Artykuł

Gdy widzisz komunistów i myślisz „cholera, wy tak żyjecie”?

Komuniści polscy jak i ich sympatycy żyją pośród kampanii ciągłych kłamstw i oszczerstw. Nie chodzi mi w tym artykule o ataki wymierzone w komunistów, ale o samych komunistów oraz ugrupowania. Właściwie każde środowisko emituje informacje, które z faktami nie mają nic wspólnego, a jedyny cel to uderzenie w organizacje konkurencyjne. Sytuacja taka degeneruje nasz ruch i jest też jedną z przyczyn ciągle małego zainteresowania naszymi ideami. Nie wynika to bynajmniej z tego, że ludzie do komunizmu czy szerzej radykalnej lewicy się nie garną, ale z tego, że każdy organizm po jakimś czasie zaczyna być zmęczony angażując się w te batalie. Jeżeli ktoś jest w stanie przełknąć jedno kłamstwo czy przekłamanie, to fala życia pośród kalumnii w końcu zostawia przy życiu jedynie najtwardszych ideowców, ludzi, którzy myślą, że jakoś to będzie i najlepszych cynicznych manipulatorów zadowolonych z gry, która prowadzą, ale która zmierza donikąd.

Działając w ruchu komunistycznym od paru lat ciągle obserwuję nowe fale zainteresowanych i za jednym zamachem nowe fale ludzi rezygnujących z działalności politycznej. Średnia życia nowego towarzysza to około rok, aż będąc nastawionym na zamazywanie rzeczywistości przez jedne, drugie i trzecie organizacje nie wytrzymuje, nie chce brać w tym udziału, bo sam już nie wie co jest faktem a co nie jest, gdy ciągle odkrywa, że ta osoba kłamała, tamta sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, ten zarzut ktoś wymyślił, żeby „dowalić”. Jest to ogromny problem, z którego ludzie zaangażowani zdają sobie nie zdawać sprawy. A organizacje, które takich kalumnii nie emitują w końcu zostają skutecznie zasypane kłamstwami pod korek i każdy kontakt z nowym towarzyszem zaczyna się od rozplątywania w nim tej skutecznie utkanej sieci kłamstw na czyjś temat. Niektóre z tych ugrupowań w końcu same zaczynają działać podobnie, działają nadal mimo trudności lub rozwiązują się po pół czy roku działalności.

Podobna sytuacja niestety ma miejsce po ostatnim filmie z Towarzyszem Michałem, z którym to współpracowałem od początku naszej działalności. Żeby więc wyprostować pewne fakty:

1. Towarzysz Michał nie został wyrzucony z Partii, odszedł z niej sam ze swojej własnej, nieprzymuszonej woli. Było to zresztą dla nas wszystkich duże zaskoczenie.

2. Przyjęta przez Zebranie Partii uchwała nie dotyczyła żadnej „transfobii”, a złamania zasad Partii, które zakazują angażowania się w obyczajowy nonsens. Partia od początku swojego istnienia wychodzi z założenia, że w tej sprawie zachować należy neutralne stanowisko, a zajmować się rzeczami po stokroć ważniejszymi, jak ekonomia lub sprawy społeczne, w tym problemy mieszkaniowe, wykluczenie komunikacyjne itd.. Nagrywanie wielu konfliktowych filmów o transpłciowości jest ewidentnym złamaniem tej zasady.

3. W Partii nie działa żadna „agentura LGBT”. Nikt nikogo nie atakuje o bycie niedostatecznie sprzyjającym tej sprawie, ani nie indoktrynuje w tym kierunku. W Partii współpracują ze sobą osoby o najróżniejszych poglądach na tę kwestię.

4. Była już sytuacja, gdy osoba LGBT zaczęła wysyłać z partyjnego konta na Twitterze wiadomości o treści obyczajowej, za co została ukarana, a wiadomości te zostały skasowane. Zostało to kategorycznie zabronione, a osoby które mimo ostrzeżeń chciały dalej naruszać zasadę Partii neutralności w kwestiach obyczajowych w końcu nas opuściły. Wbrew opinii Towarzysza Michała jakakolwiek próba przeciągnięcia PPR w kierunku priorytetu spraw obyczajowych z punktu widzenia liberalnego się nie powiodła i się nie powiedzie. Dotyczy to również radykalnego feminizmu, który próbuje prezentować pewne kwestie obyczajowe jako sprawy gigantycznej wagi i angażować w te konflikty jak najwięcej środowisk się da.

Ze zdziwieniem towarzysze współpracujący z Michałem przyjmują do wiadomości film o takiej treści. Wszyscy towarzysze, z którymi Michał współpracował nie zdecydowali się opuścić ani PPR, ani też redakcji portalu, w tym osoby o poglądach konserwatywnych. Można więc uznać, że tym jednym ruchem Towarzysz Michał odciął się od całego środowiska, każdej jednej osoby, która z nim współpracowała, nie podając jednak prawdziwych powodów swojej decyzji, przy okazji oskarżając organizację o nieprawdziwe rzeczy jak np. infiltracja przez LGBT, lub to, że Partia chce w sprawie kampanii antywojennej pytać każdą osobę o to, jaki jest jej stosunek do kwestii gender.

Jednocześnie też poglądy, które reprezentuje zarówno redakcja jak i Partia pochodzą nie od kogo innego jak od zasad, które prezentował też sam Michał, czyli współpracy osób o różnych poglądach obyczajowych w celu skutecznej walki z kapitalizmem. Sprawy obyczajowe dzielą społeczeństwo tak ostro i tak ostro dzielą klasę robotniczą, że nie może być to żaden paradygmat definiujący przyjęcie lub nieprzyjęcie do organizacji, współpracy lub nie współpracy z tą czy inną organizacją. Podejście Towarzysza Michała zmieniło się jednak na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy, kiedy w wielu filmach zaczął prezentować coraz ostrzejszą linię obyczajową i rozwijać w tej sprawie kontrowersje.

Kwestia kłamstw i manipulacji w naszym środowisku męczy coraz więcej osób. Nikomu też nie chce przepychać się między kolejnymi organizacjami zrzeszającymi po parę osób, a batalie te niestety kierują się zasadą, że „cel uświęca środki” i „wszystkie metody dozwolone”, można więc sobie wyobrazić jaki potok ścieków, oskarżeń, pomówień jest prezentowany. Co prawda organizacja, która ma paręset lajków i do 10 osób w składzie nie jest w stanie zbyt wiele oprócz oczerniania zdziałać, ale gdyby była zdolna to pewnie zrobiliby i więcej. Padła nawet kwestia od innej grupy, że „zgłoszenie komunisty innych poglądów do prokuratury to rewolucyjny obowiązek”. Tak ostro więc przebiega ta walka pośród planktonu komunistycznej społeczności, napędzana raczej ego poszczególnych „liderów” i wzajemnymi osobistymi nienawiściami niż realnej potrzebie. Co więcej, podejście sugerujące, że taka kłamliwa i napastliwa postawa jest zła i niegodna komunisty kończy się oskarżeniami o drobnomieszczańskość, niezdolność do walki i prowadzenia rewolucji…

Więc osoby się wykruszają, jedni oczernieni znikają, inni kłamią dalej, wszystkim się wydaję, że jest to gra o wielki koszt, jest to batalia o ostateczne zwycięstwo, a tymczasem ludzie obserwujący to z boku pukają się po głowie i są zniesmaczeni. Chociaż są komunistycznych poglądów nie mają zamiaru w to wchodzić. Nieraz pod kolejnym filmem jednej organizacji pada kwestia widza, że „ma już dość tej wojny, nagraj w końcu coś ciekawego”. Większość osób pewnie nie zna nawet genezy ani podstaw, ani wszystkich punktów milowych jakiegoś konfliktu, całość wygląda zatem jak jakiś niezrozumiały bełkot. Warto podkreślić, że nie są to żadne konflikty stulecia w rodzaju Lenin-Kautsky jak deklarują by przyciągnąć chociaż parę więcej osób do studiowania kampanii oszczerstw. Osoby, które dopiero wchodzą w interes pytają się, dlaczego wy nie możecie żyć w zgodzie i działać dla jednego celu.

Wiele osób, które w coś mogłoby się zaangażować orbituje wokół kanałów, fanpejdży, grupek, edukuje się, być może czasami wchodzi w debatę, ale dołączać i działać nie ma zamiaru, nie ze względu na strach przed służbami, ale przed komunistami z innych grupek, które skutecznie dorobią komuś „mordę”. Wyciągną fakty z życia osobistego, przeskanują konto fejsbukowe od momentu założenia, wyciągną wiadomości z chatu sprzed 2 lat i z takim towarem skutecznie splotą jakąś oczerniającą narrację. Ile tu czasu jest poświęcane na „dowalenie” komuś, a mogłoby być spożytkowane na jakąś akcję uliczną.

Działając w redakcji bądź w Partii naszym wspólnym zdaniem było stanowisko, by na poszczególne zaczepki nie odpowiadać, by nie dawać się wciągnąć w konflikt, który wypruje ostatnie pokłady energii z i tak już zmęczonych pracą czy szkołą członków Partii, czy redaktorów. Strategia ta utrzymuje się nadal, a gdy jest możliwość wejścia w kulturalną debatę, co jest niestety rzadkością, to z przyjemnością się na to zgadzamy. Tak samo więc i teraz nie miałem zamiaru odpowiadać na film Towarzysza Michała, jednak szacunek do jego działalności oraz dobra wieloletnia współpraca skłoniła mnie do tego by zabrać głos. Nie twórzmy łgarstw, nie obkładajmy się nawzajem nieistniejącymi zarzutami, debatujmy na poziomie. To jest elementarny szacunek do widza, zwolennika oraz do przyszłego działacza komunistycznego, na który on zasługuje.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Karol
Karol
4 miesięcy temu

To co Towarzysz Rafał będzie teraz liderem PPR?

Partyjniak
Partyjniak
4 miesięcy temu
Reply to  Karol

Towarzysz Michał nigdy nie był ‘liderem PPR’. Polska Partia Robotnicza zarządzana jest przez Zebrania, w których uczestniczą wszyscy członkowie, a pozostaje pod przywództwem kolektywu Grupy Inicjatywnej.

Karol
Karol
4 miesięcy temu
Reply to  Partyjniak

To czemu nie chcecie mieć lidera?