Artykuł

Konstantin Czernienko – zapomniany sekretarz generalny. Czy historia mogłaby potoczyć się inaczej?

Na przestrzeni wieków nie brakuje postaci, które gdyby pożyły trochę dłużej, mogłyby znacząco zmienić bieg historii. Losy świata starożytnego przybrałyby najprawdopodobniej inny przebieg, gdyby nie przedwczesna śmierć niezwyciężonego Aleksandra Wielkiego, a sylwetka średniowiecznej Europy zapewne prezentowałaby się w zupełnie inny sposób, gdyby nie śmierć młodego i mającego potencjał ambitnego marzyciela Ottona III. W czasach współczesnych człowiekiem, który gdyby dłużej pożył, mógłby znacząco odmienić ludzkiego dzieje, jest Konstantin Czernienko – zapomniany przywódcą Związku Radzieckiego, które władzę sprawował w latach 1984 – 1985. Spośród wszystkich osób, które stały na czele tego kraju, on stery władzy dzierżył najkrócej – nieco ponad rok, konkretnie niecałe 13 miesięcy. Urząd sekretarza generalnego KC KPZR objął 13 lutego 1984 roku, a zmarł 10 marca 1985 roku. Niewątpliwie postać ta należy do najbardziej zapomnianych. Trudno zresztą się dziwić – u władzy był przecież bardzo krótko. Pomimo to, patrząc z naszej perspektywy historycznej, Czernienko naprawdę miał realne szanse diametralnie wpłynąć na bieg historii. Dlaczego?

Sekretarzem Generalnym Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego po śmierci Czernienki został liberał Michaił Gorbaczow, który za pomocą swoją antysocjalistycznej polityki, zawierającej się w pieriestrojce, głasnosti i ugodowym podejściu w polityce zagranicznej względem fali kontrrewolucji w Europie Środkowo – Wschodniej oraz Stanów Zjednoczonych, a także przystaniem na fałsz historyczny, wyrażający się choćby uznaniem dla bajek Aleksandra SoŁŻEnicyna czy przyznaniem się do niemieckiej zbrodni wojennej w Katyniu, wbił gwóźdź do trumny dla ZSRR i zasadniczo niemal całego, światowego socjalizmu. Dzięki niemu zaszła pełna restauracja kapitalizmu i obalenie rządów partii komunistycznej w jego kraju, który zniszczył, a także w szeregu innych państw socjalistycznych. Kontrrewolucja burżuazyjna święciła na początku lat 90. gigantyczny trumf, co obserwujemy do dzisiaj. Losy świata przy Gorbaczowie są nam dobrze znane – niemal całkowity brak państw socjalistycznych na świecie i lansowana przez historyków burżuazyjnych koncepcja końca historii. Ale wcale tak nie musiało się stać. Gdyby zamiast niego gensekiem był ideowy i twardogłowy marksista-leninista, wszystko potoczyłoby się inaczej. A właśnie z takim człowiekiem mieliśmy do czynienia w przypadku właśnie poprzednika Gorbaczowa, Konstantina Czernienki.

