Artykuł

Arcane na tle walki klasowej

Serial Arcane, który od pewnego czasu zdobył sporą popularność, z pewnością wart jest uwagi. Pod wieloma względami przedstawia on wysoką jakość, czy to fabuły, czy animacji. Powstało na jego temat, już wiele recenzji i omówień, które są niestety bardzo ogólnikowe. Toteż sam skupię się na jednym jego konkretnym aspekcie (czy też aspektach). Omawiać ten serial, będę pod względem toczącej się w nim walki klasowej, sposobów jej prowadzenia i różnych postaw, jakie wobec niej przyjmowały konkretne osoby.

Zaczynając od przedstawienia ogólnej sytuacji miejsca, gdzie toczy się akcja, można (nawet nie będąc osobą szczególnie spostrzegawczą) zauważyć pewną prawidłowość. Konkretnie widzimy głęboki kontrast między Piltover, a Zaun (które można nazwać miastami światła i mroku, ze względu na ich „koloryt”); dwoma miastami, które techniczne stanowią jedność, ale praktycznie są całkowicie innymi światami. Piltover to miasto czyste, zadbane, będące centrum kultury, handlu i nauki. Ludzie w nim mieszkający żyją w dostatku i nie muszą martwić się o podstawy bytowe. Jednakże, Zaun jest jego przeciwieństwem. Położone w głębokich kanionach i dolinach poniżej Piltover, jest miejscem bezprawia, w którym króluje przemoc, bieda, choroby (różnorakie zanieczyszczenia powstające w Piltover spływają właśnie tutaj przyczyniając się znacznie do pogarszania stanu zdrowia mieszkańców), a ludzie muszą codziennie walczyć o przetrwanie. Jeżeli zaś chodzi o relacje między nimi, to oba miasta są w pewnym sensie od siebie zależne (co widać kiedy przywódcy Piltover z zaciekłością bronili podrzędnego charakteru Zaun względem ich miasta). Choć oczywiście nie jest to relacja równa, a polegająca na wyzysku mieszkańców Zaun przez tych z Piltover. Daje to nam obraz nieobcych nam klasowych nierówności, które co oczywiste musiały (i doprowadziły) do reperkusji.

Jeżeli przyjrzymy się bliżej całej sytuacji, to od strony Piltover, mamy klasę wyższą (składającą się z rodzin i powiązanych z nimi klanów handlowych, które sprawują władzę) i klasę średnią (nie mającej co prawda wpływu na władzę, ale czerpiącej korzyści z obecnego systemu i żyjącej na przyzwoitym poziomie); od strony Zaun mamy z kolei niziny społeczne (składającą się z proletariatu, przestępców, wyrzutków i innych ludzi marginesu społecznego. Oczywiście sprawa, jest bardziej skomplikowana, ale to zostanie omówione w dalszej części). Idąc więc za stwierdzeniem, że „byt kształtuje świadomość”, można wyciągnąć pewne wnioski. Członkom klasy wyższym zależy na utrzymaniu obecnego stanu rzeczy, jako że jest on dla nich w pełni korzystny, a zmiany skutkowałaby stratami dla nich. Ludzie z klasy średniej (którzy, jak wspomniałem mieli zapewniony przyzwoity byt), również nie chcą zmian, a przynajmniej tych drastycznych; gdyż mogłoby to skutkować utratą ich pozycji (i bogactwa), w dodatku, liczą przy tym, że mogą awansować w hierarchii (czego przykładu jesteśmy świadkami). Są więc wobec rewolucyjnych tendencji nastawieni wrogo. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku ludzi z dołów społecznych. Z ich poziomem bytowym, rewolucja jest jedynym środkiem do zmiany ich położenia na lepsze; zaś to, że większośc z nich nie miało nic do stracenia, tylko mocniej pchało ich w rewolucyjnym kierunku. Warto tutaj wspomnieć, że podział ten został dobrze zobrazowany (świadomie lub nie), przez twórców; którzy połączyli oba miasta mostami (kiedy rzeka pod nimi oddzielała dwa miasta i symbolizowała ich podział), które w pewnym momencie historii zostały zablokowane symbolizujące tym samym całkowite zerwanie ich (mocno nadwątlonych już wówczas) więzi. W tej sytuacji, jesteśmy świadkami różnych postaw wobec tego stanu rzeczy. Poczynając od ludzi chcących zachować status quo, naiwnych idealistów wierzących, że w ten czy inny sposób mogących go zmienić (na lepsze), konformistów oportunistów dostosowujących się do realiów, aż po tych, którzy realnie patrzyli na sytuację (i swoje możliwości), ale dążyli do lepszego świata (gotowi zresztą dla niego wiele poświęcić).

Już na początku, jesteśmy świadkami buntu, który można nazwać próbą rewolucji dokonanej przez mieszkańców Zaun przeciwko klasie panującej. Próba obalenia rządów burżuazji nie powodzi się i zostaje krwawo stłumiona. Jak wiadomo, rewolucja nigdy nie ginie, (o czym mówią m.in. słowa Ernesto Che Guevary: “Można ścinać kwiaty, ale wiosny to nie zatrzyma”) a jej nieudane próby są motorem kolejnych. Poznajemy wtedy jednego z bohaterów, Vandera (naiwnego idealistę). Będącego zresztą przywódcą wcześniej wspomnianej próby rewolucji. Czy chce on zmienić świat na lepsze? Owszem, nie można temu zaprzeczyć, jednakże jest osobą, która zagubiła się w swoim idealizmie (ostatecznie wręcz go porzucił). Mam przez to na myśli, że chciał zmian, mimo to, odrzuca pewne działania pragmatyczne (które choć mogą wydawać się wątpliwe moralnie, to jednak skuteczne i przybliżające do celu). Tym samym zmniejszając szanse na realną zmianę obecnego stanu rzeczy; zresztą nie tylko samemu odmawiając tych działań, ale i powstrzymując przed tym innych. W tym momencie oczywiście, można by go jeszcze w jakiś osób usprawiedliwiać; jednakże jego inne działania już nie. Po upadku rewolucji, stał się niejako przywódcą Zaun. Każdy miejscowy musiał się liczyć z jego zdaniem, a w pewnym momencie wrzenia, był nawet wstanie powstrzymać wybuch kolejnego powstania; co należy uznać za dowód, że miał dominującą pozycję w Zaun. Wcześniej wspomniane powstrzymanie wybuchu powstanie pokazuje, że porzucił swoje ideały rewolucyjne, a żeby tego było mało, później okazuje się, że zawarł układ z bezpieką Piltover; na mocy którego będzie studzić tendencje rewolucyjne w Zaun, a w zamian straż będzie przymykać oko na drobne wybryki mieszkańców Zaun (wielu z nich, co nie dziwi żyło z kradzieży). Można by więc powiedzieć, że stał się oportunistą, który w zamian na odrobine ochłapów z pańskiego stołu zgodził się na akceptację, a nawet pomoc w obronie niesprawiedliwego systemu. Choć trzeba przyznać, że zostały mu resztki jego idealizmu, gdyż nie robił tego dla własnych osobistych korzyści; ale dlatego że wierzył, (naiwnie) że ten stan rzeczy jest najlepszym co można osiągnąć. Jego postać przypomina nam wielu idealistów z realnego świata, którzy mimo dobrych intencji przez swoją naiwność nie tylko nie są wstanie wprowadzić swoich (w teorii zresztą dosyć słusznych) idei; ale również powstrzymują tych trzeźwo myślących idealistów, którzy są wstanie faktycznie wprowadzać swoje szczytne idee w życie. Stając się tym samym (jak Vander) podporą obecnego (niesprawiedliwego) systemu.

Teraz, wypada przedstawić postać kontrastującą (choć pod pewnymi względami podobną) do wcześniej przedstawionej. Mowa tutaj o Silco (będącego zresztą moją ulubioną postacią). Dzielił on z Vanderem wspólną wizję (są nawet nazywani braćmi, choć nie wiadomo czy jest to stan faktyczny, czy tylko symboliczna oznaka ich bliskości), jednak ich drogi się rozeszły. Z retrospekcji wiemy, że w bliżej nieokreślonej przeszłości Vander zdradził Silco i próbował go zabić. Co choć się nie udało, to pozostawiło trwałe rany na ciele Silco i mocno wpłynęło na jego osobowość. Nie wiemy co było motywem działań Vandera, jednak możemy się domyśleć, że przyczyna leżałą na tle rozbierzności ich poglądów (najpewneij co do taktyki rewolucyjnej). W każdym razie w czasie kiedy niedoszły zabójca rządził Zaun, Silco w ukryciu nadal dążył do uwolnienia swojego domu spod buta Piltover (nauczony jednak lekcją porażki poprzedniej rewolucji przyjął inną strategię). Tymczasem dzieci Vandera spowodowały problemy w Piltover, co przyciągnęło uwagę straży, która nie mogąc znaleźć sprawców (ukrytych przez niego) zaczęła terroryzować mieszkańców Zaun. Spowodowało to oczywiście opór z ich strony i rewolucyjne tendencje (stłumione jak już pisałem przez Vandera).

Pominę tutaj dalszą część i przejdę od razu do efektów, tego co się później stało. Doszło do śmierci Vandera (jak również szefowej straży, ale o tym za chwilę), a co za tym idzie do zburzenia starego porządku, który opierał się właśnie na nim. Jego miejsce zajął Silco, który zbudował nowy porządek, a zmiany jakie zaszły, odbyły się na wielu płaszczyznach. Już zanim przejął władzę udało mu się stworzyć dzięki pomocy naukowca Singeda pewien narkotyk. Narkotyk, który po zażyciu dawał duże wzmocnienie, jednak używanie go, wiązało się z możliwymi efektami ubocznymi. Wykorzystał on go do zbudowania swojej pozycji i jak się później dowiadujemy, siły militarnej. Oczywiście to działanie z jego strony, jest dość kontrowersyjne. Jednakże dla niego, ten narkotyk był jedynie środkiem do osiągnięcia celu, jakim było wyzwolenie Zaun. Nie tylko poprzez możliwość zdobywania środków na swoja działalność, ale też bez niego (jako, iż jak wspomniałem wzmacniał on biorcę) nie było możliwości oprzeć się siłom Piltover. Z nim z kolei nie tylko byli wstanie się im oprzeć, a nawet przytłoczyć ich siły. Jak wspomniałem wcześniej, doszło również do śmieci przywódczyni straży (Grayson). Została ona zastąpiona przez Marcusa, który znalazł się pod wpływem Silco, zawiązując z nim niejako umowę. Istniała jednak zasadnicza różnica z tą zawartą przez Vandera. O ile w tamtej, to Vander, był stroną słabszą (obiektywnie pomagającą utrzymać status quo), o tyle w tej był nią Marcus, który stał się niejako marionetka Silco i wykonywał (choć czasami z oporem) wszystkie jego polecenia (a więc doszło do odwrócenia ról i współpraca ta, działała na korzyść siły rewolucyjnej). Widzimy, więc, że dzięki swojemu sprytowi udało się Silco zinfiltrować szeregi wroga (co zresztą było bardzo pomocne w realizacji jego planów, kiedy mógł wykorzystywać wrogi system do realizacji planów zmierzających paradoksalnie do zniszczenia tego systemu). W swoich działaniach zaś Silco (jak można zaobserwować), bywa bezwzględny. Nie jest to jednak spowodowane, jego sadystyczną naturą a jedynie świadomością, tego że aby osiągnąć cel, trzeba być gotowym na poświęcenia (bez względu, jakie bolesne by były), o czym wspomina w pewnym momencie historii:

„Chciałbym zdradzić ci bardzo ważny sekret, który poznałem, gdy byłem w twoim wieku, chłopcze. Widzisz, władza, prawdziwa władza nie przychodzi do tych, którzy urodzili się najsilniejsi, najszybsi czy najmądrzejsi. Nie. Przychodzi do tych, którzy zrobią wszystko, by ją osiągnąć”.

Słowa te mogą być trochę mylące, gdyż władza nie była dla niego celem samym w sobie, ale środkiem do celu. O jego ideowości możemy zresztą przekonać się w pewnym momencie historii, kiedy poprzez swoje intrygi doprowadza do odcięcia komunikacji (a przez to i handlu) między Zaun, a Piltover. Prowadzi to oczywiście do spadku dochodów, co nie jest jednak dla niego problemem, gdyż pieniądze to jedynie kolejny środek dla jego celu. Świadkami jeszcze ciekawszej sytuacji za to jesteśmy później. Bo o ile Silko nie był zaniepokojony spadkiem dochodów, to chem-baronowie już tak. Stanowili oni swoiste elity Zaun, sami zaś powstali dzięki zmianom, jakie wprowadził Silko podczas swoich rządów. Jeden z nich zaczął aktywnie podburzać pozostałych do usunięcia Silco z pozycji przywódcy, właśnie z powodu tego, że jego działania doprowadził do spadku ich dochodów. Reakcją Silco, było rozpylenie zanieczyszczonego powietrza występującego w Zaun w pomieszczeniu (a było ono tak złej jakości, że ludzie z Piltover, którzy odwiedzali Zaun nosili tam maski do oddychania. Podobny „zwyczaj” mieli chem-baronowie ) doprowadzając do duszenia się zebranych. Przypomniał im wtedy, że zapomnieli skąd pochodzą i skąd on ich wyciągnął. Wyrażając przy tym pogardę dla ich egoistycznej postawy (będącej przykładem iście konformistycznego podejścia ludzi, którzy awansowali społecznie i zapomnieli o swoich korzeniach). Wybaczył im jednak i skończyło się tylko na tej małej nauczce dla nich (w tym dla głównego prowodyra). Warto tutaj zauważyć, że Silco nie nosił maski, mimo przebywania w Zaun, a co za tym idzie narażał swoje zdrowie. Można to interpretować w ten sposób, że solidaryzował się z tymi, którzy są na co dzień narażeni na wpływ trujących wyziewów.

Inną, powiązaną sytuacja była próba zamachu dwóch chem-baronów na jego życie (jednego, który wcześniej namawiał do buntu i drugiego, który miał bardziej osobiste motywy). O ile ten pierwszy w tym momencie nie mógł liczyć na litość (i jej nie otrzymał), to temu drugiemu zostało to wybaczone (sprawa była o tyle skomplikowana, że chciała zemsty za śmierć syna zabitego, przez ludzi z Piltover, zaś ze względu na sytuację nie mogła na nią liczyć. Z tego powodu dołączyła do zamachu, zaś Slico skwitował, że zabiłby za tą zdradę jej syna, ale skoro już nie żył, to przymknie oko na jej udział w zajściu). Podobnych sytuacji jest oczywiście więcej, choćby adopcja córki Vandera, czy (najprawdopodobniej) postawienia ku jego czci pomnika (choć samemu się przyczynił do jego śmierci). Co tylko dowodzi, że nie był on osobą pozbawioną empatii, a nawet to ona stała za jego działaniami. Niemniej jednak należy stwierdzić, że działał on wedle zasady, głoszącej, że cel uświęca środki. Przy czym jego metody, choć kontrowersyjne, odnosiły niewątpliwe sukcesy. W ostatecznym rozrachunku było to bardziej korzystne, niż zachowanie obecnego status quo; który polegał na utrzymywaniu przedstawionego, już stanu rzeczy i nawet wobec współpracy Vandera z Piltover. Choć doszło do poprawy wobec tego co było wcześniej, wciąż życie w Zaun nie było godne pozazdroszczenia (a na nic więcej jego mieszkańcy w tym układzie nie mogli liczyć). Postawa (czy też raczej taktyka), jaką reprezentuje, jest więc najbardziej rozsądną i godną naśladowania; jako, że faktycznie mogącą zmienić świat (a nie popaść w marzycielski idealizm, albo oportunizm).

Kolejną postacią wartą uwagi jest Caitlyn, która to również, była osobą idealistyczną i zasadniczo pozostała nią do końca. Tyle, że w jej przypadku mamy do czynienia życiem w swoistej bańce i choć chciała służyć dobru społeczeństwa (zostając stróżem mimo swojej wysokiej pozycji społecznej), to przez długi czas pozostawała nieświadoma, że obecny porządek rzeczy nie jest sprawiedliwy (jak zresztą wiele osób „dobrze urodzonych”, które nie będąc poddanych niesprawiedliwości są na nią ślepi). KIedy się o tym przekonała, to zamiast zacząć działać w celu zwalczenia tej nierówności, stwierdziła, że źródło problemów nie leży w obowiązującym ustroju, a jest nim Silco, który starał się o zmianę tego stanu rzeczy (pokazując, że nawet będąc uświadomioną panującej sytuacji, nie jest wstanie rozpoznać poprawnych zależności przyczynowo-skutkowych).

Podobną postacią (choć mającą inną genezę), jest Jayce Talis. Jest on młodym wynalazcą, któremu niejako poszczęściło się w życiu i choć nie znajdował się specjalnie wysoko na drabinie społecznej Piltover, to prowadził dostojne życie, będąc częścią akademii. Jayce to człowiek o wielkich ambicjach, wynalazczym zapale i nadziejami, że jego wynalazki uczynią życie ludzie lepszym. W pewnym momencie nastąpił dla niego trudny okres, mimo to odbił się i zaczął się piąć coraz wyżej po szczeblach kariery (kończąc ostatecznie na szczycie hierarchii Piltover). W tym momencie zaczął powoli tracić swoją „czystość” i podobnie, jak wcześniejsza postać zaczął być zderzany z realiami. Dość ciekawie w tym temacie została przedstawiona sytuacja rady rządzącej Piltover. Otóż po pewnym incydencie wykorzystał on swoje uprawnienia do zaostrzenia kontroli i zwalczania korupcji, wierząc oczywiście w słuszność swych decyzji. Spotkała to się jednak z niezadowoleniem pozostałych radnych. Bo o ile faktycznie korupcja sprzyjała przemytowi (a co za tym idzie rozwojowi przestępczości), to korzystali na tym, również radni, którzy wykorzystywali tą sytuację do różnych, nielegalnych (aczkolwiek zyskownych) przedsięwzięć (takich, jak sprowadzanie zakazanych towarów). Uderzył w ten sposób w ich interesy, co (jak wcześniej wspomniałem) nie obyło się bez niezadowolenia z ich strony. Wtedy, jednak mając pomoc w pewnej osobę „dogadał” się z radnymi, dzięki czemu nie tylko zabezpieczył swoją pozycję, ale i zyskał ich przychylność. Przy czym (analogicznie do Vandera) popadł w oportunizm. Wartym zauważenia jest to, że chciał aby jego dzieła posłużyły do poprawy życia ludzi (i po części się to udało, ale najbardziej, skorzystali na tym najbogatsi) ostatecznie, jedno z nich posłużyło, jako nowa, zabójcza broń.

Zdarzenie to, spotkało się z krytyką jego współpracownika (o którym napiszę za chwilę). Podobnie jak, podczas znalezienia się na moście, a Jayce zarzucił przyjacielowi udanie się do Zaun; widząc już wówczas to miasto (jak i jego mieszkańców) jako wrogów. Na co on potępił ten pogląd. Poczynił też bardziej agresywne działania bezpośrednio interweniując na czele straży i atakując strategiczne obiekty Zaun. Zdał sobie wtedy jednak sprawę (mimo sukcesu, okupionego jednak stratami), że wobec siły Zaun należy negocjować (do czego przekonał innych radnych po pewnych oporach). Na przestrzeni odcinków, możemy zauważyć zachodzące w nim zmiany i to, że jego idealizm został mocno zdominowany przez oportunizm.

Przyjacielem Jayce o którym była mowa, to Victor. Był on człowiekiem żądnym wiedzy pochodzącym z Zaun, gdzie wychował się jako dziecko. Posiadał on deformację, która utrudniała mu chodzenie, zaś życie w Zaun mocno wpłynęło na jego stan zdrowie (co dobrze widać w serialu). Został jednak dostrzeżony (a raczej jego talent) i przyjęty do akademii w Piltover. Nie zapomniał on jednak skąd pochodził i w swoich badaniach dążył on do tego, żeby jego dzieła polepszyły ludzki byt (przy czym miał on na myśli ogół ludzi, w tym tych z Zaun). Był osobą silnie idealistyczną i w przeciwieństwie do Jeyce pozostał tej idei wierny, choć jego realny wpływ na rzeczywistość jest niewielki (przynajmniej na początku).

Kiedy jesteśmy już przy naukowcach nie możemy zapomnieć o Heimerdingerze. Będąc osobą wiekową wiele widział. Sam mocno wierzył w naukę (uznając ją za dużą wartość, ale jak możemy zauważyć, miał pewne „ograniczenia” w dążeniu do niej; co przynajmniej w znacznym stopniu wiąże się z jego przeżyciami). Samemu przy tym będąc osobą dość przyjazną, któremu trudno zarzucić złe intencje; ale jak widzimy bardzo odrealioną. Widać to dobrze, kiedy będąc członkiem rady (i mając w niej silną pozycję) nie widział problemów obecnego systemu. Był odrealniony do tego stopnia, że nie stanowiło wielkiego problemu odsunięcie go od władzy. Co uświadamia nas, że tym co go utrzymywało w radzie, była niejako, jego „nieszkodliwość” dla pozostałych członków (którzy w spokoju, mogli prowadzić swoje machlojki), jak również jego reputacja (czego możemy być choćby świadkiem, kiedy widzimy w pewnym momencie jego pomnik, czy też dekorację z jego podobizną w Piltover). Utwierdza nas w tym to, że został usunięty ze stanowiska, kiedy stanął na drodze możliwości pomnażania zysków (będąc przeciwnikiem pewnej decyzji). Pokazując, że jako naukowiec był dość kompetentny (choć też się ograniczał, innych zresztą też), to jako polityk był kompletnym nieudacznikiem. Sam po utracie władzy udał się do Zaun, gdzie będąc świadkiem niedoli mieszkańców, chciał im pomóc (nie wiedząc jednak w jaki sposób). Należy go więc ocenić, jako naiwnego idealistę, który pozostał nim mimo tego, czego był świadkiem.

Osobą mającą wiele wspólnego z poprzednimi postaciami, był Singed. Był osobą poświęconą (wręcz całkowicie) nauce, która dla niego była wartością najwyższą. Współpracował on z Silco i to właśnie dzięki niemu, Zaun mogło osiągnął tak wysoki poziom technologiczny, który przełożył się na siłę tego miasta. Przy czym, o ile wiemy, że był gotowy zrobić wszystko dla nauki (czym różni się od Heimerdingera, z którym zresztą miał jakieś związki z przeszłości), o tyle nie mamy dowodu na takie intencje względem Zaun. Mimo, że faktycznie się do tego (wzmocnienia Zaun) przyczynił, było to niejako efektem ubocznym jego eksperymentów (które prowadził pod skrzydłami Silco), a nie celem samym w sobie. Można więc go nazwać wizjonerem podobnym do Silco (będącym realistą w dążeniu do celu), z tą różnicą, że miał on inne priorytety.

Osobą będącą kolejnym przykładem naiwnego idealisty, był Ekko. Był on powiązany z Vanderem i po jego śmierci zorganizował grupę walczącą przeciwko nowemu porządkowi Silco. Podążył on tym samym niejako śladami Vandera w jego spojrzeniu na świat. Choć był on w pełni świadomy niesprawiedliwości obecnego systemu i nawet dowiedział się o układzie Vandera ze strażnikami; to postanowił przeciwstawić się działaniom Silco, który chciał zmienić obecny stan rzeczy. Jest więc kolejną postacią, która nie będąc wstanie pojąć prawdziwych realiów (lub nie będąc wstanie ich zaakceptować) przysparza problemów siłom realnie postępowym sądzą, że czyni dobrze (przy czym za postępowe uważam takie, które realnie były wstanie zmienić świat na lepsze).

Warto wziąć pod uwagę, również siły bezpieki Piltover. Jej pierwszy dowódczyni (Grayson), była osobą niewątpliwie mającą na celu dobro społeczeństwa, choć przy tym nie widziała szans na drastyczne zmiany obecnego stanu rzeczy (będąc w pełni świadomą niedoli mieszkańców Zaun). Dlatego też, doszła do podobnego wniosku co Vander (choć z innego punktu początkowego i powodów) i współpracowała z nim. Zagrożeniem dla niej, byłby wybuch i skutki rewolucji, z tą różnicą, że ona skupiała się na bardziej dobrobycie Piltover; a Vander (przynajmniej z jego punktu widzenia) Zaun. Wspomniany wcześniej Marcus był osobą, którą początkowo kierowała chęć awansu (a więc można nazwać go karierowiczem), później jednak (po zostaniu dowódcą straży), stał się kolejnym idealistą i oportunistą. Z jednej strony myślał o dobrobycie mieszkańców (oczywiście tylko Piltover), z drugiej zaś mocno dostosowywał się do realiów (będąc mocno podatnym na perswazję Silco). Nie trzeba tutaj dodawać, że jego celem nie była zmiana społeczeństwa, a ochrona obecnego stanu rzeczy (choć tylko subiektywnie, bo obiektywnie jego działania miały skutek odwrotny).

Kiedy omawiałem postać Silco, poruszony został też temat chem-baronów. Mimo, że zostali pokrótce omówieni, to warto przyjrzeć im się trochę bliżej. Zwłaszcza postaci Finna. O ile całą grupę, można określić, jako zbieraninę osób konformistycznych i oportunistycznych, o tyle szczególnie to widać w jego przypadku. To on był osobą najbardziej skłonną do „awansu”. Kiedy (jak dotąd) zyski rosły, a chem-baronom się powodziło, byli oni zadowoleni, zaś kiedy sytuacja się zmieniła, to oczywiste, że zaczęli się niepokoić. Finn skorzystał z tej okazji w celu ich podburzenia i rozpoczęcia walki o władzę, co jak wiemy skończyło się próbą zamachu na Silco. Pokazuje nam to jednak, że chem-baronowie nie byli osobami dążącymi do większego celu, a jedynie interesował ich własny byt. I choć pod wodzą Silco, byli obiektywnie siłą postępową (cokolwiek by o nich nie myśleć), to gdyby Finowi się udało nie mieliby problemu z dogadaniem się z Piltover; a co za tym idzie za stopowaniem zmian i konserwacją obecnego stanu rzeczy, który choć był dla nich korzystny, to nie dla pozostałych mieszkańców Zaun.

Kiedy jesteśmy przy omawianiu pewnych grup, nie możemy zapomnieć o wcześniej wspomnianej radzie rządzącej Piltover. Można było wśród niej spotkać osobliwe wyjątki (Heimerdinger, Jayce), ale jednak w większości stanowili oni podobnie, jak poprzednia grupa zbieraninę oportunistów i konformistów, zainteresowanych jedynie dążeniem do większej władzy i zysku. Byli przy tym mocno przywiązani do obecnego stanu rzeczy. Broniąc go, jednak kiedy okazało się, że „pewne zmiany” są dla nich korzystne, nie mieli przeciw nim oporów. Swoją postawą ułatwiali, również machinacje Silco, poprzez tworzenie swoistych “dziur” w systemie, z których on korzystał (podobnie zresztą jak oni). Przykład ten, pokazuje nam to, jak naprawdę wygląda sytuacja wśród elit rządzących, które tak naprawdę zamiast dbać o ludzi (jak nam się to zwykle przedstawia) dbają tylko o własne interesy (w pierwszym rządzie) i o interesy swojej klasy (drugorzędnie), co można nazwać tyranią interesów klasy burżuazyjnej (składającej się z bardzo małej, wyselekcjonowanej grupy osób), nad obiektywnymi interesami ludu pracującego. Mówiąc jednak o radzie nie można zapomnieć o jej pewnej członkini (Mel). Podobnie, jak pozostali była żądna władzy; tyle, że z tą różnicą, iż w jej przypadku żądza ta łączyła się z jej wysoką inteligencją, inicjatywą i sprytem. Dzięki nim, udało jej się korzystając z zachodzących zmian wzmocnić znacznie swoją pozycję. W czym niewątpliwe pomogło jej jej wizjonerstwo (ktorego brakowało pozostałym ówczesnym członkom rady). I choć owszem popierała i dążyła do zmian, to do takich które przyniosłyby jej korzyści; a co za tym idzie, nie można nazwać ją postacią podążającą za wyższą ideą.

Na zakończenie, warto przedstawić, jeszcze dwie postacie, które jak dotąd się nie pojawiły (co z pewnością nie umknęło osobą, które są już z serialem zapoznane). Mowa tu oczywiście o Vi oraz Jinx. Analizując te postacie, tak naprawdę wiele nie można powiedzieć w omawianej tutaj materii. Obie (szczególnie Vi) zdawały sobie sprawę z nierówności społecznych. Ona sama zresztą dążyła w pewnym momencie, do konfrontacji ze strażą. Później jednak jej działania przybrały charakter osobisty. O ile stanęła przeciw Silco, to jednak jej motywem oprócz odzyskania siostry, była swoista zemsta. W przypadku Jinx to kompletnie nie mamy co liczyć na działania w wyższej sprawie; ponieważ obserwując ją widzimy, że to co nią powodowało były jej własne pragnienia i jej „demony”.

Tak więc (jak widzimy) materii tutaj omówionej, jest w serialu dość dużo. Dlatego tym bardziej warto się nad nim pochylić. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak dobrze zbudowany jest świat przedstawiony (dzięki czemu łatwo widzowi wciągnąć się do rozgrywających się wydarzeń). Dla tych, co są już po serialu nie pozostaje nic innego, niż czekać na wydanie drugiego sezonu (choć wobec utraty jednej z głównych postaci trudno stwierdzić w jakim kierunku potoczy się akcja). Nawet, jeżeli kontynuacja nie dorówna poprzedniczce, to i tak najpewniej będzie miała wysoki poziom. Podsumowując, serial pt. “Arcane” idealnie ukazuje i potwierdza marksistowską teorie antagonistycznego stosunku klas i walki klasowej.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
TowarzyszBb
TowarzyszBb
5 miesięcy temu

Czemu w segmencie gdzie autor omawiał postać Silco, nawet nie poświęcił zdania na to, iż Silco żeby mieć narkotyk “Shimmer”, musiał współpracować z dosłownie miejscami gdzie pracowały d z i e c i? Najlepsze jest to że w Arcane, była scena gdzie jeden z nieletnich pracowników w produkcji został zabity przez Jayce’a i po akcie MATKA tego młodzieńca poszła do Silco i chciała mieć cokolwiek w zamian za strate jej syna, a za to nasz bohater co zrobił? Groził jej że jeżeli nie wyjdzie z pomieszczenia, to jego ochrona ją z a b i j e, bądź mogą ją spotkać… Czytaj więcej »

Valerius
Valerius
5 miesięcy temu
Reply to  TowarzyszBb

1) Dzieci w Zaun pracowały już wcześniej (więc na gorsze się nie zmieniło, z nim czy bez niego by to występowało),a biorąc pod uwagę że praca przy wytwarzaniu narkotyku była stabilna to lepsze to niż ryzykowanie podczas kradzieży i napadów. 2) Chciała zemsty na sprawcy. A biorąc pod uwagę obrót wydarzeń gdyby się zgodził na jej żądania, mógłby zaprzepaścić szansę na uzyskanie niepodległości. Więc mamy tutaj zwykłe porównywanie zysków. Pomścić tego kto już nie żyje (jednego), czy zakończyć niedolę tysięcy. Swoją drogą to twórcy się nieźle walnęli że dziecko chembarona pracowało w takim miejscu. 3) Rewolucja to nie jest co… Czytaj więcej »

Karol
Karol
5 miesięcy temu
Reply to  Valerius

No nie zrozumiał no.

Karol
Karol
5 miesięcy temu
Reply to  TowarzyszBb

Nie było też napisane jakie skutki uboczne powodował ten narkotyk.

Karol
Karol
5 miesięcy temu

Widzę że serial pewnie ciekawy i mądry, ale ja nie oglądam seriali.