Świat Wiadomości

UE podważa suwerenność Chin. Stanowczy sprzeciw Pekinu

Ostatnie miesiące przyniosły wzmożenie antychińskiej propagandy, powszechnej na całym świecie zachodnim, coraz śmielszej i bardziej agresywnej. Propaganda ta stara się dyskredytować Chiny, przedstawiać je jako pozbawiony praw człowieka, oparty na „totalitaryzmie” kraj rządzony przez bezwzględny reżim. Przykłady bezczelnej propagandy w ostatnim tylko czasie liczyć można w dziesiątkach; jednym z najpopularniejszych i najgłośniej wykrzykiwanych mitów jest mit ludobójstwa Ujgurów który, mimo licznych dowodów na jego bzdurność i bezpodstawność, wciąż stanowi istotną część propagandy zachodu.

Podobnych kłamstw pojawiło się dotąd wiele i, najpewniej, będzie ich coraz więcej. Jaki jest ich cel? Chiny, jako kraj o wydajniejszej gospodarce i efektywniejszej organizacji niemal w każdej dziedzinie biją dziś zachód na głowę (co widać dobrze na przykładzie pandemii koronawirusa); tym samym USA i Europa zachodnia, główne ośrodki światowego imperializmu, widzą w CHRL istotne zagrożenie dla swoich interesów — zrobią więc wszystko, by uderzyć i podkopać ten kraj, Ostatnie wydarzenia pokazują, że zachód nie tylko oczernia i dyskredytuje Chiny, lecz szykuje także bardziej bezpośrednie środki konfrontacji.

I tak, parlament europejski przyjął w czwartek nową, daleko idącą rezolucję „potępiającą agresję wojskową Chin” i wzywającą do zacieśnienia relacji między Unią Europejską a Tajwanem, w tym głownie relacji handlowych. Rezolucja wzywa do natychmiastowego i znacznego zwiększenia wymiany handlowej z Tajwanem — w najbliższym czasie wcielona ma zostać w życie. Jednocześnie wezwano do zmiany nazwy biura handlowego bloku w Tajpej na „biuro handlowe UE na Tajwanie”, co podkreślić ma uznanie Unii dla tego państwa i usprawnić przyszłe wymiany na drodze formalnej.

Ta pozornie niewiele znacząca decyzja (zacieśnienie wymiany z innym państwem, nic szczególnego?), ma w praktyce ogromne znaczenie geopolityczne. Nie jest bowiem przypadkiem, że została ona podjęta właśnie teraz — rezolucję przyjęto w warunkach wzmożonego napięcia na linii Chiny-Tajwan i zaostrzenia politycznego konfliktu między krajami. Propagandowa ocena tego konfliktu jako głównego agresora przedstawia Chiny, Tajwan zaś stawia w roli demokratycznego, pokojowo nastawionego państwa, będącego w konflikcie ofiarą. Takie spojrzenie na sprawę mija się jednak z prawdą; trzeba wymienić istotną rolę Tajwanu w kreowaniu antychińskiej propagandy, w której przemycane są m.in roszczenia terytorialna wobec Chin. Warto przypomnieć przy tym genezę powstania Tajwanu, który po zwycięskiej rewolucji i powstaniu CHRL stał się kolebką chińskich panów i nacjonalistów. Jest więc jasne, że zacieśnianie relacji z państwem nieuznawanym przez Chiny i podważającym suwerenność Chin, zwłaszcza w czasie zaostrzenia konfliktu między Chinami a Tajwanem stanowi formę politycznego manifestu, jest kolejnym, świadomym uderzeniem w CHRL.

Dokładniejszy obraz sytuacji daje dotychczasowa historia współpracy NATO z Tajwanem.

W zeszłym roku Waszyngton zatwierdził sprzedanie Tajwanowi broni o wartości 1,8 miliarda dolarów, w tym mobilnych wyrzutni rakiet i 135 precyzyjnie naprowadzanych pocisków manewrujących. W ostatnim czasie doszło także do zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej na wyspie, a także mobilizacji sił krajowych. Co ważne, już w zeszłym roku rząd Chiński zażądał zakończenia wojskowej obecności USA na Tajwanie kiedy ujawniono, że siły operacji specjalnych i marines potajemnie szkolą tam żołnierzy.

W kontekście tego, ostatnia rezolucja Parlamentu Europejskiego spotkała się ze stanowczym sprzeciwem Pekinu. Wang Wenbin, rzecznik chińskiego MSZ wyraził „silne potępienie” i powiedział: „Parlament UE powinien natychmiast powstrzymać słowa i działania, które podważają suwerenność i integralność terytorialną Chin”.

Coraz większe zacieśnianie współpracy z Tajwanem, jako krajem podważającym suwerenność Chin i mającym terytorialne roszczenia pokazuje, w jakim kierunku zmierza NATO i do jakich celów dąży. Współpraca ta, jak widać, nie ogranicza się do „współpracy gospodarczej” czy „wymiany handlowej”, lecz oznacza przede wszystkim „współpracę” militarną, wysyłanie broni i wojsk, szkolenie żołnierzy. Śmiesznie w tym kontekście wyglądają oskarżenia USA i UE ukazujące Chiny jako „agresora dążącego do wojny”. Widać jak na dłoni kto naprawdę jest agresorem, kto naprawdę dąży do wojny.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments