Artykuł

… bo to zła komuna była, odc. 666

Jeżeli zaczniecie czytać o historycznych katastrofach (zresztą nie tylko historycznych) mających miejsce w państwach socjalistycznych a autorami tekstów będą funkcjonariusze prozachodnich karteli dezinformacyjnych (czyli tzw. wolnych mediów) to możecie być pewni na 100%, a nawet na 1000%, że owi funkcjonariusze będą próbowali obarczyć winą za te katastrofy „złą komunę”.

Posłużę się tu przykładem tekstu z portalu Onet, jaki dzisiaj przeczytałem o katastrofie autobusowej w miejscowości Żywiec Oczków.

Zacznijmy od tego co ustalono naprawdę.

15 listopada 1978 roku doszło w miejscowości Żywiec Oczków do nietypowej i wyjątkowo tragicznej katastrofy. Brały w niej udział trzy autobusy. Dla porządku nazwę je autobusami numer „jeden”, „dwa” i „trzy”.

Tego dnia warunki drogowe były bardzo trudne. Temperatura wynosiła -6 stopni Celsjusza, droga miejscami była oblodzona lub oszroniona. Trudne warunki pogodowe spowodowały opóźnienia w kursowaniu wielu autobusów. Kierowca autobusu „numer jeden”, 36-letni Józef Adamek (ojciec znanego boksera Tomasza Adamka), chcąc nadrobić spóźnienie, jechał szybciej niż zwykle.

O godzinie 4:50 (czyli jeszcze noc) na most znajdujący się w okolicy nazywanej przez miejscowych Wilczym Jarem wjechał autobus „numer jeden”. Wg relacji świadków przy wjeżdżaniu na most z zakrętu wpadł on w poślizg i po staranowaniu barierek spadł z tego mostu z wysokości ok. 18 m do jeziora. Eksperci uważają zakręt przed mostem za niebezpieczny, ponieważ w przypadku śliskiej nawierzchni wjeżdżając ze zbyt dużą prędkością można w sposób niekontrolowany ześlizgnąć się z mostu.

Kilka minut później nadjechał w to miejsce autobus „numer dwa”. Pomimo bardzo słabej widoczności jego kierowca zauważył wyłamane barierki i zatrzymał się. Pasażerowie wysiedli z autobusu i widząc co się stało próbowali ratować ofiary wypadku i zabezpieczać miejsce zdarzenia przed ewentualnymi kolejnymi wypadkami. Kierowca autobusu zawrócił, żeby wezwać pomoc (w tamtych czasach nie istniały jeszcze telefony komórkowe).

Kilkanaście minut po autobusie „numer dwa” nadjechał w to miejsce rozpędzony autobus „numer trzy”. Pomimo że pasażerowie autobusu „numer dwa” machali rękami i krzyczeli, kierowca autobusu „numer trzy” z nieznanych przyczyn całkowicie zignorował ich ostrzeżenia i wpadł w poślizg dokładnie w tym samym miejscu, a następnie na oczach przerażonych pasażerów spadł z mostu do jeziora w odległości 3 m od autobusu „numer jeden”.

W katastrofie zginęło łącznie 30 osób. 9 osób udało się uratować.

A zatem co tutaj się wydarzyło? Bardzo trudne warunki na drodze, bardzo słaba widzialność, kierowcy autobusów, którzy w związku z tym, zamiast jechać znacznie wolniej, jechali szybciej czym doprowadzili do katastrofy.

Czy takie zdarzenie można upolitycznić i wykorzystać propagandowo do dyskredytowania socjalizmu? Oczywiście, że można. Przykładowo wcześniej wspomniany portal Onet powtarzając przez nikogo niezweryfikowane plotki powiela takie informacje:


Według nieoficjalnej informacji do tragedii przyczyniła się milicyjna Nyska, która stała w poprzek drogi i zmusiła jadącego w ciemności kierowcę autobusu do gwałtownego hamowania.

Kierowca, chcąc uniknąć zderzenia z pojazdem, mógł próbować go ominąć.

Na miejscu już po kilku minutach było mnóstwo świadków z autobusu „numer dwa”. Nie potwierdzali oni, że gdzieś „w poprzek drogi stała milicyjna Nysa”. A nawet gdyby tak było to w dalszym ciągu winą kierowcy autobusu byłoby spowodowanie katastrofy, bo, tak czy inaczej, w trudnych warunkach nie dostosował prędkości do panujących na drodze warunków.

Inne plotki głoszą, że był „jakiś samochód”, ale nie wskazują, że milicyjna Nysa.

Ale teraz wyobraźcie sobie gdyby jednak okazało się, że był tam milicyjny radiowóz, który przyczynił się do wypadku to, jaką wspaniałą pożywkę mieliby wszyscy antykomuniści. To byłaby propagandowa uczta okraszona 30 trupami i 9 rannymi. Stronie prozachodniej taka pożywka jest po prostu potrzebna do życia jak tlen.

Dalej na Onet możemy przeczytać:

W tamtych czasach milicja była nietykalna i zawsze miała rację. Tak uważała prokuratura.

Zwyczajny kłamliwy ogólnik powszechnie używany przez zawodowych antykomunistów przy każdej możliwej okazji. Równie dobrze ja mogę teraz powiedzieć, że „policja jest teraz w kapitalizmie nietykalna” i zważywszy na historię np. Igora Stachowiaka (a podobnych było znacznie więcej) to moje stwierdzenie będzie bliższe prawdy.

Onet dalej pisze:

Poza tym większość wypadków w czasach PRL starano się tuszować, a opinia publiczna karmiona była tylko bardzo skąpą informacją.

Onet nie podaje, na czym opiera te stwierdzenia, a zatem są to kolejne gołosłownie wygłaszane kłamliwe ogólniki.

Czytamy dalej Onet:

Każda wzmianka dotycząca katastrof w Polsce była kontrowana artykułami o jeszcze większych katastrofach na zachodzie.

Nawet jeżeli tak robili to mieli do tego pełne prawo. Ja w tym „zarzucie” nie dostrzegam niczego hańbiącego.

Lecimy dalej Onet:

Ponadto, górnicy przedstawiani byli jako przodownicy pracy o nieskazitelnych cechach. Hamowano więc rozwój informacji o ich śmierci, bo nie mieściła się ona w ramach politycznego systemu.

Bzdury poniżej pewnego poziomu trudno jest racjonalnie komentować. Takie stwierdzenie mogło się zrodzić tylko w głowie człowieka chorego, mającego antykomunistyczną obsesję. Oczywiście dowodów na te rzekome „hamowanie informacji o śmierci” ludzi w tym wypadku również nie uświadczymy. Musimy zawierzyć funkcjonariuszowi Onetu na słowo.

I ostatnia bzdura Onetu, do której się odniosę:

Śledztwo milicyjne i prokuratorskie było tak przeprowadzone, aby za wszelką cenę udowodnić, że przyczyną katastrofy była oblodzona jezdnia, a winą za spowodowanie katastrofy obciążono kierowców. Było to najłatwiejsze załatwienie i zamknięcie sprawy. Wiadomo, że zmarli nic już nie powiedzą.

Onet oczywiście nie uzasadnia i nie podaje żadnych dowodów na te stwierdzenia. Po raz kolejny musimy wierzyć na słowo funkcjonariuszowi z antykomunistyczną obsesją.

Nawiasem mówiąc – nawet jeżeli do katastrofy autobusu „numer jeden” przyczynił się jakiś inny pojazd, to był tu jeszcze autobus numer „trzy”, którego kierowca ewidentnie zlekceważył nie tylko bardzo trudne warunki panujące na jezdni, ale też ostrzeżenia pasażerów autobusu „numer dwa”.

Naprawdę nie wiem jak ciężką trzeba mieć antykomunistyczną obsesję, żeby nawet tego typu katastrofy wykorzystywać do walki propagandowej. A jest to robione powszechnie, codziennie powstają w przestrzeni publicznej dziesiątki takich bzdurnych treści!

Dlatego pamiętajcie drogie dzieci – gradobicia, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi to wszystko wina ZŁEJ KOMUNY!

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments