Artykuł

Aktywiści LGBT a ruch komunistyczny

Niewątpliwie warunki, w których przyszło działać ruchowi komunistycznemu, mocno zmieniły się od XX wieku (nie mówiąc już o XIX). Jedną ze szczególnych zmiennych, jest powstanie szeroko pojętego ruchu LGBT i jego silne oddziaływanie na społeczeństwa wielu krajów (choć głównie pierwszego i drugiego świata). Zmiany w kwestii obyczajowej, jakie aktywiści tego ruchu promują, budzą z jednej strony u części społeczeństwa poparcie, zaś u drugiej niechęć (jeśli nie wrogość). Dobrym przykładem jest tu Polska, która dzieli się na tzw. Polskę A i B. Odpowiednio progresywną obyczajowo i konserwatywną. Nie będę wchodził w tym artykule, czy i w jakim stopniu postulaty wysuwane przez ten ruch są słuszne lub nie. Zasadniczą kwestią, na której skupię uwagę, będzie analiza wpływu tego czynnika na ruch komunistyczny.

Zaczynając od podstaw, należy zadać sobie pytanie, skąd i dlaczego ów ruch powstał? Dla osób zapoznanych z kulturą europejską widoczne jest, silne wyobcowanie mniejszości seksualnych przez społeczeństwo. Było to zresztą mocno widoczne, kiedy dochodziło do obcowania (i narzucania wzorców kulturowych) Europejczyków z innymi kulturami, które w tej sprawie było odmienne. Dobrym przykładem są Indie, w których tradycyjnie homoseksualizm, czy odmienna od płci biologicznej identyfikacja nie spotykały się z potępieniem przez społeczność; a wręcz były jego integralną częścią. Do dzisiaj na ogół nie budzą one wrogości hindusów, choć wpływy rządów brytyjskich spowodowały wśród zanglicyzowanej klasy wyżej i części średniej wrogość do środowisk LGBT. Akty dyskryminacji nie są jednak na tyle silne, by powodowały konieczność mobilizacji mniejszości seksualnych w Indiach, co jest jednym z powodów słabego ugruntowania ruchów LGBT w Indiach (mających zresztą inny charakter, niż w świecie zachodnim).

Inna sytuacja ma się w świecie zachodnim, gdzie mniejszości w naturalny sposób są niejako zmuszane (lub były) do organizacji i walki o równouprawnienie. Można więc śmiało powiedzieć, że źródłem obecnie dominującego Zachód światopoglądu, jest ucisk, jakiego doświadczali członkowie mniejszości seksualnych w przeszłości (lub w niektórych krajach nadal doświadczają). I tutaj warto zauważyć, że sprawa walki o ich prawa została obecnie w większości przejęta przez siły reprezentujące neoliberalizm (lub go wspierające), przy jednoczesnym (większym lub mniejszym) równouprawnieniu ich w krajach Zachodu. Tutaj w naturalny (i do pewnego stopnia słuszny) sposób spotykamy oskarżenia od osób konserwatywnych obyczajowo (zarówno komunistów, jak i nie komunistów) o agenturalność tych ruchów na rzecz wielkiego kapitału. Jest to oskarżenie w wielu przypadkach słuszne, jednak prowadzi ono często do utożsamiania całości ruchu, jako agentury (co jest oczywiście niesłuszne).

W tym momencie należy spojrzeć głębiej w historię, żeby wytłumaczyć tę sytuację. Kiedy ruch komunistyczny powstał i się rozrósł był czymś nowym realnie stanowiącym zagrożenie dla systemu kapitalistycznego. Początkowo swoistą konkurencją dla komunistów, jako antysystemowców był ruch anarchistyczny, który subiektywnie dążył i dąży do obalenia kapitalizmu. Obiektywnie jednak ich działania wzmacniały system, nawet w sytuacji, kiedy z nim bezpośrednio walczyli; często zresztą swoimi działaniami, sabotując działania komunistów, którzy byli (i są) w stanie tworzyć twory trwałe i realnie zagrażające kapitalizmowi globalnie (czego nie można powiedzieć o anarchistach). Obecnie zaś ruch anarchistyczny nie posiada niemal żadnej politycznej siły i jest łatwo manipulowany przez system realnie, działając na jego korzyść. Podobna sytuacja ma się w przypadku socjal faszystów, którzy subiektywnie wierzą, że są w stanie drogą reform doprowadzić do wprowadzenia socjalizmu, czyli jako tacy są przeciw kapitalizmowi. Realnie jednak historia pokazała, że obierają oni stronę kapitalizmu w konfrontacjach czy to między imperialistami (I wojna) czy to w walce z komunistami (lub innymi antyimperialistami).

