Artykuł

Daszyński i zmarnowana szansa na Polskę Ludową

Współautor: Towarzysz Arek

Jednym z rezultatów I wojny światowej i Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej było pojawienie się w Europie państwa polskiego. Ogłoszenie powstanie pierwszego polskiego rządu przypada na pierwszą rocznicę rewolucji – 7 listopada 1918.

Właśnie wtedy w Lublinie powstał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Na jego czele stanął działacz Polskiej Partii Socjalistycznej Ignacy Daszyński.

Pierwsze postanowienia i plany nowego rządu wyglądały obiecująco. W swoim manifeście nowy rząd ogłaszał nielegalność reprezentującej interesy klas posiadających Rady Regencyjnej. Manifest ogłaszał natychmiastową nacjonalizację lasów oraz wielkich majątków ziemskich, 8-godzinny dzień pracy w przemyśle, równość praw wyborczych kobiet i mężczyzn.

Co więcej zapowiadał prace nad ustawami o nacjonalizacji surowców, górnictwa i strategicznych i gałęzi przemysłu. W pakiecie ustaw zapowiadanych przez nowy rząd przewidziano także ustawy o nacjonalizacji majątków powstałych w wyniku spekulacji w czasie wojny, wprowadzeniu ubezpieczeń chorobowych i emerytalnych, samorządzie pracowniczym oraz obowiązkowej i bezpłatnej edukacji.

Ten bardzo dobrze zapowiadający się rząd nie utrzymał władzy dość długo by wprowadzić trwałe zmiany w Polsce. Jego premier Ignacy Daszyński oddał władzę dyktatorowi Józefowi Piłsudskiemu. Oznaczało to nie tylko przerwanie prac nad reformami społecznymi, ale także cofnięcie tych reform, które rząd w Lublinie zdążył już ogłosić. Co prawda kilka dni po dymisji Daszyńskiego powstał rząd Jędrzeja Moraczewskiego, który próbował wznowić prace nad niezbędnymi dla Polski reformami, jednak i on po zaledwie dwóch miesiącach działalności został rozwiązany przez Piłsudskiego. Piłsudski skorzystał z danej mu przez Daszyńskiego dyktatorskiej władzy by trwale zablokować reformy, które mogłyby uderzyć w interesy kapitalistów i obszarników.

Po odwołaniu rządu Moraczewskiego Piłsudski rozpoczął wojnę przeciw Rosji Radzieckiej. Ta bratobójcza wojna wykrwawiła polskie chłopstwo i klasę robotniczą. Sam Daszyński miał przy niej okazję jeszcze raz skompromitować siebie i swoją partię. Chociaż początkowo był przeciw wojnie, w momencie, gdy armia Piłsudskiego zaczęła przegrywać, zgodził się wejść do Rządu Obrony Narodowej. Jego zadaniem było okłamywać polskich chłopów obiecując im reformę rolną w zamian za walkę przeciw komunistom. Z czego wywiązał się dość dobrze stawiając lud pracujący wsi przeciw siłom bolszewickim. Ostatecznie reforma rolna dokonała się ale dopiero 24 lata później i to właśnie dzięki komunistom, których tak zwalczał.

Postawa Daszyńskiego była postawą ugodową, nastawioną na uprzejme proszenie burżuazyjnej dyktatury o łaskawe zgodzenie się na reformy socjalistyczne. Było to stanowisko utopijne, które doprowadziło jedynie do utopienia kraju we krwi robotniczej. Rok wcześniej bolszewicy sięgnęli po władzę polityczną by zrealizować dane masom obietnice. Nie cofnęli się i nie zawiedli mas ludowych, które na nich liczyły. Swoją konsekwencją i niezłomnością w walce o realizację danych klasie robotniczej obietnic udowodnili, że są partią zasługującą na miano awangardy klasy robotniczej. PPS na to miano nie zasłużyła. Jedynie Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy ze swoim wodzem Julianem Marchlewskim stanęła u boku bolszewików by walczyć o to co obiecano półtorej roku wcześniej w Lublinie.

Kapitalistyczna Polska jaka funkcjonowała w dwudziestoleciu międzywojennym była państwem słabym. Niezdolnym do rozwoju. Państwem, gdzie panowała nędza i ogromne nierówności społeczne. II RP była krajem, który zaczął się rozwijać dopiero po śmierci Piłsudskiego w 1935 roku, za sprawą inwestycji państwowych prowadzonych pod kierownictwem ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego. Jednak i te reformy napotykały na ogromne ograniczenia w postaci niekorzystnej struktury gospodarczej. Z jednej strony w rolnictwie panował podział na wielkie majątki bogatych obszarników oraz małe zagrody, na których z głodu umierali małorolni chłopi. Nędza chłopów małorolnych i bezrolnych generowała ogromne zasoby taniej siły roboczej najmującej się w majątkach obszarniczych. Tania siła robocza zniechęcała do inwestowania w maszyny i modernizację produkcji. Również sytuacja w przemyśle wyglądała tragicznie. Przemysł należący do krajowych przedsiębiorstw był rozdrobniony i mało efektywny zaś wielki przemysł operujący w gałęziach o największym znaczeniu strategicznym takich jak energetyka, górnictwo czy hutnictwo był zdominowany przez kapitał zagraniczny. Kluczowe gałęzie przemysłu były w rękach zagranicznych koncernów transferujących za granicę zyski równe co najmniej 25% budżetu (to ostrożne szacunki). Bez możliwości nakierowania ogromnej części dochodu narodowego na kluczowe inwestycje nie udałoby się wiele osiągnąć. Gospodarka II RP nie posiadała odpowiednio silnego sektora państwowego i miała za wysoki udział kapitału zagranicznego. Były to słabości strukturalne których przemóc nie mogłaby nawet poprawa polityki gospodarczej jaką wprowadził minister Kwiatkowski. Produkcja energii elektrycznej w latach 1928-1938 wzrosła o 52 % w latach 1950-1960 o 222% stali odpowiednio o 2% i 168%. Nękana kryzysami II RP cierpiała na niedomagania strukturalne których źródłem była rezygnacja z potrzebnych reform w 1919 roku.

Nacjonalizacja wielkiego przemysłu i majątków ziemskich pozwoliłaby skupić jak w soczewce środki na wielkie inwestycje w przemysł i rozwój własnej bazy wytwórczej, która pozwoliłaby podnieść poziom życia ludności a także zbudować własny przemysł obronny. Właśnie taką drogą w latach 30-tych poszedł Związek Radziecki. Gdyby Polska również wybrała tę drogę, znacznie szybciej można by było pokonać klęskę głodu, bezrobocie i analfabetyzm. Także szybciej można by było dokonać elektryfikacji. Porównanie doświadczeń II RP i doświadczeń ZSRR oraz PRL ukazuje dobitnie, że bezpośrednie inwestycje państwowe i odgórne akcje są znacznie skuteczniejsze niż bierne czekanie na oddolną inicjatywę prywatną.

Istotnym problemem z jakim zmagała się II RP była kwestia narodowościowa. Rządy burżuazyjne nie potrafiły jej skutecznie rozwiązać potrafiąc jedynie krótkotrwale stłamsić mniejszości. Długotrwale jednak problem nadal istniał i przyniósł straszne konsekwencje, wymienić wystarczy choćby działalność OUN (szczególnie rzeź Wołyńską, wynikającą po części z polityki władz II RP na tym terenie ). Przeciwnie w ówczesnym wielonarodowościowym ZSRR problem ten został sprawnie rozwiązany (wystarczy spojrzeć choćby na politykę korienizacji); podobnie jak w PRL-u w którym w krótkim czasie udało się wytępić szowinistyczne bandy nie tylko UPA (czyli dokonując tego co nie udało się II RP przez całe dwudziestolecie międzywojenne), ale i NSZ. Należy więc zakładać, że problem ten zostałby przez władzę ludową sprawnie rozwiązany i nie przyniósłby licznych ofiar, których świadkami byliśmy w okresie dwudziestolecia międzywojennego i II wojny światowej (w szczególności).

Ważne w tym temacie są również stosunki z sąsiadami. Burżuazyjna II RP była mocno skonfliktowana z większością swoich sąsiadów, co skutkowało nie tylko złymi relacjami dyplomatycznymi, ale również rzutowało na ekonomię. ZSRR, które było naturalnym partnerem handlowym dla Polski traktowane było z silną wrogością i relacje z nim były ograniczane do minimum. Podobne (choć niekoniecznie tak skrajne) stosunki panowały z Czechosłowacją, Litwą i Niemcami. Polska Ludowa byłaby wstanie nie tylko pokojowo koegzystować z tymi państwami (co można wnioskować po stosunkach PRL-u ze swoimi sąsiadami, które był utrzymywane w przyjaźni), ale bliskie stosunki z ZSRR, byłyby niezwykle korzystne gospodarczo i przyczyniłby by się do szybszego rozwoju naszego kraju (poprzez ożywianą wymianę handlową i technologiczną).

Być może gdyby nie tchórzostwo Daszyńskiego, Polska uniknęłaby klęski września 1939. Po pierwsze dlatego, że wprowadzając socjalistyczne zmiany w strukturze gospodarki bylibyśmy w stanie zrealizować wielkie inwestycje w przemysł umożliwiający wystawienie dobrze wyposażonej i licznej armii. Po drugie dlatego, że nie wplątalibyśmy się w konflikt z ZSRR przez co mielibyśmy szansę na zdobycie w nim wielkiego sojusznika.

Ostatecznie wszystko to co obiecał Daszyński dali Polsce nie reformiści szukający ugody z burżuazją, ale patrzący trzeźwo na sytuację polscy komuniści. W Lublinie w 1944 roku dokonało się to, co powinno się dokonać już w 1918. Co pokazuje że jedyne do czego się przyczynili ci ,,socjaliści”, to opóźnienie rozwoju naszego kraju. I teraz możemy się jedynie zastanawiać, jak wyglądała by Polska gdyby progres, jaki został dokonany w okresie Bieruta, został dokonany ponad dwadzieścia lat wcześniej.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments