Świat Wiadomości

Raport: Inflacja wpędziła w nędzę 40% Amerykanów

Kreowany w mediach wizerunek USA przedstawia ją jako raj na ziemi, gwarantujący obywatelom wysoki standard życia i umożliwiający im, jeśli będą choć trochę „przedsiębiorczy”, szybką karierę i prostą drogę do bogactwa. Spojrzenie to stanowi odbicie promowanego od dekad konceptu „Amerykańskiego snu”, mającego oferować „nieskrępowany samorozwój” oraz beztroskie i dostatnie życie niskim nakładem pracy. Ślepo patrzących za ocean przybywa coraz więcej z każdym rokiem nachalnej propagandy, a wielu z nich, co bardziej naiwnych, wyjeżdża do Stanów w poszukiwaniu szczęścia. Przytłaczająca większość zamiast kariery i bogactwa doświadcza bolesnego zderzenia z brutalną rzeczywistością. Stany Zjednoczone, największe państwo imperialistyczne i stolica światowego kapitalizmu, szargane są przez najgłębsze na świecie nierówności społeczne, a robotnicza większość, jak w innych państwach burżuazyjnych, żyje z miesiąca na miesiąc i zmuszana jest do zaciągania wieloletnich kredytów.

Trwający na zachodzie kryzys jeszcze bardziej pogorszył sytuację amerykańskich robotników. Rosnąca inflacja i spadające zarobki odbiły się tragicznie na najbiedniejszych amerykanach — najgorzej opłacanych robotnikach fizycznych, którym żałośnie niskie pensje nie pozwalają na pokrycie podstawowych wydatków. Jak czytamy w raporcie ABC27, w roku 2021 ceny wszystkich towarów i usług wzrosły bardziej niż przez ostatnie 40 lat; w grudniu inflacja w USA wyniosła ponad 7%. Wzrost ten, całkowicie nieodczuwalny dla wąskiej elity najbogatszych oligarchów, oznacza dla milionów ogromną finansową katastrofę; według szacunków raportu nawet 40% Amerykanów nie radzi sobie z ciężarem inflacji i całość swych dochodów musi wydawać na żywność i schronienie, nie śniąc nawet o odłożeniu choć dolara (ciekawe po ilu latach będzie ich stać na mieszkanie).

Drastyczny wzrost cen mieszkań, żywności, gazu czy benzyny, najbardziej odczuwalny dla większości gospodarstw domowych, pozbawił je możliwości pokrycia zapotrzebowania z podstawowych środków domowników. Jak się okazuje, najmniej zarabiający robotnicy, przeznaczający całość swych dochodów na najpilniejsze, najbardziej podstawowe wydatki, zarabiają zbyt mało by je wszystkie opłacić. Zgodnie z raportem BLS 20% najmniej zarabiających gospodarstw wydaje każdego roku ponad 190% swoich dochodów, a osoby zarabiające od 24 000 do 45 000 dolarów rocznie, stanowiący większość społeczeństwa, ponad 110% swoich dochodów.

Ta z pozoru nierealna dysproporcja między wysokością zarobków a wysokością wydatków nie jest w społeczeństwie burżuazyjnym niczym szczególnym i wynika z braku zgodności między wysokością dochodów robotników, a ogólną masą dóbr. Robotnicy, okradani przez kapitalistów i otrzymujący skrajnie niskie zarobki nie są w stanie zaspokoić wszystkich swoich potrzeb, nie mówiąc o wydatkach wymagających wieloletniego oszczędzania. Zmuszani więc są do korzystania z usług banków i zaciągania wysokooprocentowanych kredytów, mimo braku realnej możliwości ich spłaty i świadomości finansowego uzależnienia do końca życia. Zaciągane przez lata pożyczki, w warunkach niestabilności finansowej i braku pewności zatrudnienia, przeradzają się często w spiralę zadłużenia i stają się niemożliwe do spłaty, w ostatecznym rozrachunku rujnując kredytobiorców.

Słowem ruina określić dziś można warunki życiowe przytłaczającej większości amerykańskich robotników, otrzymujących coraz mniejsze wynagrodzenia i stojących przed perspektywą dalszego wzrostu cen podstawowych towarów i usług. Wzrost ten, prowadzący do ogromnego spadku realnych przychodów, wpędza miliony w nędzę i ośmiesza bzdurne frazesy o „Amerykańskim śnie”, jaki oferować ma „prawdziwy kapitalizm”. Inflacja ma bowiem swe źródła w nieudolności i niewydajności systemu kapitalistycznego, opartego na anarchii produkcji i niezdolnego do zapobiegania kryzysom. Przykład zgubności tej anarchii podało triumfalnie jedno z burżuazyjnych mediów, uznając go za przykład „niewinności” kapitalizmu: „Inflacja nie wynika ze struktury gospodarki, a z wzrostu cen transportu”. Czy jednak wysokie ceny transportu, wynikające m.in. z niezliczonej liczby podmiotów, firm transportowych, magazynów, sklepów pośredniczących w łańcuchu dostaw między producentem a klientem, narzucając swoją marżę, nie są ściśle związane ze strukturą gospodarki kapitalistycznej? Niewątpliwie są. A to tylko wierzchołek góry absurdów. Aby je zniszczyć, trzeba zniszczyć kapitalizm.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Karol
Karol
7 miesięcy temu

A na TVN nic nie powiedzieli! To też wiele mówi o tej stacji