Artykuł

Watykan wodzi za nos polski rząd

Wbrew obiegowej propagandzie, PRL nie było negatywnie ustosunkowane do kościoła katolickiego. Uznawało go za część tożsamości historyczno-narodowej Polaków. Konflikt, istniał jedynie na płaszczyźnie niepodległościowej Polski, której Watykan i często hierarchowie polskiego kościoła katolickiego, stawali po przeciwnej do polskiego interesu narodowego stronie.

Absmak jaki w ustach papieża i książąt kościoła budziło wyrażenie „niepodległa polska”, próbuje być dziś często skrywany przez fanatycznych klakierów KK, którzy nie są w stanie odróżnić kwestii wiary, od polityki. Wiemy jednak, że teorie głoszone przez środowiska bliskie w swojej naturze IPN-owi, są niczym więcej niż próbą naciągania historii, tak aby ta wyglądała korzystniej dla nich.

Praktyczne działania kościoła (skrupulatnie opisywane również przez sam KK) burzą ten propagandowy domek z kart. Wystąpienie KK przeciwko konstytucji 3-ciego maja, wsparcie Targowicy, potępienie powstania listopadowego i styczniowego, czy wisienka na torcie – współpraca z hitlerowcami w 1939 za cenę ustanowienia niemieckich biskupów i łamiąca w ten sposób kręgosłup Polaków.

Syndrom Sztokholmski wobec Watykanu dotyka głównie środowiska prawicowe, które bez opamiętania czapkują purpuratom, jak i z lubością oddają się całowaniu krucyfiksów na marszach narodowców. Do tych zamroczonych faszyzmem czerepów nie dociera, że maszerowanie w koszulkach z „wyklętymi” i całowanie pierścieni biskupich, nie współgra absolutnie, ale czego oczekiwać od ignorantów nieznających historii. Gdybym miał okazję porozmawiać z takowym uczestnikiem marszu – a niestety nie mam, bo za każdym razem kończy to się na groźbach karalnych dotyczących użycia siły fizycznej albo krzykami w moim kierunku – to z chęcią poruszyłbym temat tego, jak KK podczas gdy występowała pozytywna koniunktura, ramię w ramię z władzami PRL, potępiała i tępiła wszystkie organizacje nazywane dzisiaj „żołnierzami wyklętymi”.

To kuriozum w świetle tego, że to właśnie osoby o lewicowych poglądach, najczęściej są posądzane o dwójmyślenie.

Dzięki tej perspektywie, z zaciekawieniem możemy obserwować reakcję na doniesienia o spotkaniu się ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergieja Ławrowa i biskupa Paula Gallaghera. Gallagher pełni w Watykanie funkcję ministra spraw zagranicznych, zakamuflowaną pod nazwą “Sekretarz do spraw relacji z państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej”. Spotkanie miało dotyczyć głównie omówienia stosunków pomiędzy Watykanem a Rosją, a dokładniej stosunku obu państw do sytuacji w Syrii, Libanie na Ukrainie i co najważniejsze dla nas – w Polsce.

Gallagher po rozmowach wzywał: „(…) aby brać pod uwagę, tych ludzi (migrantów z granicy [red.]) nie jako kwestię liczby, ale jako ludzi – takich samych jak my wszyscy – którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji i oczywiście tych, (ludzi, osobną grupę w kontekście wypowiedzi [red.]) na których spoczywa wielki ciężar odpowiedzialności”.

Hierarchowie kościoła polskiego, którzy od dłuższego już czasu grają na nastrojach antymigranckich, postawili oczy w słup i postanowili całą kwestię przemilczeć – co jest wypracowaną przez lata taktyką stosowaną przez KK w sytuacjach w których występuję możliwość negatywnego odbioru społecznego.

Obrońcy kościoła bez sukienek, postanowili zastosować taktykę obrony mającą na celu rozwodnienie znaczenia wypowiedzi wysłannika Watykanu. Nie jest to w zasadzie tak niewiarygodne, bo wysłannikom kościoła zdarza się prawić androny na najróżniejsze tematy dla samego gadania – ale niestety nie tym razem.

To właśnie zachowanie samego Gallaghera pokazuje jak bardzo obrońcy Watykanu są w błędzie, ponieważ spotkanie z Ławrowem i konferencja pomitingowa, nie były jedynymi punktami programowymi przyjazdu do Federacji Rosyjskiej. Dodatkowo spotkał się z przedstawicielem Cerkwi Prawosławnej i premierem Rosji Mikhailem Mishustinem.

Z czego może wynikać tak rozległa misja Watykanu?

Tu z pomocą przychodzą nam ponownie kwestie poruszane przez notablów. Najprawdopodobniej KK, próbuje zabezpieczyć swoje interesy w powyżej wymienionych państwach i w tym celu zwraca się do Rosji, ponieważ wpływy NATO zostały w ostatnim czasie mocno ograniczone we wskazanych wcześniej sektorach. Dodatkowo, ku takiej diagnozie może skłaniać rozmowa z Cerkwią.

Jak prowatykański rząd Polski zareaguje na takie doniesienia? Czy znowu będziemy mieli do czynienia z wyparciem faktów znajdujących się przed nosem rządzących?

W czasie kiedy imperialiści z USA, po latach znęcania się nad narodami bliskiego wschodu postanowili wycofać swoje wojska, pozostawiając broń i destabilizując region – tym samym pozostawiając na pastwę losu setki swoich sojuszników – nie powinno dziwić, że symultanicznie Polska jest pozostawiona sama sobie z problemem. Wyrażając pełne współczucie dla osób, które cierpią na granicy pamiętajmy również o tym, że pomoc dla tych osób nie może zostać przyznana kosztem losu polskiego robotnika. To USA odpowiedzialne za ten kryzys ma moralny obowiązek, aby zagwarantować tym uchodźcom byt i bezpieczeństwo.

Czy znajdzie się jednak odważny, który publicznie poruszy tę kwestię w kraju, w którym ostatnie słowo prawie zawsze należy do KK? Tego samego KK, który wbrew polityki prowadzonej przez polski rząd ZNOWU realizuje swoje własne interesy, kosztem pogardzanej przezeń Polski.

Prokatolicki głos mógłby próbować zanegować oczywiste prawdy przedstawione w tym artykule sugerując, że Kościół robi to ze względu na chęć ochrony katolików w krajach zagrożonych. Możliwe, jeśli jednak tak jest – to dlaczego reaguje dopiero teraz, kiedy na szachownicy światowej ma miejsce tak znaczna zmiana ustawienia figur? Zupełnie jakby wcześniejszy ból i niedola ludzka, nie były tak istotne. Istotnym jednak jest to aby zapewnić bezpieczeństwo dla majątku, który pośród światowej zawieruchy mógłby nieodwracalnie zmienić właściciela.

Źródła:

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Myśliciel
Myśliciel
15 dni temu

Należy pamiętać o tym, że co roku z kieszeni polskiego podatnika idzie na kler w Polsce kilkanaście miliardów złotych z tytułu konkordatu, funduszu kościelnego oraz innych urojonych dotacji. Znawcy tematu twierdzą, że jest to nawet kwota sięgająca rocznie 20 miliardów złotych, do tego należy doliczyć dotacje gminne oraz unijne. Proszę sobie wyobrazić ile za tę kasę można wybudować dróg, szpitali, mieszkań komunalnych, zakładów pracy, przedszkoli, itp. Oczywiście NIE można wybudować, ponieważ kasa idzie na to aby klerowi żyło się lepiej !!! Tak więc przysłowiową ofiarę z tacy to oni mają – proszę się domyślić gdzie !!!