Co jednak wynika z tych przykładów? Mianowicie to, że system kapitalistyczny, broniąc się przed swoim upadkiem, jest w stanie obracać na swoją korzyść ruchy antysystemowe. Podałem tutaj przykłady anarchizmu i socjaldemokracji, jednak lista ta jest dłuższa. Można do niej zaliczyć, choćby tzw. zachodnich maoistów, czy faszyzm, który sam prezentował (i prezentuje się), jako antysystemowy i antykapitalistyczny. Podczas gdy realnie sytuacja wygląda diametralnie inaczej. Tak jak powyżej, tak i pod tę logikę należy podpiąć ruch LGBT, którzy w swej naturze powinien być antysystemowy, a realnie w większości przypadków dobrze koegzystuje z systemem kapitalistycznym (czy dokładniej neoliberalizmem). Relacja ta urosła do tego stopnia, że walka o prawa mniejszości seksualnych stała się orężem, z którego korzysta kolektywny Zachód do szerzenia swoich wpływów. Co zresztą dobrze widać na przykładzie Rosji, Białorusi czy innych krajów obranych przez Zachód, jako cel. Wobec nich retoryka złych „totalitarnych dyktatur” i „demokratycznego” przychodzącego na pomoc uciskanym mniejszością (często zresztą prowadzących agenturalną działalność dla Zachodu), jest szeroko rozpowszechniana przez Zachód.

W gwoli ścisłości jednak należy pamiętać, że ta „walka” nie jest integralną częścią neoliberalizmu a jedynie narzędziem, które może zostać porzucone tak łatwo, jak zostało przyjęte. Zresztą już obecnie Zachód stosuje wybiórcze standardy w tym zakresie w zależności od krajów. Dobrym przykładem jest KRLD, które to również jest atakowane w ten sposób, przy jednoczesnym pomijaniu sytuacji w sąsiedniej Korei Południowej; która to prowadzi zdecydowanie bardziej nieprzyjazną mniejszościom seksualnym politykę (podczas gdy w KRLD kwestie te nie są po prostu uregulowane). Takich przykładów oczywiście jest więcej zarówno obecnie, jak i w przeszłości. Widać więc, że dla zachodnich elit nie jest to kwestia realnie ważna, a jedynie środek do realizacji ich celów.

Należy w tej materii przyjrzeć się też państwom takim jak Polska czy Węgry. Wiadomo, że w obu przypadkach są u władzy partie obyczajowo konserwatywne. Co sugerowałoby dla części osób, że tamtejsze władze ze względów ideologicznych są wrogie neoliberalizmowi (czyt. wielkiemu kapitałowi). Jest to prawdziwe tylko w przypadku Węgier, gdzie obecna władza reprezentuje interesy narodowej burżuazji, podczas gdy w Polsce PiS (który teoretycznie też ją reprezentuje) interesy wielkiego kapitału. Kwestia analizy PO-PiS to oddzielny temat, jednak warto patrząc na te partie, zwrócić uwagę na jedno. Obie reprezentują interesy wielkiego kapitału (świadomie lub nie), zaś tym, co je najczęściej dzieli, jest kwestia obyczajowa. Biorąc pod uwagę, że w Polsce nadal silny jest tradycjonalistyczny element, można powiedzieć, że poparcie (wielkiego kapitału) dla partii o takim programie jest naturalne w celu ochrony własnych interesów. Z drugiej strony istnienie partii o profilu progresywnym obyczajowo jest nie tylko z punktu ideologicznego, ale co ważniejsze praktycznego korzystne. Dzięki istnieniu sporu na gruncie obyczajowym społeczeństwo podzieliło się wzdłuż niego i to jest powodem konfliktu, a inne kwestie są marginalizowane. Jest to oczywiście sytuacja korzystna dla wielkiego kapitału, gdyż bez względu na to, która opcja wygra, to jego interesy (czyt. grabienie Polski), są tak czy tak zabezpieczone. A w razie kompromitacji, którejś ze stron można łatwo zmienić władze na inne, uspokajając w ten sposób nastroje społeczne.

Przejdźmy teraz do kwestii samych aktywistów z tej grupy a ruchu komunistycznego. Na początek warto by było wyjaśnić silne zaangażowanie się polityczne tych osób (nie tylko w ruch komunistyczny, ale generalnie lewicowy), które powoduje ich zauważalną nadreprezentację. Idąc za marksistowską myślą “byt kształtuje świadomość”, nie trudno zauważyć, że warunki niejako zmuszają ludzi z tej grupy do angażowania się politycznie bardziej od pozostałych członków społeczeństwa. Prowadzi to jednak do niepokojów względem tego trendu wśród innych grup. Sytuacja ta przypomina analogiczną, która miała miejsce w początkach istnienia partii bolszewickiej i ZSRR. Mianowicie mieliśmy wtedy sporą nadreprezentację mniejszości etnicznych (szczególnie zwraca się uwagę na ludność pochodzenia żydowskiego) w partii i służbach państwowych. Nadreprezentacja ta wynikała z dyskryminacyjnej polityki władz carskich względem nich, wobec czego ruch komunistyczny ze swoją egalitarną polityką narodowościową dawał im szansę na poprawę ich losu. Co w oczywisty sposób prowadziło do wsparcia z ich strony bolszewików. Ludność żydowska, jako najbardziej prześladowana i najbardziej podatna na asymilację była szczególnie skora na utożsamianie się z nową ideologią (podobnie sytuacja wyglądała zresztą w Polsce Ludowej). Dlatego też miała ona jedną z najwyższych nadreprezentacji, co powoduje do dzisiaj wśród fanów teorii spiskowych utożsamianie żydów z komunizmem.

Silne utożsamianie się z ideologią połączone z porzucaniem tradycji przez nich powodowało jednak swoistą nadgorliwość; która jednak niekoniecznie przekładała się korzystnie na ich działania. Można by rzec, że następowało przełożenie świadomości nad materię. Tematyka jest co prawda bardziej skomplikowana, jednak to chcę przekazać to to, że podobną tendencję, można zaobserwować wśród aktywistów LGBT. Dla nich z oczywistych względów oprócz postulatów typowo socjalistycznych pojawiają się te zabarwione obyczajowo. Często zresztą przez nich mocno eksponowane. Tutaj nie trzeba mówić, że te postulaty trafiają jedynie do niewielkiej części społeczeństwa, a część (zwłaszcza w bardziej konserwatywnych krajach) odrzucają. Stąd można wysnuć wniosek właśnie o zbytnim ignorowaniu rzeczywistych warunków, co działa w efekcie na niekorzyść ruchu komunistycznego.

Konkludując, to co dotychczas zostało zauważone, można wysnuć następujące wnioski. Przede wszystkim aktyw mniejszości seksualnych w ruchu komunistycznym daje „zastrzyk” mocno zideologizowanych działaczy, co z pewnością należy uznać za plus. Minusem jest jednak zbytnie skupienie się tych działaczy na sprawach obyczajowych i swoiste tendencje do awanturnictwa. Dlatego też uważam, że nie należy ani iść całkowicie z tzw. progresywnym nurtem, ani też całkowicie go negować. Można powiedzieć, że pod odpowiednią kontrolą możliwe jest sprawne działanie ruchu mieszczącego w swoich szeregach osoby progresywne obyczajowo bez wynikających z tego negatywnych konsekwencji (a z przedstawionymi plusami). Wymaga to oczywiście odpowiedniej dyscypliny i pozbycie się wpajanego nam od ponad 30 lat indywidualistycznego myślenia niemniej jednak jest to jak najbardziej możliwe i wskazane.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Myśliciel
Myśliciel
1 miesiąc temu

Nigdy żaden prawdziwy ideowy komunista nie będzie popierał ruchu LGBT ! Można ten ruch na swój sposób tolerować lecz nie popierać ! Komunistyczny ruch robotniczy ma inne cele oraz inne założenia ! Walczy z kapitalistyczną patologią i nie może w tej walce rozmieniać się na drobne popierając ruchy które w zasadzie są obce kulturowo ruchowi komunistycznemu ! Niech LGBT założy sobie swoje partie i walczy o swoje prawa a nie podpina się pod komunistów, bo nikt na świecie nie będzie traktował poważnie ruchów komunistycznych które zostaną zdominowane przez ideologię LGBT ! Mniejszośći sekualne istniały od zarania ludzkości, lecz żaden przywódca… Czytaj więcej »