Czernienko był szczerym komunistą, który utrzymywał najtwardszą linię polityczną od czasów Stalina i miał daleko idące plany. Podjął najbardziej śmiałe kroki od 1956. Zaakceptował wniosek Mołotowa o ponowne przyjęcie do partii. Jeden z najbliższych współpracowników Stalina, jednoznacznie kojarzący się z jego rządami, składał go wielokrotnie po wyrzuceniu w 1961 roku z szeregów KPZR za krytykę działań Chruszczowa, jednak dopiero w 1984, pod przewodnictwem Czernienki, został on zaopiniowany pozytywnie. Legitymację partyjną sam wręczył mu do ręki. W planach było też przywrócenie innych dawnych działaczy partyjnych, którzy również znaleźli się poza partią ze względu na swoją krytyczną postawę wobec linii kreślonej przez Chruszczowa, takich jak Kaganowicz czy Malenkow. Czernienko zaprosił także do Moskwy Swietłanę Allilujewą, żyjącą córkę Towarzysza Soso. Dążył do pełnej rehabilitacji Józefa Stalina. Nie tak jak w czasach Breżniewa, czyli pewnego ocieplenie jego wizerunku, lecz do cofnięcia stanu sprzed 1956. Jednym z takich kroków miało być przywrócenie Wołgogradowi nazwy Stalingrad, które planowano na 40. rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem, na 9 maja 1985 roku. Nie doszło to do skutku ze względu na śmierć Czernienki 2 miesiące wcześniej. Podjął, w przeciwieństwie do swojego następcy, ostry kurs wobec USA, co wyrażało się na przykład w kalce działań państw zachodu w stosunku do Olimpiady w Moskwie w 1980 – ZSRR wraz ze zbratanymi krajami zbojkotował Igrzyska Olimpijskie w 1984 w Los Angeles. Przyłożył też rolę do nieco zaniedbanego wcześniej aspektu (choć i tak pozostającego w zdecydowanie lepszym stanie niż po 1991) – rozwoju naukowo – technicznego. Za Czernienki ustanowiono również obchodzony do dziś w niektórych krajach poradzieckich Dzień Wiedzy. Kwestią jednak najprawdopodobniej najistotniejszą jest fakt, że zainicjował on dyskusję o reformach gospodarczych, ale nie w tonie dominującym już wtedy, czyli w kierunku gorbaczowskiej pieriestrojki, ale w oparciu o stalinowską pięciolatkę z lat 1951-1955 i książkę Józefa Stalina ,,Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR”, w których wyłożył on istotę i sposób działania gospodarki socjalistycznej, zaniedbany w latach po jego śmierci. Oznacza to więc, że pomimo dominującego prądu oznaczającego dalszy demontaż socjalizmu przez nadawanie coraz to większej samodzielności przedsiębiorstwom i zastępowania socjalistycznej maksymalizacji korzyści publicznej maksymalizacją zysku, istniała pierwsza od dawna jakaś realna alternatywna, mająca odwrotny kierunek. W 1984 i 1985 w kierownictwie KPZR dominował jednak prąd decentralizacyjny i skłonny do podjęcia prywatyzacji, który reprezentowany był przez Michaiła Gorbaczowa i Nikołaja Ryżkowa. Właśnie ci liberałowie de facto mieli wtedy więcej do powiedzenia niż schorowany Konstantin Czernienko. Mający już ponad 70 lat przywódca komunistów, nie był w stanie zdławić oporu elementów reakcyjnych, które zagnieździły się w partii.

Na ogół śmierć przeszkadza w realizacji swoich planów ludziom młodym, którzy zmarli przedwcześnie. W tym przypadku mieliśmy odwrotną sytuację – zgon Czernienki nie stanowił zaskoczenia, bowiem funkcje sekretarza generalnego KC KPZR objął zbyt późno – w wieku 72 lat. Z naszej perspektywy możemy powiedzieć, że gdyby pożył jednak trochę dłużej i znajdował się w lepszej kondycji zdrowotnej, albo piastował ten urząd trochę wcześniej, świat nie byłby taki, jaki znamy, czyli po kontrrewolucji z lat 1989-91. W końcu na czele światowej stolicy ruchu robotniczego mieliśmy człowieka, który nie dopuściłby, gdyby dysponował pełnosprawnością, do wydarzeń znanych z czasów Gorbaczowa. Ale mogło to być nawet i dużo dalej idące. Istniała szansa, że przeprowadziłby restalinizację i przywrócił socjalizm w czystej formie, przed reformami Chruszczowa i Kosygina.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zdzichu
Zdzichu
29 dni temu

Bardzo ciekawy art.

LGD
LGD
28 dni temu

prawo nagłówków betteridge’a czyli: NIE. Dlaczego nie ? Ano z 2 przyczyn panie towarzyszu Nowicki. Dupa z ciebie a nie marksista skoro żeś zapomniał o tym,że te rozgrywki polityczne na szczytach władzy miały charakter klasowy,konkretnie chodziło tu o klasę rządzącej biurokracji kontra partyjni ortodoksi mającą władzę absolutną i robotników mających w państwie sowieckim gówno do gadania. Trocki miał tu 100% racji że przewidywał że się to posypie,analiza klasowa procesów społecznych i patrzenie kto na czym korzysta to podstawa podstaw żeby ogarnąć co się do cholery dzieje – nawet jeśli jak w moim przypadku nie jest się już socjalistą tylko „reakcyjną… Czytaj więcej »