutaj sytuacja, kiedy mieszkańcy nowoczesnego osiedla narzekali, że bezdomni kręcą się po okolicy, ponieważ naprzeciwko blokowiska była jadłodajnia dla bezdomnych. Nie było jednak tam miejsca, by zjeść, więc bezdomni zajmowali ławki, place zabaw i inne elementy dostępnej infrastruktury, żeby się posilić. Na to jednak nie mogli sobie pozwolić nowobogaccy mieszkańcy i żądali od miasta i policji natychmiastowego rozwiązania tego problemu.

Wróćmy jednak do powodów. Jednym z najczęstszych i najbardziej widocznych jest uzależnienie od alkoholu bądź narkotyków. Można sobie przecież pomyśleć, czy to ktoś na siłę w kogoś wlewa alkohol, czy to ktoś na siłę każe komuś zażywać narkotyki? Ludzie sami to robią i dlatego tak kończą jak kończą. 

Oto przyczyny alkoholizmu:

  • przewlekły stres,
  • niska samoocena,
  • chęć zaimponowania otoczeniu,
  • trudne dzieciństwo,
  • problemy w związku/pracy,
  • depresja,
  • brak wsparcia najbliższych,
  • patologiczne środowisko, w którym dorastali,
  • pijący rodzice.

Sięgamy więc głębiej i głębiej. Sprawa zatem nie wydaje się taka prosta, że ot ktoś leży, nawalony, omińmy go szerokim łukiem i cieszmy się, że mamy pracę, mamy gdzie mieszkać i nic z tego nas nie dotyczy. I jednocześnie od razu obrońmy system, mówiąc, że on tak na własne życzenie. A jednak sprawa nie jest taka prosta. Idąc głębiej, sprawy się komplikują, zanika jednostkowa odpowiedzialność, a pojawia się cała masa uwarunkowań, które przyczyniają się do sięgania po alkohol czy narkotyki.

Bezdomny sam w sobie to prawda, jest odrażający. Śmierdzi, jest wulgarny, zachowuje się nieracjonalnie i agresywnie. Nie udawajmy, że tak nie jest. Po rozcięciu warstw ubrań, umyciu, podaniu leków ubraniu w szpitalną piżamę z widoku zostaje człowiek jak każdy inny. Jest to jednak człowiek z ogromnym bagażem traumatycznych przeżyć, stresu, problemów emocjonalnych, autodestrukcyjnych poglądów na siebie. I nie ma tu prostych recept typu: nie pij, nie ćpaj, idź do pracy, żyj normalnie, tak jak ja żyje. Prawicowi komentatorzy potrafią w minutę odnaleźć ci wyjście z każdej sytuacji, w której się znajdujesz. Mieszkasz w okolicy, gdzie ciężko o prace? Sprzedaj mieszkanie, przeprowadź się na drugi koniec Polski albo za granicę. Słabo ci płacą tam gdzie jesteś? Przekwalifikuj się, zmień zawód, pójdź na studia.

W minutę układają ci schemat życia i wyjścia z twoich problemów, tak aby imię kapitalizmu zostało obronione, tak żeby system przetrwał. Co jednak z takiego gadania przychodzi do człowieka? Dlaczego więc mimo że wszyscy wiedzą jak idealnie żyć w kapitalizmie, tak wielu ludzi wypada z jego obiegu i kończy w podobny sposób? Bo system ten nie pasuje do ludzi, po prostu. 

Spójrzmy na statystyki. Według danych w Polsce jest około 43 000 bezdomnych. Są to dane z roku 2013. Ta liczba jest w miarę stała, zmieniają się tylko osoby, które się na nią składają. Rocznie zamarza w Polsce około 100 osób. Te dane są z 2016 roku. Według danych z roku 1999 było to 200 osób. Można więc przyjąć, że od 1989 w Polsce z powodu wychłodzenia zmarło 3 000 ludzi. Dodajmy do tego 50 osób rocznie, które umiera z powodu spożycia alkoholu metylowego. Dodajmy do tego jeszcze ogólną statystykę umieralności z powodu przepicia, czyli około 12 000 osób rocznie, z której dużą część stanowią uzależnione osoby bezdomne. Trudno znaleźć w sieci informacje na temat śmiertelności i powodów śmierci osób bez dachu nad głową. Mając jednak te dane, uzmysłówmy sobie, ile tysięcy osób zmarło z powodu wypadnięcia z kapitalistycznego obiegu i znalezienia się w próżni, a następnie „zdychania pod płotem”. 

Nie trzeba tutaj pisać, że zjawisko bezdomności było marginalne w czasach socjalizmu. Przydziały mieszkań, dopłaty do wynajmu, niskie czynsze hotelów robotniczych, polityka pełnego zatrudnienia. I ci ludzie mogliby dalej żyć, mieć rodzinę i dzieci. A jednak już nie żyją i będą umierać dalej, jak dalej będziemy widzieć takie nagłówki. Pomagajmy jak możemy, ale miejmy świadomość, że to kropla w morzu potrzeb, że to sypanie piasku do dziurawego worka. Kapitalizm wypluwa codziennie dziesiątki tysięcy osób ze swojego obiegu, można nawet zorganizować ogromną akcję charytatywną, która pójdzie w miliardy. Ale to nie powstrzyma tego problemu, nie zastopuje systemu i miejmy tego świadomość. O ile w ogóle udałoby się taką akcję przeprowadzić wśród zgiełku, by „nie dokarmiać darmozjadów”. 

Gwarancja zatrudnienia, psycholog w każdej szkole, oddemonizowanie psychiatrii, poradnie małżeńskie, hostele dla osób LGBT, przymusowe leczenie odwykowe to wszystko jest dla człowieka, takim jakim jest a nawet niezależnie jakim jest, bo każdemu się to należy. Na tym polega, że ma się prawo do czegoś. Prawo do godnego życia, do bezpieczeństwa, do gwarancji leczenia, na tym polega socjalizm.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Robert
Robert
1 miesiąc temu

Bardzo dobry tekst. Podmiotowe traktowanie ludzi w ciężkich sytuacjach życiowych przychodzi z trudem ogromnej większości wyznawców wonego rynku, choćby nie wiadomo za jak bardzo progresywnych by się uważali

Myśliciel
Myśliciel
1 miesiąc temu

Świetny artykuł ! Kapitalizm jest antyludzkim, bezdusznym systemem, liczy się tylko kasa a nie człowiek ! Do tego dochodzi niestety hipokryzja. Media na usługach kapitalistów ukazują świat bogatych, uśmiechniętych ludzi, taka sama propaganda obowiązuje np. w filmach ! Dla kapitalistów oraz ich sługusów bezdomny jest zwykłym śmieciem, bo według nich to nierób i pijak który nie chciał pracować za grosze na chwałę ” jaśnie państwa”. Na większości osiedli, gdzie bezdomni grzebali w śmietnikach, to te śmietniki ogrodzono i zamknięto na kłódki aby bezdomni nie psuli krajobrazu oraz beztroskiej atmosfery ! Jednak to właśnie kapitalizm produkuje tychże bezdomnych i nie chce… Czytaj więcej »