Artykuł

Mieszkanie prawem, nie towarem! – rocznica urodzin Jolanty Brzeskiej

(niniejszy tekst posłużył za treść przemówienia na wiecu Polskiej Partii Robotniczej w Warszawie, upamiętniającym Jolantę Brzeską)

Dnia dzisiejszego, 25 stycznia 2022 roku, przypada 75. rocznica urodzin Jolanty Brzeskiej – wielkiej bohaterki w walce o prawa lokatorów. To niewątpliwie nietuzinkowa postać, której za bój o GODNOŚĆ zwykłych ludzi należy się upamiętnienie i spory szacunek. Przyjrzyjmy się temu, jaka była istota jej działalności.

Kapitalistyczny system produkcji wyraża się w obecności grona prywatnych wytwórców, jakimi są właściciele kapitału, których to głównym celem jest maksymalizacja własnego zysku partykularnego. Odbywa się to na drodze zwiększania na tyle, ile tylko możliwe, wartości wymiennej jak największej ilości sprzedawanych przez nich towarów. W systemie tym pogoń za zyskiem stanowi podstawowe prawo ekonomiczne, warunkujące całe jego funkcjonowanie wraz z życiem ludzi, których to lata żywota przypadły na jego epokę. Do roli towaru zostało sprowadzone w kapitalizmie dosłownie wszystko. Mieszkanie, będące jednym z najbardziej podstawowych praw każdego człowieka, nie jest tu wyjątkiem.

Ludzka egzystencja opiera się w dużej mierze o zdobywanie środków do przetrwania, choć z racji na szczególny charakter naszego gatunku, nie stanowi to jedynego celu. Dla nas ludzi istotny jest też jak najwyższy standard i komfort życia, a także optymalna z punktu widzenia danej jednostki pozycja w relacjach społecznych. I należy przy tym zaznaczyć ważny bardzo aspekt – dbanie o GODNOŚC każdego człowieka należy do spraw wagi najwyższej. Homo sapiens to wszak wyjątkowy gatunek, który wyłamał się z łańcucha pokarmowego, stworzył szeroko zakrojone więzy społeczne i dzięki swej inteligencji oraz kreatywności stał się dominująca formą życia na swojej planecie, tworząc zaawansowaną cywilizację. I wszystkim nam choćby, z samego tylko faktu bycia człowiekiem, należy się szczególna GODNOŚĆ. A do niej konieczne jest posiadanie własnego mieszkania. Bez niego niemożliwym staje się bowiem realizowanie potrzeb, jakie posiada każdy z nas i czego potrzebę spełniania, co zostało nadmienione, posiadają wszyscy ludzie.

W kapitalizmie jednak mieszkanie to towar, a nie prawo, zaś panami tej dziedziny ludzkiej egzystencji jest w nim  banda deweloperów, kamieniczników i innych właścicieli nieruchomości. Jako chcące zdobyć jak najwięcej funduszy dla siebie jednostki, myślą jedynie o zwiększeniu swojego egoistycznego zysku i z tej też perspektywy działają. Koliduje to mocno z potrzebami społecznymi. Mieszkanie jako towar kosztuje i to niemało. Wysokość czynszów koniecznych do zapłacenia przez lokatorów  jest zaś ogromna. Wiele osób nie może sobie jednak na to pozwolić, co z kolei właścicieli nie obchodzi. Obserwujemy w związku z tym rozliczne eksmisje, co stanowi oczywiście bardzo poważne pogwałcenie GODNOŚCI. Powszechna jest w systemie kapitalistycznym bezdomność, której nie udało się zwalczyć w żadnym burżuazyjnym kraju, nawet w stanowiących światowego hegemona Stanach Zjednoczonych, gdzie od XIX wieku oznacza ona problem narodowy. Przeciętny człowiek, aby mógł sobie pozwolić na posiadanie mieszkania przy tak wysokich kosztach, musi wziąć niebotycznie wielki kredyt mieszkaniowy, który spłacać będzie przez wiele, wiele lat, często do końca życia, uzależniając swą egzystencję od niego i banku, który mu go wypłacił. Częste jest zaciąganie ogromnych długów, które nie zawsze udaje się spłacić, co u dłużnika skutkuje bankructwem. Przy tym wszystkim powszechna staje się niepewność jutra, uprzykrzająca niezwykle żywot i generująca multum dodatkowego stresu, stanowiącego przyczynę całej litanii chorób, na czele ze schorzeniami układu krążenia, czyli najpopularniejszą przyczyną śmierci na świecie. Rozpowszechnioną praktyką są samobójstwa z przyczyn ekonomicznych. Wedle policyjnych danych, w naszym kraju stanowią aż 1/3 wszystkich przypadków targnięć się na własne życie. W sporej części z nich to właśnie kwestie mieszkaniowe stają się ich przyczyną. Co także istotne, dzięki pogoni za zyskiem jako głównemu drogowskazowi, powstaje mniej mieszkań, niż potrzeba, a ich powierzchnia jest często bardzo mała, nieraz wręcz uwłaczająca swoim rozmiarem, a także panującymi warunkami, ludziom je zamieszkujących, którzy upchani są w nich jak w zwierzęcych klatkach.

Zupełnie inną wizję prezentuje nam system, który polega na zaspokajaniu potrzeb społecznych, gdzie zniesiona zostaje własność prywatna i który to opiera się na współpracy narodu oraz czerpie z korzyści skali. Jest nim socjalizm. Sposób jego działania mogliśmy w ubiegłym wieku obserwować na szeroką skalę w szeregu państw, między innymi w naszej ojczyźnie. I tak, w Polsce Ludowej mieszkanie było prawem i przysługiwało każdemu obywatelowi, na drodze spółdzielni mieszkaniowych lub też poprzez otrzymanie mieszkania zakładowego. Nie występowała w niej bezdomność i nie mieliśmy w jej czasach do czynienia z eksmisjami. Z danych GUS wynika, że liczba oddawanych mieszkań i ich powierzchnia w PRL stale rosły w szybkim tempie, osiągając pod koniec lat 70. szczytowe wartości. Zupełnie inaczej sprawa ma się w kapitalistycznej III Rzeczpospolitej. Wartości te w niej spadły i dopiero teraz, po wieloletnim i żmudnym odrabianiu strat, średnia powierzchnia powstających mieszkań osiąga wartości ze schyłku dekady gierkowskiej. A liczba ich oddawanych rocznie do użytku  dalej pozostaje o kilkadziesiąt tysięcy mniejsza. Po restauracji kapitalizmu pojawiły się także rzesze bezdomnych. Ze sprawozdań nadsyłanych przez organizacje pozarządowe wynika, że jest ich około 80-130 tys., a wedle szacunków Stowarzyszenia Monar może to być nawet 300 tys. osób. Widzimy więc wyraźny kontrast z socjalistyczną Polską Ludową, która nie doświadczała charakterystycznych dla III RP problemów. Wynikało to z faktu państwowego budownictwa mieszkaniowego i braku prywatnej własności nieruchomości.

Niemałą rolę odegrał w tym wydany w 1945 roku Dekret Bieruta, za pomocą którego naród mógł stać się właścicielem warszawskich lokali. Co bardzo istotne, po 1989 roku uległo to zmianie – kamienice w Warszawie trafiły w ręce myślących o nachapaniu się wszelakim kosztem  kamieniczników. Tak powstała tzw. mafia reprywatyzacyjna, która dzięki istnieniu prywatnej własności nieruchomości zaczęła zbijać na lokatorach zysk za wszelką cenę. Nakładane przez właścicieli kamienic horrendalnie wysokie czynsze spowodowały eksmisje tysięcy warszawiaków, których możliwości finansowe nie pozwalały na ich spłacenie. Powszechna stała się niezwykle patologiczna praktyka czyszczenia kamienic – w celu jak najbardziej zyskownego ich wykorzystania przez kamieniczników, konieczne było wykurzenie ich lokatorów. A ci nie chcieli się temu poddać. Czyściciele kamienic zaczęli więc uprzykrzać im życie, jeszcze bardziej obdzierając ich z GODNOŚCI. W tym celu wykorzystano takie praktyki jak uciążliwe remonty, jeszcze większe podwyższanie czynszu, nachodzenie czy zrywaniu dachu w czasie burz. Powszechnie mówi się, że liczba ofiar mafii reprywatyzacyjnej w Warszawie to ok. 40 tys. osób. Z bardziej dokładnych wyliczeń stowarzyszenia Miasto jest Nasze wynika jednak, że liczba ta jest wyższa i najprawdopodobniej liczba ludzi dotkniętych reprywatyzacją oscyluje w granicach 55 tys. Na wszechobecne pozbawianie ludu GODNOŚCI w Warszawie przez mafię reprywatyzacyjną nie każdy się godził. Jedną z takich osób była lokatorka Jolanta Brzeska, która stała się twarzą i główną postacią całego ruchu lokatorskiego.

Brzeska od 1951 roku mieszkała w jednej z kamienic na Mokotowie. Wraz z reprywatyzacją stała się jedną z ofiar mafii reprywatyzacyjnej i począwszy od 2006 roku nękał ją handlarz roszczeń oraz czyściciel kamienic, Marek Mossakowski. Kobieta ta była jednak nieugięta i mimo kilkukrotnych prób nie udało się zająć jej mieszkania. Co ważne, nie tylko nie poddała się, ale stanęła do walki. W 2007 roku wraz z małżonkiem i innymi zagrożonymi eksmisją lokatorami, założyła Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, walczące właśnie o prawa ludzi zamieszkujących przejęte na skutek reprywatyzacji kamienice. Aktywnie uczestniczyła w protestach przeciwko realizacji eksmisyjnych wyroków i udzielała wsparcia moralnego. Prowadziła rejestr spraw eksmisyjnych, ich postępu i przebiegu. Studiowała różne ustawy, uchwały i inne dokumenty, aby służyć zdobytą wiedzą i doświadczeniem. Informowała lokatorów, jakie mają prawa i jak mogą się bronić. Często uczestniczyła też w obradach warszawskiej Rady Miasta, domagając się przyjęcia i realizacji postulatów związanych z ich obroną. Jak wspominają członkowie jej stowarzyszenia, Brzeska była nieustępliwa i nigdy nie miała chwili zwątpienia.

Gang kamieniczników nie mógł tego jednak zdzierżyć. Działalność tej wielkiej wojowniczki o GODNOŚĆ ograniczała pole do zwiększania ich zysku, więc postanowili unormować tę kwestię i zamordować działaczkę. I tak też się stało. Dnia 1 marca 2011 roku Brzeska wyszła z domu i nigdy już nie wróciła. Niedługo później odnaleziono w Lesie Kabackim spalone przez podpalenie naftą ciało kobiety. Jak okazało się po przeprowadzeniu badań genetycznych, należało ono do Jolanty Brzeskiej. Ekspertyza biegłych wykluczyła samobójstwo. Wszystkie zaś ślady wskazują na to, iż mówimy to o morderstwie przeprowadzonym przez czyścicieli kamienic, którym Brzeska w ich obdzierającej masy z GODNOŚCI pogoni za zyskiem była piąty kołem u wozu. Co istotne, banda ta ma wyraźne powiązania z Platformą Obywatelską, sprawującą władzę w stolicy i stanowiącą polityczną reprezentację ich klasy. Sam temat reprywatyzacji jest dla PO, czyli Perfidnych Oprawców, bardzo niewygodny. Nieprzypadkowo w ubiegłym roku, POwscy radni, w obawie przed wyjściem na jaw prawdy dotyczącej mordu i torpedowania śledztwa w jego sprawie, odrzucili projekt powołania komisji śledczej do zbadania zabójstwa Brzeskiej. Oprócz tego przegłosowali odrzucenie projektu nadania jej honorowego obywatelstwa. Ponadto, w 10. rocznicę morderstwa działaczki, posłowie PO jako jedyni blokowali przyjęcie sejmowej uchwały, upamiętniającej Brzeską. Wszystkie te wydarzenia są niewątpliwie wymowne.

Jolanta Brzeska postawiła się nieludzkiemu procederowi reprywatyzacji. Swoją działalnością wniosła spory wkład w ukrócenie poczynań myślących jedynie kategoriami  zysku czyścicieli kamienic. Walczyła o GODNOŚĆ tysięcy warszawiaków, co przypłaciła najwyższa ceną. Pamiętamy jej dorobek i go kultywujemy. Wzywamy również do osądzenia bandytów, którzy z GODNOŚCI obdzierali tysiące rodzin, a gdy ktoś się temu przeciwstawił, to z zimną krwią dokonali na nim brutalnego morderstwa. Dosięgnie was sprawiedliwość! My zaś, kontynuując dzieło między innymi właśnie Brzeskiej, walczymy o Polskę, gdzie to nie egoistyczny zysk jednostek, ale wspólne dobro i troska o prostego człowieka, o zwykłym, ale jakże czułym sercu, troska o lepsze jego życie, o lepszy jego los i przyszłość, jest sprawą najświętsza, gdzie nikt nie martwi się o nowe jutro, gdzie każdy ma GODNOŚĆ, pracę, mieszkanie i wypoczynek, walczymy o  Polskę socjalizmu.

CZEŚĆ I CHWAŁA JOLANCIE BRZESKIEJ!

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments