Artykuł

Kwestia anarchii produkcji

System kapitalistyczny uwikłany jest w nierozwiązalne w jego ramach sprzeczności. Ludzkość nie ma przy nim możliwości optymalnego i stałego rozwoju, co przynosi katastrofalne skutki. Widzimy to w postaci ciągłego niszczenia sił wytwórczych, całkowicie nieracjonalnego i marnotrawnego wykorzystania zasobów czy cyklicznych kryzysów. Powoduje to ogrom niepotrzebnej biedy i cierpienia, niemożności twórczej i efektywnej realizacji siebie przez człowieka, niewykorzystania jego potencjału i czynienia go bezsilnym wobec przyrody. Wszystko to jest kursem ku zagładzie. Zaradzić może temu ustanowienie ustroju socjalistycznego. Wspomniane negatywne konsekwencje, jakie generuje kapitalizm, wynikają z jego sprzecznej natury, wyrażającej się w zjawisku nazywanym anarchią produkcji.

Ludzkość zna zjawisko produkcji towarowej od 8-10 tys. lat. Długo jednak nie było ono rozpowszechnione i prowadzone na wielką skalę, gdyż dysponowano jedynie prostymi narzędziami. Ten ich nieskomplikowany charakter implikował to, że ich właściciel sam przeprowadzał cały proces technicznej odróbki w wytworzeniu produktu, a więc i efekt pracy w pełni przynależał mu. Zjawisko pracy najemnej również nie należało do powszechnych, nie mówiąc już o nim, jako o zajęciu, od którego tylko zależy czyjaś cała egzystencja. Produkcja kręciła się głównie wokół samego wytwórcy i jego rodziny, gdyż podyktowana była jedynie ich potrzebami bądź też część wytworu trafiała do pana feudalnego. Dopiero nadwyżka mogła zostać wykorzystana jako towar. Produkcja towarowa w wiekach średnich dopiero raczkowała i przybierała ona na ogół postać wzajemnego zaspokajania potrzeb przez odmiennych wytwórców – rzemieślnik kupował od chłopa produkty rolne, a ten nabywał od niego wyroby rzemieślnicze. Podział pracy w takim społeczeństwie miał charakter bezplanowy. Warto zauważyć, że już wtedy można było zauważyć nieodłączny element, wiążący się ze wszystkimi procesami międzyludzkimi przy produkcji towarowej – indywidualny wytwórca nie wie, ile tego samego dobra, które on produkuje, produkują także inni wytwórcy, nie wie, czy jego produkt trafi na realny popyt i nie jest w stanie przewidzieć, czy zwrócą mu się koszty; produkcja przybiera postać anarchii.

Rozwój sił wytwórczych postępował, a za nim i cała sytuacja społeczna w produkcji uległa gwałtownej zmianie. Małe zakłady stopniowo wypierane były przez wielkie manufaktury. Siły wytwórcze zostały udoskonalone i proste narzędzia, takie jak kołowrotek czy ręczne krosno, ustąpiły zaawansowanym maszynom. Zaczął rodzić się wielki przemysł. Przy takim stanie możliwości produkcyjnych człowieka, proces produkcyjny nie był już wykonywany przez jedną osobę od początku do końca, jak wcześniej, lecz przy zmechanizowanych, wielkich przyrządach, złożoną czynność przeprowadzały rzesze producentów i nikt już nie mógł powiedzieć, że sam wykonał dany produkt od początku do końca. Produkcja nabrała charakteru społecznego. Maszyny w powstających fabrykach wymagały też zaplanowanego podziału pracy wewnątrz zakładu. Tego typu sposób gospodarowania charakterystyczny był dla coraz to bardziej rosnącego w siłę kapitalistycznego systemu produkcji, którego nosicielką stała się burżuazja. Stał on w przeciwieństwie do wcześniejszego systemu feudalnego, w którym obowiązywał podział na stany i dominowała produkcja indywidualna. Stopniowo należące do burżuazji nowoczesne fabryki wypierały proste zakłady rzemieślnicze, które nie mogły równać się z ich wielką, zaplanowaną i społeczną produkcją przy znacznie bardziej zaawansowanych technicznie narzędziach. W takiej sytuacji upowszechniła się praca najemna – drobny wytwórca, którego środki produkcji stały się bezwartościowe, aby podjąć pracę, a co za tym idzie zdobyć środki na przetrwanie, musiał sprzedawać swoją siłę roboczą u kapitalisty. Począwszy od końca XVIII stulecia, kapitalizm stał się systemem dominującym, niszcząc poprzedzającego go stosunki feudalne. Na samym początku można już było zauważyć pierwszą zawartą w nim sprzeczność. Produkcja przybrała społeczny charakter, ale forma zawłaszczania i własności już nie, dalej mała charakter indywidualny. Produkt pracy przynależny był nie gronu jego wytwórców, lecz wciąż właścicielowi środków produkcji – kapitaliście – pomimo że to nie on, w przeciwieństwie do średniowiecznego rzemieślnika, wytworzył ten produkt.

Wraz z rozwojem wielkiego przemysłu coraz powszechniejsza i zaawansowana stała się produkcja towarowa, która zyskała w końcu miano czegoś zupełnie powszechnego i złożonego. Poszczególni burżua ze swoimi zakładami coraz to bardziej zaczęli pełnić funkcje odosobnionych wytwórców towarów. Tu mogła ujawnić się kolejna sprzeczność, mająca podobne podłoża i stanowiąca rozwinięcie pierwszej. Jak pamiętamy, w warunkach produkcji towarowej, pojedynczy wytwórca nie wie, ile tego samego produktu wytwarzają inni producenci i na jaki popyt wśród społeczeństwa on trafi. Produkcja ma tu chaotyczny charakter. Wytwarza on w związku z tym towary na ślepo. System kapitalistyczny podniósł produkcję do rangi społecznej. Wszystko to pozwoliło jaskrawo ujawnić się temu właśnie aspektowi rozwiniętej już gospodarki towarowej. I tak o ile w pojedynczym zakładzie obowiązuje plan i organizacja w produkcji, tak w skali społecznej przybiera ona formę anarchii. Pojedynczy kapitalista jest właśnie tym odosobnionym producentem, który nie jest w stanie przewidzieć, jaki jest wolumen produkcji podobnych dóbr w innych fabrykach, na jaki popyt on natrafi oraz czy, a jak tak, to w jakim stopniu, zwrócą się zyski. Burżua z tego powodu działa po omacku, na ślepo. Zjawisko niezorganizowanego, chaotycznego charakteru produkcji w skali społecznej, którego istotą jest nieodpowiadanie produkcji potrzebom społecznym, nosi nazwę anarchii produkcji.

W warunkach anarchii nie ma możliwości zaspokojenia zagregowanego popytu społecznego z reprodukcją rozszerzoną. Kapitaliści, których sens działania i motywację stanowi powiększanie wartości rynkowej swojego przedsiębiorstwa i strach przed jego upadkiem, ukierunkowują produkcję tam, gdzie jest zysk, a nie tam, gdzie dostępny jest potencjał polepszenia materialnych warunków bytu społeczeństwa i zaspokojenia jego potrzeb. W warunkach chaotycznej i spontanicznej formy wytwarzania, pojedynczy, ślepy kapitalista dysponuje jedynie skąpymi informacjami co do optymalnego kierunku wykorzystania zasobów, toteż ciężko mu podjęć w tym kierunku racjonalną decyzję. Środki do wyprodukowania jednych produktów są wykorzystywane w nadmiarze, a środki do stworzenia innych dóbr nie są w dostatecznym stopniu zużywane, jednych towarów powstaje za dużo, a drugich za mało. W obowiązującym nieładzie część gałęzi, na które składają się te bardziej zyskowne, choć niekoniecznie przynoszące najwięcej owoców ludzkości, rosną szybciej, często w nadmiernym i niepotrzebnym stopniu, a niektóre, przynoszące mniejsze zyski, choć niekoniecznie mniej społecznie potrzebne, odnotowują niższe tempo rozwoju, wielokrotnie zbyt niskie. Różne branże rozwijają się nierównomiernie. W takim systemie proporcjonalność między różnymi działami może być tylko, i to od wielkiego dzwonu, dziełem szczęśliwego przypadku. Nieproporcjonalny rozwój danych sektorów prowadzi także do zakłócenia sieci powiązań między poszczególnymi branżami. Rolnik ma przykładowo pewne zobowiązania wobec zakładu zajmującego się przetwórstwem otrzymywanych od niego produktów rolnych, a fabryka produkująca urządzenia rolnicze, takie jak traktory czy kombajny, ma pewne zobowiązania wobec niego. Aby proces ten przebiegał poprawnie, potrzebna jest jednak proporcjonalność i dopasowanie między tymi gałęziami, na którą nie można liczyć w ramach spontanicznej i niezaplanowanej produkcji, charakteryzującej się dysproporcją między różnymi działami gospodarczymi. Wszystkie wspomniane nieprawidłowości składają się na charakterystyczną dla systemu kapitalistycznego zupełnie nieracjonalną alokację zasobów, która prowadzi do ich masowego marnotrawstwa, niewykorzystania i zmarnowania niezliczonej ilości godzin pracy i potencjału ludzkiego.

Co bardzo ważne, sprzeczności te, zawarte w anarchii produkcji, doprowadzają do powtarzających się cyklicznie tzw. kryzysów nadprodukcji. Kapitalista, z myślą o jak największym zysku, stale i coraz to bardziej zwiększa produkcję. Ale siła nabywcza społeczeństwa jest ograniczona. Przyczyna tego elementu rzeczywistości to fakt, że wypłata pracownika ma wartość zawsze mniejszą od wartości wytworzonej produkcji. W przeciwnym wypadku kapitalista nie zagarniałby dla siebie zysku, nie zachodziłby podstawowy mechanizm kapitalizmu – zabór wartości dodatkowej i jego pozycja, w gruncie rzeczy, nie mogłaby zostać określona jako uprzywilejowana. Co za tym idzie, z czasem zachodzi nagromadzenie towarów, które nie są sprzedawane, bo nikogo nie stać na nie, podaż znacząco przewyższa popyt. Częste w takiej sytuacji staje się udzielanie kredytów konsumenckich. Kapitaliści obniżają ceny, aby zwiększyć popyt i ograniczają produkcję. Ale to powoduje zaś, że gwałtownie zmniejsza się zapotrzebowanie na ludzką pracę, co prowadzi do masowych zwolnień i bezrobocia na gigantyczną skalę, a także zmniejsza ich zysk, a co za tym idzie, znaczącej degradacji ulegają także i płace pracowników. Dodatkowo, w obliczu wyjątkowo trudnych warunków, jakie powstają, powszechne staje oszczędzanie. Popyt z tych trzech powodów jest więc jeszcze bardziej zmniejszany, co pogłębia kryzys. Z powodu powszechnego bezrobocia i niskich płac cierpią biedę i głodują milionowe masy, jednak nie przez zbyt małą ilość produktów, ale wręcz przeciwnie – z powodu wyprodukowania zbyt dużej ilości towarów. Pod tym kątem kapitalizm jest wyjątkowy na tle innych systemów przedklasowych, w których kryzysy oczywiście również występowały, ale zawsze z powodu braku, np. suszy bądź plagi szarańczy. Warto jednak zaznaczyć jeszcze, że nazwa kryzys nadprodukcji ma niejako charakter mylący, gdyż poniekąd sugeruje, że kapitalizm wytwarza liczbę dóbr przewyższającą potrzeby konsumentów- tak jednak nie jest, nadwyżka występuje nie nad rzeczywistym zapotrzebowaniem, lecz nad popytem efektywnym (tj. przekracza możliwości finansowe konsumentów, nie jednak ich potrzeby, które nie tylko nie zostają zaspokojone w nadmiarze, ale wręcz przeciwnie – ich spełnienie odbywa się jedynie w bardzo niewielkim stopniu, występuje niedobór w odniesieniu do nich). W warunkach kryzysowych, w których nieciężko o upadek firmy, jedne firmy żądają od drugich natychmiastowych spłat długów, w obawie przed upadkiem dłużnika lub też z powodu ich własnych potrzeb finansowych. Nakaz natychmiastowego wypłacenia pieniędzy jednak tylko katalizuje proces upadku zobowiązanego przedsiębiorstwa, a czasem i znajdującego się w trudnej sytuacji pożyczkodawcy, którego dłużnik właśnie zbankrutował. Zachodzi więc reakcja łańcuchowa, w wyniku której upadają małej i średnie, a czasem też i duże firmy oraz banki, na giełdach dochodzi do krachów. Bankrutują też firmy i banki, które wcześniej udzieliły kredytów konsumenckich, gdyż w dalszym ciągu siła nabywcza dłużnika jest ograniczona, a wartość udzielonego kredytu zawsze jest większa, toteż niemożliwe staje się ich spłacenie. W obliczu powszechnego ubóstwa najrozsądniejsze byłoby rozdanie wyprodukowanej nadwyżki zbytu, ale tak się nie dzieje, gdyż nie jest to opłacalne dla kapitalisty — bezpłatna dystrybucja oznaczałaby obniżenie cen produktów i utratę zysku, a poza tym na skutek takich posunięć zmniejszyłby się popyt na pracę, a co za tym idzie, zwiększyłaby się jej cena, czyli kapitalista dla siebie uzyskałby jeszcze mniejszy zysk, będąc zmuszonym więcej płacić swoim pracownikom. Zachodzi masowe unicestwianie niesprzedanych towarów przez burżuazję. Widzimy tu niszczenie sił wytwórczych w skrajnej wręcz postaci. Amerykański prozaik, John Steinbeck, destrukcję towarów w czasie Wielkiego Kryzysu, tak potrzebnych biednej i głodującej ludności, w swojej książce Grona gniewu, opisał takimi słowami: To zbrodnia, która nie ma nazwy. To żal, którego nie da się zmierzyć żadnymi łzami. Bądź co bądź, autor mylił się w pierwszym zdaniu. Zbrodnia ta ma nazwę – niepohamowana, kapitalistyczna pogoń za zyskiem. Takie kryzysy, crise pléthorique (kryzysy z nadmiaru), jak je nazwał Charles Fourier, który zdążył już w swoim czasie zauważyć ich rzucający się w oczy charakter, powtarzają się cyklicznie co około 10 lat, począwszy od 1825 roku, kiedy zaszedł pierwszy kryzys nadprodukcji w Wielkiej Brytanii. Największy swój początek miał w 1929 roku i powszechnie znany jest jako Wielki Kryzys. Nowszy przykład to krach z lat 2007-2009. Obecny zaś kryzys, potocznie nazywany covidowym, także nosi takie znamiona, a pandemia nie była jego przyczyną, lecz katalizatorem, który wyolbrzymił skutki.

Jak widzimy, druzgocące problemy kapitalizmu, wyrażające się w nieracjonalnej i marnotrawnej alokacji zasobów i w cyklicznie powtarzających się kryzysach, wynikają z jego sprzecznej natury. Rozwiązanie, które umożliwiłoby ich wyeliminowanie, to zastąpienie własności prywatnej własnością społeczną, uspołecznienie środków produkcji oraz zastąpienie anarchii produkcji gospodarką planowaną, co jest możliwe po wspomnianym, uprzednim uspołecznieniu. Oznacza to więc ustanowienie nowego systemu, który spełniałby takie właśnie cechy, a więc byłby ukierunkowany na potrzeby społeczne, interesy wspólnotowe, toteż nazywamy go socjalizmem (od łac. societas — wspólnota). Tylko w jego warunkach bowiem, przy produkcji społecznej, która jest codziennością począwszy od czasów rewolucji przemysłowej i z czasem staje się jeszcze bardziej społeczna, bez sprzeczności może zachodzić optymalny i stały rozwój sił wytwórczych.

Oznaczałoby to jednak utratę przywilejów przez burżuazję, która próbuje rozwiązać kłopoty, w jakie z powodu wewnętrznych sprzeczności nieodłącznie uwikłany jest jej system, rozwiązać w jego ramach. Stara się nas przekonać, że problemy występujące w kapitalizmie albo z niego nie wynikają, tylko stanowią dzieło losu, albo są w jego ramach rozwiązywalne. Dawno już ekonomia burżuazyjna ogłosiła rzekome rozwiązanie problemu anarchii produkcji, ale bez socjalizmu. Ma nim być nowy model kapitalizmu, którym jest kapitalizm monopolistyczny. Oznaczać by to miało niejako uspołecznienie w ramach systemu burżuazyjnego. Lekarstwem na bolączki kapitalizmu mają być kartele, trusty, koncerny, syndykaty, wielki spółki akcyjne. Monopole rzekomo uczyniłyby kapitalizm wydajnym i pozbawionym anarchii produkcji. Tak się jednak nie dzieje. Przeciwnie, pogłębiają one wręcz w dużej mierze rozbieżność między produkcją dóbr przez kapitalistów a potrzebami społecznymi. Wynika to z tego, że na rynku, na którym jest monopol, znika czołowy czynnik wpływający na rozwój przedsiębiorstwa – walka z konkurencją. I, pomimo że monopol ma co prawda szersze perspektywy rozwojowe niż rynek z rozdrobnionymi, mniejszymi firmami, dalej w oczywisty sposób bardzo daleko mu do miana optymalnego i spełniającego społeczne potrzeby. Oprócz tego następuje dalsze i głębsze pogłębianie dysproporcji w rozwoju poszczególnych działów, bo sektory zmonopolizowane rozwijają się szybciej niż niezmonopolizowane. Poza tym te branże, w których nie zaszła monopolizacja, kosztem wzrostu organizacji w monopolach, wykazują jeszcze mniejszy stopień planowania. W ten sposób stworzenie monopolu w jednej gałęzi pogłębia chaos w całej produkcji. Dodatkowo ceny na rynkach będących monopolami są z reguły duże, bo przedsiębiorstwo pozbawione konkurencji może sobie pozwolić na ich wygórowanie. Siła nabywcza społeczeństwa więc szybciej się obniżana, a to z kolei podwyższa tempo powstawania kryzysów. Warto zauważyć, że gdyby rzeczywiście monopol uzdrowił kapitalizm od anarchii produkcji, nie obserwowalibyśmy kryzysów, a tymczasem stale i ciągle je widzimy. Dziś, ponad 100 lat po tym, kiedy Lenin w swoim dziele Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu, wydanym w 1917 roku, napisał: Eliminowanie kryzysów przez kartele to bajka burżuazyjnych ekonomistów, upiększających kapitalizm za wszelką cenę, z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że miał pełną rację. Kryzysy w końcu obserwujemy nadal, a największy w historii kapitalizmu krach nadszedł w 12 lat po jego słowach. To jasne, empiryczne dowody.

System kapitalistyczny uwikłany jest w leżące wprost w jego naturze, niedające się rozwiązać sprzeczności. Generują one destruktywne zjawisko anarchii produkcji. W warunkach, jakie zastajemy, jedynym sposobem na umożliwienie ludzkości szybkiego, racjonalnego, optymalnego rozwoju, uczynienia bezrobocia bezpowrotną zmorą minionych już lat i wyzwolenia się z trapiącego ludzkość, niszczycielskiego cyklu kryzysów oraz przy takim stopniu niszczenia sił wytwórczych i nierozsądnego gospodarowania zasobami, ocalenia ludzkości przed wielką katastrofą, jest wyrzucenie raz na zawsze kapitalizmu na śmietnik historii i ustanowienie socjalizmu, w którym to produkcja ma charakter planowy, a nie chaotyczny. I to właśnie stanowi główny cel Odrodzenia Komunizmu i Polskiej Partii Robotniczej.


Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments