Artykuł

O niemieckim rewizjonizmie. Dopiero w 1970 RFN uznało granice Polski

51 lat temu, 7 grudnia 1970 roku do Warszawy przyjechał kanclerz RFN Willy Brandt. Doszło wtedy do podpisania przełomowego układu, który w pierwszym swoim punkcie zawierał akceptacje przez Niemcy naszej zachodniej granicy. Chociaż wojna zakończyła się w roku 1945 to potrzeba było 25 lat żeby do tego doszło. Przyczyną takiego stanu rzeczy był rewizjonizm niemiecki, czyli otwarcie formułowane poglądy przez polityków RFN, że nie uznają naszej zachodniej granicy a także, że granica ta powinna zmienić się na korzyść Niemiec, że Polska powinna zwrócić Wrocław, Szczecin czy dawne Prusy Wschodnie.

Zakończenie okupacji Niemiec po wojnie oraz ustanowienie Niemieckiej Republiki Demokratycznej, kraju socjalizmu, pozwoliło na zawarcie układu zgorzeleckiego.

Wysokie Układające się Strony zgodnie stwierdzają, że ustalona i istniejąca granica biegnąca od Morza Bałtyckiego wzdłuż linii na zachód od miejscowości Świnoujście i dalej wzdłuż rzeki Odry do miejsca, gdzie wpada Nysa Łużycka oraz wzdłuż Nysy Łużyckiej do granicy czesko-słowackiej, stanowi granicę państwową między Polską a Niemcami.

Art. 1 układu zgorzeleckiego

Stronę polską reprezentował premier Józef Cyrankiewicz oraz dyplomata Stefan Wierbłowski, niemiecką natomiast premier NRD Otto Grotewohl i szef MSZ Georg Dertinger.

NRD świadome zbrodni dokonanych przez swój naród nie protestowały. Bardzo szybko jednocześnie przeprowadzili kampanie informacyjną wewnątrz swojego kraju dotyczącą nowych granic (materiał dla agitatorów z tamtych lat dostępny po polsku można przeczytać tutaj). Internacjonalizm socjalistyczny, którym kierowały się oba nasze narody doprowadził do porozumienia i postawił tamę wszelkim ruchom rewizjonistycznym bądź odwetowym. Radziecka strefa okupacyjna, z której powstało NRD przodowała w karaniu zbrodniarzy wojennych, byłych nazistów i katów. Ciężko było znaleźć choć jedną osobę na wysokim stanowisku w nowym ludowym państwie niemieckim, która miałaby za sobą brunatną przeszłość.

Zupełnie na odwrót było natomiast w RFN. Szczególnie amerykańska strefa okupacyjna okazywała się opierzchała w karaniu zbrodni nazistowskich, ale sytuacja była podobna także w strefie brytyjskiej i francuskiej. Powstanie RFN z Konradem Adenauerem na czele właściwie spowodowało zaprzestanie jakiejkolwiek denazyfikacji. Kanclerz Niemiec Zachodnich argumentował, że dalsze jej prowadzenie spowoduje wzrost tendencji nacjonalistycznych, lub innym razem wypowiadał się „Nie możecie wylewać brudnej wody, skoro jeszcze nie macie świeżej.”, czym bronił byłych nazistów na kierowniczych stanowiskach w RFN.

Prof. Manfred Görtemaker stwierdził, że ludzie, którzy po 1949 r. stali na czele systemu sprawiedliwości, nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za swoje zbrodnie o „przerażających rozmiarach”. To oni też wspomagali później swoich ziomków znajdujących się na emigracji. Powstawały i w legalnych warunkach działały organizacje jak ta założona przez córkę Heinricha Himmlera, „Cicha Pomoc”, która zajmowała się wspomaganiem byłych SS-manów.

Do odpowiedzialności jednak nie zostali pociągnięci przede wszystkim właściciele wielkich firm, które dorobiły się gigantycznego majątku na zamówieniach rządowych III Rzeszy i pracy przymusowej dziesiątek milionów robotników z całej Europy. Firmy takie jak IG Farben (dziś Bayer), Porsche, Volkswagen, Deutsche Bank i wiele innych, a także rolnicy. Ten majątek pozostał w ich kieszeniach i nikt nie zamierzał w nie zaglądać. Kapitaliści pozostali najbardziej bezkarni, mimo decydującego wkładu w funkcjonowanie hitlerowskiej maszyny śmierci. Ze zdobytego majątku, ukrytego bądź w dobrym czasie wytransferowanego za granicę mogli później w RFN budować swoje imperia, które trwają do dziś. Można więc uznać, że powojenne Niemcy Zachodnie roiły się od byłych zbrodniarzy wojennych, którzy wcale nie wyparli się swoich poglądów, tylko zaczęli służyć nowemu państwu.

Niemcy Zachodnie po wojnie otwarcie i bez żenady domagały się korekty granic od Polski. Plakaty wyborcze CDU (partii Angeli Merkel) głosiły powrót polskich ziem zachodnich do Niemiec.

Nie ma mowy o granicy na Odrze i Nysie! Głosuj: CDU!

Widać tutaj wyraźnie apetyt niemiecki nie tylko na zachodnią Polskę i Prusy Wschodnie, ale także Królewiec!

Jednak to nie tylko CDU prowadziło taką politykę, bo stwierdza się, że taki był program wszystkich partii politycznych, by przywrócić granice z roku 1937. Chociaż konferencja poczdamska jasno stwierdzała, że granice utrzymane będą na Odrze i Nysie, to amerykańscy politycy utrzymywali Niemców w przekonaniu, że ta granica jest jedynie tymczasowa. Oczywiście jednocześnie pojawiał się tutaj konflikt na linii RFN-NRD, gdyż RFN uznawał się za rzecznika wszystkich Niemców i od początku miał też plany by dokonać Anszlussu Niemiec Wschodnich. W 1955 roku RFN stały się członkiem NATO oraz zaczęły powiększać swój potencjał militarny.

W roku 1956 wojsko zachodnioniemieckie liczyło 50 000 żołnierzy, w 1959 r. 240 000 a w roku 1966 siły lądowe, morskie i powietrzne liczyły 468 000 żołnierzy. RFN miała również otrzymać broń jądrową. Należy to połączyć również z niesłabnącym głosem rewizjonistycznym dochodzącym z tego kraju. Słusznie więc obawiały się kraje Europy Środkowej jak Polska, Czechosłowacja czy NRD, że kraj ten może chcieć zrealizować swoje plany korekty granic. Agresja NATO na kraje socjalizmu mogłaby być dobrą ku temu okazją a plany na realizacje tejże były przez strategów natowskich opracowane i przygotowane. To wtedy właśnie można było przeczytać w polskiej prasie o niemieckim militaryzmie i odwetowcach z Bonn, które dzisiejsza prasa liberalna wspomina ze śmiechem jako przykład propagandy. W czyjej kieszeni siedzą te media, że śmieją się z tego a nie wspomną nigdy o słowach Adenauera z 10 lipca 1960 roku „Jeśli będziemy tak mocno i wiernie stać przy naszych sojusznikach, jak oni stoją przy nas, to wtedy przywrócone zostaną wreszcie kiedyś światu pokój i wolność, a tym samym także wam wasz piękny kraj ojczysty, Prusy Wschodnie wygłoszone na spotkaniu Ziomkostwa Prus Wschodnich?

Lata 60 to lata „nowej polityki wschodniej”, które były sprytnym szwindlem niemieckich odwetowców. Była to próba realizacji starego celu przy użyciu nowej taktyki. Opierała się jedynie na deklaratywnym unormowaniu stosunków o wzajemnej nieagresji, jednak bez najważniejszej części, czyli uznania granic na Odrze i Nysie jako nienaruszalnych. Była to również próba izolacji NRD, poprzez osobne układanie się z krajami Europy Środkowej. Kraje socjalizmu nie dały się jednak nabrać i szybko przygotowały odpowiedź na tzw. „dyplomacje uśmiechów” w postaci zawarcia 15 marca 1967 roku układu o Przyjaźni, Współpracy i Wzajemnej Pomocy między Polską a NRD.

Dopiero w 1970 po zwycięstwie SPD doszło do rozpoczęcia wspólnych rokowań, a po 7 rundach wzajemnych konsultacji – do przylotu do kraju nowego kanclerza Williego Brandta. Podpisu dokonano uroczyście 7 grudnia, a wstęp do układu brzmiał:

Polska Rzeczpospolita Ludowa i Republika Federalna Niemiec,
zważywszy, że ponad 25 lat minęło od zakończenia drugiej wojny światowej, której pierwszą ofiarą padła Polska i która przyniosła ciężkie cierpienia narodom Europy,
pomne tego, że w tym okresie w obu krajach wyrosło nowe pokolenie, któremu należy zapewnić pokojową przyszłość,
pragnąc stworzyć trwałe podstawy dla pokojowego współżycia oraz rozwoju normalnych i dobrych stosunków między nimi,
dążąc do umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie,
świadome, że nienaruszalność granic i poszanowanie integralności terytorialnej i suwerenności wszystkich państw w Europie w ich obecnych granicach jest podstawowym warunkiem pokoju,

Ze strony polskiej podpisu dokonywał Józef Cyrankiewicz, z niemieckiej oczywiście Willy Brandt.

Długa była więc droga do tego by Niemcy Zachodnie formalnie uznały nasze granice. Dla naiwnych warto dodać, że układ ten nie spowodował magicznie, że rewizjonizm niemiecki znikł, że zachodnioniemiecka klasa polityczna, tkwiąca jeszcze w brunatnej przeszłości wyrzekła się roszczeń terytorialnych, albo że uznała swoje winy. Konflikt rozwinął się już w kilka lat później wokół reparacji dla więźniów obozów koncentracyjnych, Niemcy również nie chciały uznać żądania Polski, by karać za otwarte głoszenie rewizji granic. Rząd SPD zdecydował się na taki krok w kierunku normalizacji wzajemnych stosunków nie ze względów własnej czystości i chęci, ale ze względu porażki prowadzenia innej polityki. Ten sam rząd później zaczął tworzyć pod wpływem kręgów rewizjonistycznych listę „Zbrodni polskich na narodzie niemieckim”, które to nawet uznawano, za równoważne bądź porównywalne z tymi, które dokonały Niemcy Polakom. Czyniono również zarzuty, że Polska doprowadza zbyt wolno do „łączenia rodzin”, do powrotu Niemców nadal przebywających w Polsce do RFN.

Od 1990 roku nie ma już NRD, nie można więc szukać w Niemcach internacjonalistycznego sojusznika. Od 2004 roku staliśmy się członkiem Unii Europejskiej, gdzie Niemcy są krajem mającym najwięcej do powiedzenia. Największy kapitał zagraniczny w naszym kraju należy do Niemiec Zachodnich. Dewastacja polskiego przemysłu zbudowanego w czasach PRL otworzyła drogę do podboju przedsiębiorstwom niemieckim, które bogacą się na naszej taniej sile roboczej. Jest to zjawisko, które można by opisać słowem: neokolonializm. Jednocześnie polska polityka spenetrowana jest przez niemieckie wpływy, chociażby w postaci największej partii opozycyjnej Platformy Obywatelskiej, na której założenie pieniądze dali Niemcy a polityka prowadzona przez nią jasno potwierdza, czyje interesy reprezentuje. Fundacje działające w naszym kraju takie jak Fundacja Róży Luksemburg finansują u nas lewicę, oczywiście w miłości do Unii Europejskiej i naszego zachodniego sąsiada. Wszelkie wpływy tego kraju na nasze sprawy powinny być szeroko badane oraz szczególnie powinniśmy się im przyglądać, mieć świadomość, że występują. Powody takiej nieufności zarysowane zostały też między innymi w tym artykule.

Jako członek PPR nie mogę nie wspomnieć o reperacjach wojennych, które nie zostały nam wypłacone zgodnie z umową przez RFN, które zaprzestało swoich wpłat na przełomie lat 40 i 50. Zrzekliśmy się jedynie części należnej od NRD, ponieważ RFN odmawiał utrzymywania stosunków z naszym krajem, mimo naszych zabiegów o nie. Twierdzenie, że Polsce reparacje się nie należą, że Polska dostała swoją „działkę” w obliczu ogromu zniszczeń, które dokonali Niemcy w naszym kraju, to również można uznać za retorykę właściwą rewizjonizmowi niemieckiemu.

Stosunki panujące między naszymi narodami, jakie były między PRL i NRD, już niestety nie istnieją i pewnie dużo czasu mienie nim socjalizm zwycięży ponownie w naszych krajach, byśmy mogli rozmawiać ze sobą jak bracia.

źródła:

  1. Eugeniusz Gajda, Polska Polityka Zagraniczna 1944-1974, Warszawa 1974, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej
  2. Materiały sesji naukowej PISM, Polityka Zagraniczna Polski Ludowej, Warszawa 1964, Wydawnictwo Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
  3. Jerzy Krasuski, Historia RFN, Warszawa 1987, Wydawnictwo Książka i Wiedza
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments