Artykuł

Kulisy i skutki bombardowania Drezna

W związku z kolejną 77 rocznicą bombardowania przeprowadzonego przez Anglosasów (dokładniej lotnictwo Wielkiej Brytanii i USA) na Drezno w dniach 13-15 lutego 1945, należałoby przybliżyć kulisy tego wydarzenia. Jest to o tyle istotne, że obrosło ono w wiele mitów czy nawet przekłamań; a w dyskursie politycznym jest ono bardzo kontrowersyjną sprawą, która prowadzi do mocnej polaryzacji niemieckiego społeczeństwa. Dzieląc je niejako na dwa obozy o przeciwnych narracjach. Widać to dobrze po różnorakich grupach interesu (w tym ze skrajnej prawicy), które dążą do wykorzystania tego zdarzenia (i innych) do rozgrzeszenia Niemiec za ich zbrodnie z okresu II wojny światowej (posuwając się nawet do porównywania tego zdarzenia, jako równego holokaustowi). Przyjrzyjmy się, więc niezideologizowanym przekazom burżuazyjnych mediów, a twardym faktom.

Na początek należy zacząć od przyczyn, z powodu których podjęto decyzję o bombardowaniu Drezna. Wiadomym jest, że Niemcy, już od dłuższego czasu, były obszarem licznych (i niszczycielskich) bombardowań alianckich, których celem było złamanie potęgi nazistów; toteż nie dziwi (przynajmniej na pierwszy rzut oka) fakt, że doszło do przeprowadzenia kolejnego. Tym, co dziwi, jest wybranie celu, jakim było Drezno. Jak wiadomo na początku roku 1945 Trzecia Rzesza, była już skazana na sromotną porażkę i jej upadek był tylko kwestią czasu. W takich okolicznościach zdecydowano się na przeprowadzenie nalotu na Drezno rzekomo w celu pomocy Armii Czerwonej (i na jej prośbę), poprzez zniszczenie infrastruktury transportowej i zapobieżenie tym samym, przerzutowi wojsk niemieckich na front wschodni. Widzimy tutaj więc próbę obarczenia częściową odpowiedzialnością za nalot, również strony radzieckiej. Co wiąże się z negatywnym odbiorem wśród opinii publicznej nalotu, a więc Anglosasi tym samym chcieli (i nadal chcą) rozmyć swoją odpowiedzialność (czego dowodzi szybka zmiana stanowiska Churchilla, wobec nalotów dywanowych po nalocie na Drezno). Jest to jednak kłamstwo. Faktem co prawda jest, że anglosaskie lotnictwo miało udzielić pomocy Armii Czerwonej, ale jej celem miały być skrzyżowania kolejowe w Berlinie i Lipsku, zaś o Dreźnie nic nie było mowy. Tym samym odpowiedzialność za nalot ponosi wyłącznie Wielka Brytania i USA.

W tej sytuacji jednak nadal można mówić, że ze względu na położenie Drezna, było ono w dogodnym położeniu do spełnienia rzekomego celu (jakim była pomoc Armii Czerwonej). Fakty mówią jednak co innego (a dokładniej rezultaty bombardowania względem infrastruktury transportowej). Mianowice stacje rozrządowe dworców kolejowych zostały nieznacznie uszkodzone, zachował się jeden z mostów na Łabie, a ruch przez Drezno został częściowo przywrócony już 15 lutego, a po kolejnych trzech dniach został w pełni przywrócony. Co ciekawe nie ucierpiało również lotnisko wojskowe znajdujące się w pobliżu miasta, które, choć czysto militarnie nie miało, już większego znaczenia (przestrzeń powietrzna, była już pod całkowitym panowaniem aliantów, wobec braku przez Niemców wystarczających sił powietrznych), to było ono jednak wykorzystywane do zaopatrywania oblężonego Wrocławia, za pomocą mostu powietrznego. Widzimy, więc że w tej materii nie doszło do wielkich sukcesów.  

Nie jest to oczywiście jedyny powód, jakim się uzasadnia nalot. Kolejnym jest uderzenie w niemiecki przemysł zbrojeniowy, jaki miał znajdować się w mieście. Ponownie przypomnijmy sytuację, w jakiej znajdowały się Niemcy. Dwa najważniejsze obszary przemysłowe Rzeszy: Zagłębie Ruhry i Górny Śląsk (szczególnie, gdyż tam skupiała się główna produkcja przemysłowa, po tym jak wiele zakładów zostało tam ewakuowanych z innych części kraju w obawie przed nalotami) znalazły się w ogniu walk i zostały (Śląsk) już częściowo zajęte. Dodając do tego utratę źródeł wielu strategicznych surowców i kurczącą się siłę roboczą dalsze prowadzenie bombardowań nie miało większego sensu. Tutaj warto, również spojrzeć na charakter bombardowań zachodnich aliantów, które wbrew powyższemu (rzekomemu) powodowi nie miały wcale na celu (przynajmniej, jako głównego) niszczenia niemieckiego przemysłu. Warto tutaj przytoczyć słowa głównego odpowiedzialnego za charakter nalotów: Arthura Harrisa zwanego (nie bez powodu) „Rzeźnikiem Harrisem”.

