Artykuł

Rewolucja październikowa a pandemia hiszpanki na tle dzisiejszej koronazarazy

Współautor: Tow. Komunista

Na dzisiaj przypada rocznica decydującego wydarzenia w dziejach ludzkości — Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Otaczająca nas rzeczywistość naznaczona jest wciąż przez trwającą pandemię COVID-19. Warto jednak zauważyć, że początki władzy bolszewickiej także miały miejsce w tle choroby dziesiątkującej ludzkość — grypy hiszpanki. Z tego powodu warto spojrzeć na to, jak w obliczu plagi poradzili sobie komuniści w Rosji i jak wyglądało to na tle rządów burżuazyjnych w innych krajach oraz jak prezentuje się to na tle obecnej walki z koronawirusem SARS — Cov — 2.

Pandemia hiszpanki należały do najgroźniejszych w historii ludzkości. Na jej skutek śmierć poniosło od 20 do nawet 100 milionów osób (0,9-5,3% światowej populacji), a zachorowało przynajmniej 550 milionów ludzi (około 30% wszystkich na świecie w tamtym czasie). Średnia światowa śmiertelność wyniosła około 2,5%. Czas trwania zarazy to lata 1918-1920, a całość odbyła się w 4 falach (I – wiosna 1918 – koniec drugiego kwartału 1918, II – sierpień 1918 – grudzień 1918, III – styczeń 1919-czerwiec 1919, IV – wiosna 1920).

Początek epidemii przypada na ostatnie lata I wojny światowej. Ekspansja, dążenie do uzyskania maksymalnych wpływów — te podstawowe cele towarzyszyły uczestnikom konfliktu od samego początku do końca, stanowiły główną oś ich działalności. Wojna imperialistyczna, sprzeczna z wolą i interesami społeczeństwa, pogorszyła i tak tragiczne warunki egzystencji tworząc dogodne warunki dla rozwoju choroby. Równoległy pobór do wojska pogłębił panujący wśród biednych (więc wśród większości) higieniczny i humanitarny kryzys.

Wszystko to było kluczowe dla powstania podatnego gruntu dla wybuchu zarazy, wówczas jeszcze niespodziewanej i niezdefiniowanej. Braki żywności wśród żołnierzy i ludności cywilnej, złe warunki higieniczne i sanitarne (o które mocarstwa imperialistyczne oczywiście nie dbały) stały się istotną przyczyną jednej z największych i najbardziej zabójczych pandemii; imperialiści, skupieni na prowadzeniu wojny, porachunkach i realizacji własnych interesów zmusili miliony do życia w zgiełku i nędzy. I tak na wiosnę 1918 roku wybuchła pierwsza fala pandemii grypy hiszpanki. W czasie pierwszej fali hiszpanka charakteryzowała się wysoką zakażalnością, nie była jednak chorobą na tyle śmiertelną, by zwrócić na siebie szczególną uwagę rządów większości państw. Przeoczenie przez USA, Wielką Brytanię i inne mocarstwa pierwszych symptomów rodzącej się pandemii skończyło się tragicznie. Brak odpowiednich działań zaowocował wybuchem drugiej, niezwykle śmiertelnej fali, której hiszpanka zawdzięcza swoją straszną renomę. Pierwsze ogniska drugiej fali pojawiły się w sierpniu 1918 roku we Francji i w USA. Choroba zaczęła rozprzestrzeniać się w ogromnym tempie, głównie w koszarach i na linii frontu, skąd szybko przedostawała się do ludności cywilnej. Rozpoczęły się śmiertelne żniwa; w USA tylko w październiku zginęło ponad 175 tysięcy osób, w Bostonie zachorowało 10 proc. mieszkańców, z czego 2/3 zmarło. Między wrześniem a grudniem 1918 roku potwierdzono w USA około 292 tysiące przypadków śmiertelnych, co w ówczesnych warunkach było wartością wielokrotnie zaniżoną. Podobnie wysokie wartości notowano we Francji i w Wielkiej Brytanii. Odsetek śmiertelności z powodu grypy na 100 000 mieszkańców w krajach takich jak Anglia, Niemcy czy Hiszpania, w porównaniu z poprzednimi latami zwiększył się nawet kilkudziesięciokrotnie; w Hiszpanii z 35 ofiar na 100 000 mieszańców w roku 1917 do 710 w 1918, w Anglii z 22 do 336, w Niemczech z 11 do 293. Łączną liczbę śmiertelnych ofiar grypy na świecie szacuje się na 25-50 milionów osób, a niektóre, mniej ostrożne szacunki wskazują na wartości rzędu 75-100 milionów zgonów.

Wojna imperialistyczna i wynikłe z niej, tragiczne warunki sanitarne nie są bezpośrednią przyczyną ogromnej liczby ofiar w państwach burżuazyjnych. Wojna ta, choć istotnie przyczyniła się do wybuchu pandemii, w żaden sposób nie może usprawiedliwić nieudolności i dezorganizacji. Dezorganizacja ta, brak zdolnej do działania służby zdrowia, jej rozproszony charakter, elitarność i brak powszechnego systemu ubezpieczeń — wszystkie te problemy stanowiły wspólny mianownik dla wszystkich, burżuazyjnych państw, najbardziej zdruzgotanych przez pandemię: USA, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii itd. Te „wolnorynkowe” podejście do lecznictwa, uniemożliwiające planową i skuteczną odpowiedź na zarazę otworzyło hiszpance drogę do zdziesiątkowania części ludności świata. Przykładem tej nieudolności są efekty „działań doraźnych” wprowadzonych m.in. przez rządy USA i Hiszpanii. Oprócz ogólnych zaleceń, takich jak noszenie maseczek czy zakaz podawania dłoni, nie podjęto żadnych działań ingerujących w życie społeczne (co wiązało się po części z trwającą wciąż wojną), umożliwiając de facto niezahamowany rozwój pandemii. Co warto podkreślić, opieszałość ta miała miejsca także podczas drugiej fali, nieporównywalnie bardziej śmiertelnej; nie zabroniono nawet większych zgromadzeń, a tam, gdzie to zrobiono (kompetencje takie miały bowiem władze lokalne), w żaden sposób nie monitorowano przestrzegania obostrzeń. W konsekwencji możliwe było odbywanie ogromnych parad i wielotysięcznych zgromadzeń, co doprowadzało do masowych infekcji. Nie ograniczono także wydarzeń religijnych; w Hiszpanii tragiczną 2 falę poprzedziły zgromadzenia w święto św. Izydora, które przyczyniły się do tysięcy nowych zgonów.

Sprawa miała się inaczej w Rosji Radzieckiej, dotkniętej pandemią hiszpanki w czasie ogromnej, politycznej destabilizacji. Nowopowstałe państwo pogrążyło się w wieloletniej wojnie domowej, wywołanej przez krajowych awanturników (białych) i zagranicznych interwencjonistów. To właśnie ta imperialistyczna interwencja stała się przyczyną pogorszenia sytuacji pandemicznej w Rosji; amerykański, francuscy, brytyjscy żołnierze, przybywający z krajów najbardziej dotkniętych pandemią, siłą rzeczy przywieźli wirusa ze sobą. Interwencja wiązała się także ze znaczącym pogorszeniem warunków humanitarnych i bytowych; dokonywano ataków na główne szlaki transportowe, grabiono wioski, odcinano miasta od dostaw żywności i towarów, co oznaczało głód, problemy z higieną i, tym samym, dogodne warunki dla rozwoju grypy. Skutkowało to zwiększeniem liczby przypadków i pogorszeniem sytuacji pandemicznej w kraju. W konsekwencji bolszewicy stanęli przed wyzwaniem powstrzymania rosnącej w siłę choroby, co w warunkach rosyjskich, szalejącego tyfusu, duru i innych chorób było ogromnym wyzwaniem. Jednocześnie dopiero gruntowano niedawną przejętą władzę; próby wprowadzania socjalistycznych zmian w lecznictwie spotykały się często z oporem środowisk lekarskich, których przedstawiciele traktowali władzę radziecką jako władzę „tymczasową”, pozostając wiernymi carowi lub Kiereńskiemu.

Bolszewicy jednak, rozumiejąc wagę upowszechnienia opieki medycznej, podjęli stanowcze kroki. 22 grudnia 1917 roku, a więc jeszcze przed epidemią, Rada Komisarzy Ludowych uchwaliła dekret o „powszechnych ubezpieczeniach zdrowotnych”, który znacząco poszerzył krąg obywateli podlegających ubezpieczeniu. Dekrety te dały impuls do rozwoju ruchu ubezpieczeniowego w Rosji Radzieckiej, co pozwoliło skończyć z dotychczasowym, elitarnym charakterem służby zdrowia. Kolejnym krokiem było zerwanie z chaosem i decentralizacją w medycynie. Już w listopadzie 1917 pojawiły się pierwsze plany utworzenia scentralizowanego ośrodka, który jednałby pod swoją kontrolą całą opiekę zdrowotną w kraju. Ziściły się one 11 czerwca 1918 roku, kiedy podjęto uchwałę o powołaniu Ludowego Komisariatu Zdrowia. Tym samym służba zdrowia w Rosji Radzieckiej stała się pierwszym tak zorganizowanym, powszechnym systemem. Powstanie Ludowego Komisariatu Zdrowia miało kluczowe znaczenie dla walki z pandemią hiszpanki; Rosja Radziecka, dzięki jednolitej, zorganizowanej strukturze lecznictwa była w stanie, jako pierwszy kraj w historii, walczyć z pandemiami i chorobami skutecznie i sprawnie, przy wysiłku całego społeczeństwa. Dzięki temu 2 fala hiszpanki była w Rosji dużo mniejsza niż na zachodzie; od sierpnia 1918 roku do wiosny 1919 zachorowało jedynie 1,05 mln osób.

Dziś świat ponownie zmaga się z ogólnoświatową pandemią. Covid-19, mimo mniejszej śmiertelności od hiszpanki, stał się przyczyną wielkiego, ekonomicznego i humanitarnego kryzysu. „Bogate państwa zachodu”, takie jak Stany Zjednoczone, Francja czy Wielka Brytania, w obliczu nowej choroby okazały się być niemal całkowicie bezbronne. Uderzenie koronawirusa obnażyło organizacyjną i gospodarzą nieudolność państw burżuazyjnych, niezdolnych do podjęcia skutecznych działań antykryzysowych. Nieudolność ta wiąże się z istotą kapitalizmu. W gospodarce burżuazyjnej, opartej na działalności pojedynczych, prywatnych podmiotów, niemożliwe jest obranie spójnej i jednolitej strategii, niemożliwe jest podjęcie działań służących dobru wspólnemu. Bez tego niemożliwe jest skuteczne przeciwdziałanie sytuacjom kryzysowym, o czym miliony ludzi przekonują się dziś na własnej skórze. Wraz z neoliberalną polityką oszczędzania na wszystkim, na czym tylko się da, również na służbie zdrowia, stworzyło to mieszankę wybuchową. W krajach europy zachodniej, w tym także w Polsce, mamy do czynienia z setkami tysięcy „nadmiarowych” zgonów, brakuje respiratorów i szpitalnych łóżek. W Afryce i Ameryce Południowej miliony ludzi umiera w ubóstwie, poza szpitalami zniszczonymi przez neoliberałów, brakuje szczepionek i lekarzy. W tym samym czasie w Chinach i w innych państwach zainspirowanych socjalizmem problem pandemii już dawno został rozwiązany. Dzięki skutecznej organizacji, dyscyplinie i sprawnej służbie zdrowia kraje te nie znają problemów, z którymi boryka się cały świat.

Trudno nie zauważyć analogii między wydarzeniami sprzed 100 lat a współczesnym kryzysem pandemicznym. Mocarstwa imperialistyczne, uwikłane w konflikty interesów i zajęte prowadzeniem wojny, pozwoliły hiszpance na niemal bezkarne zdziesiątkowanie ludności; w tym samym czasie w Rosji Radzieckiej, dzięki skutecznej i skoordynowanej służbie zdrowia doszło do istotnego zahamowania rozwoju pandemii. Analogicznie współczesne państwa burżuazyjne, nieudolne i niezorganizowane, nie są w stanie skutecznie walczyć z kryzysem. Doświadczenie hiszpanki i koronawirusa pokazuje, że, wbrew temu co się dziś wmawia, kryzysy — takie jak dzisiejszy — nie są skutkiem wyłącznie „czynników zewnętrznych”, pandemii i innych „zdarzeń losowych” którym „nie da się przeciwdziałać”, a wynikiem niezdolności kapitalizmu do przeciwdziałania im.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments