Artykuł

20 lat temu Polska napada na Afganistan

Historia Polski to wiele chwalebnych ale też i haniebnych zdarzeń. Data 22 listopada 2001 wpisuje się w tę drugą kategorię. To właśnie wtedy Polska wzięła udział w imperialistycznej inwazji na Afganistan. Celem tej wojny było obalenie przez USA rządów religijnych fundamentalistów, którym drogę do władzy otwarły wcześniej same Stany Zjednoczone, wspierając ich przeciw świeckim rządom afgańskich komunistów. Blisko 20 letnia wojna, która rozpoczęta w 2001 roku nie przyniosła nic poza śmiercią tysięcy cywilów, zepchnięciem całego narodu w nędzę i napchaniem kont amerykańskim koncernom zbrojeniowym. Polska stając u boku imperium zła odegrała w napaści na Afganistan rolę taką jak Słowacja w napaści na Polskę w 1939. To znaczy militarnie niewielką, ale haniebną i kompromitującą w oczach narodów, które doznały i doznają krzywd od imperializmu. Imperializmu, który wyzyskuje i podcina także skrzydła rozwojowi Polski. Stawanie polskiego(?) rządu po stronie USA można więc określić jako zdradę interesów narodowych i kolaborację.

Zaangażowanie Polski w tę wojnę o obce, a nawet wrogie nam interesy przyniosło tylko pogorszenie naszych relacji z krajami Bliskiego Wschodu. Za tę kompromitację Polski na arenie międzynarodowej odpowiedzialni są prezydent Aleksander Kwaśniewski i premier Leszek Miller, którzy później poparli również napaść na Irak (kraj przez wiele lat przyjazny Polsce). Ci politycy doszli do władzy na nostalgii Polaków za ustrojem socjalistycznym i jego zdobyczami ekonomicznymi i socjalnymi. Zamiast realizować wolę mas, które chciały żyć w spokoju i dobrobycie, realizowali interesy wrogów Polski jakimi są klasy posiadające (do których należą np. udziałowcy amerykańskich koncernów zbrojeniowych i paliwowych). Podeptali oni i opluli polskie robotnicze tradycje internacjonalizmu i walki o trwały pokój.

Czy ich partia odcięła się od ich decyzji i dokonała potępienia tej zdrady? Nie! Zamiast tego starała się przemilczeć sprawę, a po wchłonięciu przez partię Wiosna, jest ona zdolna do jednoczesnego płakania nad losem uchodźców i wystawiania laurek bandytom, którzy zniszczyli tym ludziom ojczyste kraje czyniąc z nich uchodźców. To właśnie ci ludzie odpowiadają za nędzę i poniewierkę narodów Bliskiego Wschodu. To właśnie taka ignorancja dotycząca współczesnej historii naszego kraju pozwala dzisiejszym obozom politycznym do kreowania odrealnionego przekazu, który trafia do rodaków. Niegdysiejsza „polska gościnność” dzisiaj powinna zostać określona zamierzchłą praktyką, od której Polska odcina się grubą kreską. Jeszcze nie tak dawno, bo już w III RP, przyjmowaliśmy uchodźców z objętej wojną Czeczenii, uznając za nasz moralny obowiązek pomoc ludziom, którzy stracili bliskich i swoje domy w konflikcie militarnym. Dlaczego wtedy problemu nie stanowiła kultura i religia uchodźców? Najprawdopodobniej różnice w odbiorze społecznym tych sytuacji, wynikają z propagandy tłoczonej do głów naszych krajan. Migracja uciekająca przed wojną z terenów Federacji Rosyjskiej jest jak najbardziej zgodna z linią polityczną sojuszu NATO, który mógł wykorzystać cierpienie ofiar konfliktu do swoich interesów.

Obecna migracja, które swoje przyczyny ma w decyzjach USA i NATO, kole w oczy propagandystów prozachodnich. Aby nie przyznać się do bycia głównym winowajcą, kreuje się narratyw mający całkowicie zmienić odbiór zaistniałego problemu. Określenie cierpiących ludzi, którzy błagają o udzielenie pomocy jako najeźdźców i potencjalnych kryminalistów, umożliwia wytłumaczenie nawet tak empatycznemu narodowi jak Polacy, nawet najbardziej nieludzkich decyzji podjętych wobec granicy Polsko-Białoruskiej. Z ludzi, którzy szukają lepszego życia, którego nie mogliby zaznać w krajach niszczonych i wyzyskiwanych przez NATO, robi się agentów Łukaszenki. Odpowiedzialność za kryzys migracyjny przesuwa się więc z rzeczywistych winnych na Białoruś, która nie tylko nie podejmowała wrogich działań w stosunku do tych narodów, ale nawet była gotowa zaoferować pomoc w przedostaniu się do krajów zachodnich, które jako winowajcy powinny dać szanse na lepsze życie uciekającym przed wojną i biedą. Obecny kryzys migracyjny Polska sama sobie zafundowała podpisami Kwaśniewskiego i Milera. Zamiast stawić czoła konsekwencjom tych złych decyzji, polski rząd i parlament jednogłośnie zrzucają winę na Bogu ducha winną Białoruś. Burżuazyjna McRzeczpospolita kompromituje nasz naród zachowując się jak facet, który zrobił dzieciaka a potem alimentów nie chce płacić.


Dodatkowym splunięciem w twarz Polakom jest to, że wysługujemy się teraz państwu niemieckiemu. Migranci, którzy jasno określili swój cel na Niemcy, stanowią zagrożenie dla obecnie rządzących sił u naszego zachodniego sąsiada, ponieważ pojawienie się nowej fali migracji wywoła pogłębienie i tak już nienajlepszych nastrojów antyrządowych. Pamiętajmy, że to Niemcy rozpromowały na całym świecie obraz siebie jako państwa przyjaznego migrantom. Polacy, którzy z dumą pokazują jak są klepani po główce za „trzymanie granicy” wydają się nie pamiętać, jak nie cały miesiąc temu przez naciski Niemiec wobec elektrowni w Turowie Polska straciła miliony złotych – tak potrzebnych dzisiaj w dobie pogarszającej się sytuacji ekonomicznej kraju. Jak widać teraz, gdy panuje kryzys i kolejne dawki taniej siły roboczej nie są na ten moment potrzebne w RFN, promigracyjna retoryka idzie do szafy, by zostać znów wyciągnięta gdy zmieni się koniunktura. Tyle warte są obłudne frazesy o otwartości i prawach człowieka. Jak widać prawa człowiek według RFN to coś tylko dla bogatych Niemców (Nur für Deutsche).

Wiele nam mówi także postawa Nowej Lewicy, która początkowo miała narrację o wpuszczaniu wszystkich przybyszów chcących uzyskać azyl lub przedostać się gdzieś indziej przez nasz kraj. Po tym jak politycy RFNowscy stwierdzili, że nie życzą sobie wpuszczania na teren UE kolejnych migrantów, Nowa Lewica natychmiast zmieniła narrację. Obecnie domagają się oni zachowania szczelności granic i deportowania wszystkich migrantów do krajów pochodzenia. Dowodzi to tylko tego, że tęczowe lewactwo, ma w głębokim poważaniu frazesy o otwartości i prawach człowieka, a najwyższą jego wartością są interesy RFN. Dowodzi to tylko tego, że jest to wroga narodowi polskiemu i klasie robotniczej agentura niemieckiego imperializmu.

Gdyby naprawdę politykom Lewicy zależało na losie uchodźców, to w pierwszej kolejności potępiliby podjęte za rządów SLD decyzje o ataku na Afganistan i ataku na Irak. Bez przyznania, że był to błąd, wszelkie rzewne przemówienia o losie migrantów na granicy są jedynie pełną hipokryzji, oszukańczą zagrywką. NL (Niemieckie Lewactwo) wylewa krokodyle łzy nad śmiercią uchodźców na granicy, jednocześnie nie chcą pamiętać, że to ono wywołało wojnę przez, którą się tam znaleźli. Wojnę, w której bezbronni cywile ginęli nie na polskiej granicy ale na własnej ziemi od pocisków moździerzy wystrzeliwanych przez polskich(?) żołnierzy. Tak jak w Nangar Chel gdzie polski mundur został zbrukany krwią szóstki zamordowanych cywili.

Przyznajcie się do błędu!

Czas zerwać wszelkie sojusze, umowy handlowe i relacje dyplomatyczne z USA!

Czas przestać wysługiwać się RFN i spadkobiercom fortun zbudowanych na krwi więźniów obozów koncentracyjnych!

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments