Świat Wiadomości

Uciekał przed ratownikami bo nie miał ubezpieczenia medycznego

Antykomunistyczna propaganda często używa określeń typu “absurdy PRL-u” mające na celu ośmieszyć, opluć, zdyskredytować socjalizm i komunizm. Do tego celu posługuje się jeszcze często komediami Stanisława Barei tak jak gdyby były to filmy dokumentalne a nie komedie.

Jednak niedawno w kapitalistycznej rzeczywistości miało miejsce zdarzenie, którego chyba by nawet Bareja w swoich komediach nie wymyślił.

W niedzielę 14 listopada na najwyższym szczycie Niemiec – Zugspitze, górze w Alpach Bawarskich utknęła grupa polskich turystów. Dalszą drogę na szczyt uniemożliwiły im trudne warunki atmosferyczne. Jeden z nich miał uraz kolana.

Ratownicy z gminy Ehrwald, położonej w austriackim Tyrolu zostali wezwani na pomoc. 15 ratowników wjechało na szczyt kolejką, po czym w zawiei śnieżnej zjechali 300 metrów do obozowiska Polaków. Jeden z Polaków, mimo bardzo trudnych warunków i zmęczenia, postanowił samodzielnie zejść z góry. Ratownicy ruszyli za nim w pościg. Udało się go dogonić, zanim skręcił w niebezpieczny rejon trasy, ale ten odmówił przyjęcia pomocy. Twierdził, że to nie do niego ratownicy zostali wezwani. Jak się okazało, przyczyną dziwnego zachowania były pieniądze. Polski turysta nie miał ubezpieczenia i bał się, że za akcję ratunkową słono zapłaci. Udało się go bezpiecznie sprowadzić z góry dopiero, po zapewnieniu, że nie dostanie rachunku za całą akcję.

Polski turysta mógł mieć uzasadnione obawy. Koszty akcji ratowniczych i ewentualnego leczenia są na zachodzie bardzo drogie, a gdy do tego jeszcze dochodzi wezwanie śmigłowca ratunkowego to ceny całej akcji mogą być kosmiczne. Jeśli zagubiony w górach turysta nie będzie ubezpieczony, to za pomoc ratowników może zapłacić (w przeliczeniu na PLN) nawet kilkaset tysięcy złotych.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments