Świat Wiadomości

Czy Tajwan staje się coraz bardziej osamotniony?

Tajwańska „minister” Audrey Tang już po raz drugi z rzędu spotkała się z niepowodzeniem. Jak donoszą tajwańskie media, rząd Korei Południowej w ostatniej chwili odwołał jej wirtualne wystąpienie na konferencji w Seulu w zeszłym tygodniu. Tydzień wcześniej, podczas organizowanego przez USA „szczytu na rzecz demokracji”, nagranie wideo Tang zostało nagle wycięte i zastąpione jedynie dźwiękiem, ponieważ, jak podała agencja Reuters, mapa zawarta w jej prezentacji mogła być postrzegana jako sprzeczna z polityką Waszyngtonu wobec Chin.

Te dwa incydenty są wyraźnym dowodem na to, że zarówno USA, jak i Korea Południowa pamiętają o zasadzie jednych Chin w relacjach z wyspą Tajwan. Wobec rosnącej potęgi ChRL „wsparcie’’ dla władz tajwańskich od strony państw bloku katalitycznego ciągle słabnie. Dzieje się to zresztą z usilnymi (i jak widzimy bezsilnymi) działaniami ze strony Tajpeju, które chcą tę tendencję zmienić.

Innym przykładem jest kiedy w maju prezydent Moon Jae-in wraz ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Joe Bidenem wezwał do pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej, i na wspólnej konferencji prasowej uznał „szczególne cechy charakterystyczne między Chinami a (wyspą) Tajwanem”, co japońskie media nazwały „stąpaniem na palcach”. Na początku grudnia we wspólnym oświadczeniu ministra obrony Korei Południowej i sekretarza obrony USA również wspomniano o Tajwanie, ale postawa Korei Południowej została uznana za konserwatywną, a niektórzy badacze Tajwanu uważają, że Korea Południowa nie popierała wyspy Tajwan, lecz starała się uniknąć ryzyka między Chinami a USA.

Kolejny przykład to wspólna konferencja prasowa z 13 grudnia, zorganizowanej przez premiera Australii Scotta Morrisona i Moona podczas wizyty tego ostatniego w Australii, na pytanie, czy byłoby nie do pomyślenia, aby Korea Południowa, sojusznik USA, nie przyłączyła się do jakiejś obrony Tajwanu, Moon nie odpowiedział wprost, ale podkreślił „pokojowe zarządzanie sprawami związanymi z cieśniną”.

„Korea Południowa miała wszelkie powody, aby sądzić, że władza DPP (tajwańska) może wykorzystać okazję goszczoną przez Seul, aby popchnąć do przodu swój secesjonistyczny program i narazić na szwank stosunki chińsko-południowokoreańskie” – powiedział Global Times Zhang Hua, pracownik naukowy Instytutu Studiów Tajwańskich, Chińskiej Akademii Nauk Społecznych.

„W przeszłości władze DPP uciekały się do działań secesjonistycznych, aby wzmocnić swoje relacje z głównymi potęgami, takimi jak USA i Japonia, podczas gdy teraz wykorzystują małe kraje, takie jak Litwa, do konfrontacji z kontynentem. Próbuje ona wzmocnić więzi w zakresie gospodarki, handlu i kultury z krajami, z którymi Chiny utrzymują stosunki dyplomatyczne” – dodał Zhang.

Sytuacja międzynarodowa z pewnością nie sprzyja władzom w Tajpeju. Szczególnie biorąc pod uwagę los innych „sojuszników” USA, takich jak była władza Afgańska, południowo Wietnamska i najpewniej kijowska, które zostały porzucone przez jankesów. Dlatego też należy się spodziewać, że w dogodnym dla siebie momencie Biden (lub jego następca) porzucą również następców Czang Kaj-szeka. Co oczywiście jest jak najbardziej pozytywną przyszłością, gdyż nie tylko władze w Pekinie odzyskają kontrolę nad Tajwanem (a co za tym idzie wprowadzą postępowe porządki na tej wyspie), ale również w związku z tym osłabią wpływy imperialistów w Azji.

Źródło: https://www.globaltimes.cn/page/202112/1243044.shtml

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Karol
Karol
5 miesięcy temu

Chińczycy nie bać się! Zajmijcie Tajwan a i tak III wojna światowa wam nie grozi