Polska Wiadomości

Posłanka Nowej Lewicy jak nigdy z sensem.

Posłanka Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska wywołała niesamowite świętojebliwe poruszenie swoim wpisem na portalu Twitter. Wpis dotyczył problemu słabości strukturalnej polskiej gospodarki. Żukowska słusznie stwierdziła, że problemem małych przedsiębiorstw nie jest obciążenie finansowe czy jakieś mityczne utrudnienia biurokratyczne, ale po prostu ich mały rozmiar. Największe oburzenie wywołało jednak przywołanie przez przez posłankę faktu, że:

Gospodarce zwyczajnie opłaca się promocja zatrudnienia w dużych firmach a nie głaskanie po głowie biedafirm.

W roku 2014 na duże przedsiębiorstwa (zatrudniające więcej niż 250 pracowników) przypadało 47,7% wartości dodanej wytworzonej w Polsce w sektorze przedsiębiorstw przy 30,8% zatrudnienia przypadającego na ten sektor. Natomiast mikro (do 10 pracowników) i małe (do 50) przedsiębiorstwa wytworzyły 31,7% wartości dodanej, zatrudniając 51,6% pracowników. Nie trudno więc wyliczyć, że wydajność pracownika w sektorze dużych przedsiębiorstw jest o 152% większa niż w sektorze mikro i małych przedsiębiorstw. Raporty na temat kondycji przedsiębiorstw w Polsce każdego roku wykazują prostą zależność, że im większe przedsiębiorstwa tym wyższa produktywność, zarobki, stabilność na rynku, oraz udział wydatków na innowacje. Posłanka Żukowska ma więc pełną rację twierdząc, że to wielkie koncerny a nie samozatrudnienie lub rodzinne biznesy stanowią podstawę gospodarki i jej rozwoju.

Żukowska zwróciła uwagę na to, że duże przedsiębiorstwa są w stanie osiągać większe zyski, oferować lepsze zarobki, być bardziej innowacyjne i to bez ulg jakie przysługują małym firmom. Wynika to właśnie z korzyści skali jakie odnoszą. Im większy kapitał w przedsiębiorstwie tym większe i bardziej zaawansowane może być jego wyposażanie, które da mu przewagę nad konkurentami których na nie nie stać, lub którzy mają za małą skalę produkcji, by koszt inwestycji się zwrócił.

Technologiczne źródła korzyści skali:

— duże firmy mogą korzystać z efektów specjalizacji i podziału pracy.

— niektóre czynniki produkcji są niepodzielne i mogą być efektywnie wykorzystane tylko w dużych przedsiębiorstwach (np. kombajny żniwne, dźwigi budowlane, piece hutnicze mogą być wykorzystane również w małych przedsiębiorstwach, ale wtedy ich koszt eksploatacji jest niewspółmierny do uzyskanych korzyści).

— względy technologiczne często sprawiają, że nakłady na powiększenie obiektu są relatywnie mniejsze od efektów, jakie to przyniesie (przykład kontenera, którego objętość wzrasta wielokrotnie szybciej niż powierzchnia. Reguła ta dotyczy na przykład pieców hutniczych i instalacji chemicznych).

— w dużych przedsiębiorstwach istnieje możliwość produkcji wielofazowej bez potrzeby przesyłania prefabrykatów z jednej fabryki do drugiej co obniża koszta transportu i administracji.

— przy produkcji na dużą skalę istnieje możliwość bardziej racjonalnego wykorzystania odpadów (np. uruchomienie produkcji pobocznej)

— duże firmy dysponują większymi środkami na badania

Oczywiście Żukowska nie określiła, w czym widzi alternatywę dla biedafirm. W końcu biedne firmy mogą zostać zastąpione przez koncerny kapitalistyczne, które zaczną tworzyć oligopole i kartele, co będzie miało negatywne konsekwencje dla gospodarki.

Na to, jaką patologią jest rozdrobnienie i w konsekwencji ograniczenie efektywności wykorzystania kapitału w Polsce, uwagę zwróciła znacznie wcześniej Polska Partia Robotnicza. W programie PPR jest mowa o tym, że:

Polityka gospodarcza państwa powinna dążyć do zastąpienia modelu opartego na rozdrobnieniu zasobów na wiele małych przedsiębiorstw modelem opartym na koncentracji kapitału w przedsiębiorstwach dużych i innowacyjnych.

Oczywiście PPR zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie tworzy dominacja prywatnych monopoli i zagranicznych koncernów. Dlatego właśnie w programie PPR znajduje się postulat upaństwowienia dużych i średnich przedsiębiorstw oraz zakładów a także budowy w oparciu o państwowe fundusze nowych, wielkich przedsiębiorstw.

Posłanka Lewicy nie musiała nawet mówić o postulatach nacjonalizacji aby wywołać „bul” dup liberałów. Już samo zaatakowanie mitu drobnej przedsiębiorczości wystarczyło. Wszak jest to jeden   z mitów założycielskich III RP. Najzabawniejsze jest, że liberalni dogmatycy doszukali się w określeniu „biedafirmy” braku szacunku do ludzi pracy! Nie. Przedsiębiorcy nie są ludźmi pracy tylko ludźmi kapitału, gdyż ich dochody są uzależnione od posiadanego przez nich kapitału zamiast wykonywanej pracy. Brakiem szacunku do ludzi pracy jest natomiast niedocenianie ich trudu i traktowanie ich jak idiotów powtarzając im starą śpiewkę o tym, że każdy może założyć małą firmę i zostać wielkim kapitalistom lub, że w czasie kryzysu trzeba z pieniędzy z ich podatków wspierać drobnych przedsiębiorców. Obrażaniem ludzi pracy jest mówienie o tym że wzrost cen wynika z podwyżki płacy minimalnej i z 500+ ale nie z tarcz antykryzysowych, które poszły na ratowanie zysków prywaciarzy.

To, czego nie powie Żukowska to to, że należy zmienić strukturę gospodarczą, wypierając drobne biznesy wielkimi państwowymi zakładami i sieciami. To, że struktura gospodarcza jest obecnie niekorzystna to fakt, który przebija się nawet w liberalnym ścieku współczesnego parlamentaryzmu, choć spotyka się z oburzeniem lub wyśmianiem na salonach. Komuniści idą natomiast dalej postulując wprowadzenie korzystnych dla kraju i dobrobytu pracowników zmian w ustroju gospodarczym. Wprowadzenie tych zmian będzie się wiązać z oporem mniejszości, która korzysta na tej złej dla Polski sytuacji. Dziś jedynie PPR mówi głośno i bez owijania w bawełnę o tym, że należy odciąć burżuazję od jakiegokolwiek wpływu na sprawy publiczne i zdławić przy użyciu przemocy państwowej opór wobec korzystnych dla Polski reform gospodarczych i socjalnych.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Karol
Karol
5 miesięcy temu

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu każda lewicowa partia nie tylko te komunistyczne miały w planie przynajmniej częściową nacjonalizację.