„Celem ofensywy kombinowanych bombardowań… jednoznacznie powinno być zniszczenie niemieckich miast, zabijanie niemieckich robotników, i zakłócenie cywilizowanego życia na terenie Niemiec… niszczenie domów, obiektów użyteczności publicznej, transportu i życia, stworzenie problemu uchodźców na niespotykaną dotąd skalę, rozbicie morale i porażenie strachem przed przedłużającymi się intensywnymi bombardowaniami. Takimi są akceptowalne cele naszej polityki bombardowań. Nie są to efekty uboczne bombardowań fabryk”

Widzimy więc, że prawdziwym celem nalotów, było sterroryzowanie ludności i uderzenie w jej morale; co miałoby w teorii doprowadzić do kapitulacji wroga. Jak jednak wiemy nie doszło do tego scenariusza  w Niemczech, Japonii, czy też samej Wielkiej Brytanii; a nawet strategia ta odniosła odwrotny skutek wzmacniając opór ludności tych państw. Spowodowały one jednak olbrzymie straty materialne (głównie niezwiązane z aspektem militarnym, a nawet produkcyjnym) i ludzkie (choć w gwoli sprawiedliwości należy dodać, że w przypadku Japonii, była masowo rozpowszechniona produkcja tzw. chałupnicza, więc naloty na obiekty cywilne były bardziej racjonalne i uzasadnione, niż w przypadku Europy). Same statystyki również pokazują nieskuteczność bombardowań. Mianowicie, III Rzesza szczyt swoich zdolności produkcyjnych osiągnęła w pierwszej połowie 1944 roku (więc, już po licznych i niszczycielskich nalotach anglosaskich), a do jej załamania doszło dopiero w drugiej połowie tego roku. Warto jeszcze wspomnieć o sposobie, w jaki przeprowadzono nalot: wpierw, wybuchowe bomby były zrzucane, aby oderwać dachy od domów i nagich drewnianych budynków, zwiększając w ten sposób skuteczność bomb zapalających, następnie zrzucono bomby zapalające, i ponownie wybuchowe (aby utrudnić funkcjonowanie straży pożarnej). W rezultacie powstało olbrzymie tornado ognia (ogólna liczba zrzuconych bomb wynosi blisko 4 tys. ton), które było szczególnie zabójcze dla ludności cywilnej. 

Wracając jednak do Drezna, to jest ono samo dobrym przykładem powyższego stanu rzeczy; a jednocześnie zaprzeczeniem tego, że jednym z celów nalotu był tamtejszy przemysł (w szczególności militarny). Jeżeli przyjrzymy się obszarowi, jaki obrano za cel bombardowania, to zobaczymy, że było to centrum miasta, a nie jego obrzeża, gdzie koncentrował się tamtejszy przemysł. Sam tamtejszy przemysł był zaś głównie cywilny, a nie militarny. Mianowicie przemysł wojskowy miasta obejmował 110 przedsiębiorstw (głównie małych). Wśród większych przedsiębiorstw były m.in dwie fabryki tytoniu, fabryka mydła, fabryka Siemensa do produkcji masek przeciwgazowych oraz firma specjalizująca się w optyce. Bombardowanie uszkodzono prawie 200 zakładów, z czego 136 poniosło poważne szkody (w tym kilka przedsiębiorstw optycznych Zeiss), 28 poniosło średnie szkody, a 35 małe. W kontrze mamy wśród zabudowy nieprzemysłowej: 24 banki, 26 budynków firm ubezpieczeniowych, 31 sklepów handlowych, 6470 sklepów, 640 magazynów, 256 pięter handlowych, 31 hoteli, 26 karczm, 63 budynki administracyjne, 3 teatry, 18 kin, 11 kościołów, 60 kaplic, 50 budynków kulturalnych i historycznych, 19 szpitali (w tym kliniki pomocnicze i prywatne) 39 szkół, 5 konsulatów, 1 ogród zoologiczny, 1 stacja wodna, 1 zajezdnia kolejowa, 19 urzędów pocztowych, 4 zajezdnie tramwajowe. Ogólnie, Niemcy zgłosili 12 tys. spalonych budynków (dane z raportu sporządzonego tuż po nalocie). Widać więc, że poniesione straty koncentrowały się na budynkach niezwiązanych z produkcją przemysłową, a sama produkcja przemysłowa miała charakter przede wszystkim cywilny.

Tak więc skoro już obalono oficjalne powody nalotu, należy zadać sobie pytanie: co było w takim razie prawdziwym powodem czy też powodami? Odpowiedź, jest dość prosta a zarazem, tak trudno do zaakceptowania dla wielu. Mianowicie, zbombardowanie Drezna w swej istocie było skierowane nie przeciwko Niemcom, a ZSRR (i to na wielu płaszczyznach). Na początek warto przytoczyć memorandum, jakie zostało odczytane przed całą akcją:

„Celem ataku jest uderzenie wroga tam, gdzie najbardziej go poczuje, za częściowo zawalonym frontem … a jednocześnie pokazać Rosjanom, kiedy przybywają do miasta, do czego zdolne są Królewskie Siły Powietrzne”.

Już, na pierwszy rzut oka można zauważyć, że jednym z celów było zastraszenie strony radzieckiej poprzez swoisty „pokaz siły” anglosasów (do analogicznego sytuacji doszło w Japonii poprzez zrzucenie bomb atomowych). Trzeba przy tym jednak zauważyć, że w tym przypadku inicjatorem była strona brytyjska, która wówczas (w przeciwieństwie do w miarę stonowanych amerykanów) dążyła do osłabienia ZSRR i rozpoczęcia z nim otwartego konfliktu (o czym świadczy istnienie choćby planu „Nie do pomyślenia”). Co za tym idzie, jasne się staje, że zniszczenia dokonane w Dreźnie (i innych miastach wschodnich Niemiec) prowadziły do osłabienia Związku Radzieckiego poprzez zrzucenie na niego kosztów odbudowy tych zniszczeń.

Na koniec chcę zwrócić uwagę na skutki pośrednie i bezpośrednie tego nalotu. Straty materialne zostały już przedstawione, więc teraz zwrócę uwagę na straty w ludziach. Na przestrzeni lat podawane były różne liczby, które często były zaniżane lub zawyżanie. Przykładowo, w lutym 1945 r. biuro Josefa Goebbelsa oszacowało straty na poziomie blisko 200 tysięcy osób, podczas gdy 22 marca 1945 r. władze miejskie Drezna wydały oficjalny raport, zgodnie z którym liczba zgonów odnotowanych do tej daty wyniosła 20 204 osób (warto tutaj zauważyć, że w związku z napływem dużej liczby uchodźców trudno ocenić dokładna liczbę ofiar). Dane radzieckie z kolei oszacowały liczbę ofiar na poziomie 135 tys. osób. Należy również przypomnieć, że oprócz ludności niemieckiej, ofiarą nalotu padli robotnicy przymusowi (w tym narodowości polskiej). Należy zauważyć, że wpływ na wielkość strat miały: warunki pogodowe dobre dla lotnictwa, budynki z drewnianymi konstrukcjami, przejścia łączące piwnice sąsiednich domów, a także brak obrony powietrznej.

Pośrednio, zdarzenie to zostało wykorzystane propagandowo przez nazistów w celu oczerniania aliantów na scenie międzynarodowe (zresztą z sukcesem). Doprowadziło to (niestety jedynie tymczasowo) do odchodzenia od nalotów dywanowych. Doświadczenia z bombardowania Drezna i innych miast niemieckich wpisały się na stałe do haniebnej taktyki stosowanej przez lotnictwo USA (czemu dali wyraz choćby w Wietnamie, Korei czy Kambodży; gdzie analogicznie jak tutaj głównymi ofiarami nalotów była ludność cywilna, a one same nie odniosły zamierzonych skutków). Jeżeli zaś chodzi o same działania wojenne frontu Ojczyźnianego, to zostało ono przejęte przez siły Armii Czerwonej 8 maja, czyli blisko cztery miesiące po nalocie. Jednakże, jak już zostało wykazane, nie miało ono wpływu (lub był on nieznaczny) na szybkość lub łatwość posuwania się czerwonoarmistów. Za to silnie odbiło się na okres powojenny, kiedy odbudowa miasta zajęła dużo czasu i środków.                                                                                   

Źródła: https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%91%D0%BE%D0%BC%D0%B1%D0%B0%D1%80%D0%B4%D0%B8%D1%80%D0%BE%D0%B2%D0%BA%D0%B0_%D0%94%D1%80%D0%B5%D0%B7%D0%B4%D0%B5%D0%BD%D0%B0
https://wwii.space/%D0%B7%D0%B0%D1%87%D0%B5%D0%BC-%D0%B1%D0%BE%D0%BC%D0%B1%D0%B8%D0%BB%D0%B8-%D0%B4%D1%80%D0%B5%D0%B7%D0%B4%D0%B5%D0%BD/
http://latebra.org/powietrzny/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Harris


Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments