Artykuł

Komentarz do rozmowy „Chersoń bez Bandery”

Link do materiału

Ostatnio odbyła się rozmowa między Mateuszem Piskorskim (represjonowanym działaczom politycznym III RP) a Kiriłem Striemousowem (zastępca szefa Administracji Cywilno-Wojskowej Obwodu Chersońskiego) na kanale Myśli Polskiej (YouTube). Rozmowa ta jest godna uwagi, choćby z uwagi na obecnie istniejąca atmosferę polityczną panującą w Polsce. Dlatego też w tym tekście pokrótce zamierzam opisać moje wrażenie i odczucia, jakie z niej wyniosłem.

Na początek warto zauważyć, jaką odwagą wykazał się dr. Piskorski, przeprowadzając tę rozmowę. Zarówno Polska scena polityczna, jak i medialna nie od dzisiaj, jest silnie przesiąknięta NATOwską propagandą, co tylko pogorszyło się po rozpoczęciu się konfliktu na Ukrainie. A warto przypomnieć, że był już wcześniej represjonowany przez postsolidarnościowy reżim. Z najnowszych incydentów warto, choćby wspomnieć sytuację ze spotkania pierwszej damy z uchodźcami, gdzie pełnił rolę tłumacza. Sytuacja ta została nagłośniona przez mainstreamowe media, zaś względem niego posypały się kalumnie. Dlatego, choć póki co względem tej sytuacji nie doszło do podobnych reakcji, to jednak jak najbardziej należy być na nie przygotowanym. Zakładając oczywiście, że nie dojdzie do ostrzejszych działań ze strony rządu w formie bezpośredniej lub pośredniej. A biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich trzech miesięcy to mało, jaki ruch z ich strony jest wstanie mnie zadziwić (poza przejściem na pozycję propolską i realistyczną). Dlatego też z mojej strony uważam, że ta rozmowa była aktem wyjątkowej odwagi w tak niesprzyjających warunkach.

Przechodząc, jednak do niej samej, to z pewnością dla przeciętnego polskiego odbiorcy, jest ona zderzeniem z innym światem. Rozmówca w końcu nie dość, że stoi po stronie racji strony rosyjskiej, jest mieszkańcem Ukrainy (choć Ukraińcem się nie czuje) to jeszcze sam był przez reżim junty kijowskiej represjonowany. Dla człowieka zaczadzonego przez zachodnią propagandę, już pierwsza część jest niewybaczalnym grzechem. Z drugiej strony dla ludzi o otwartych umysłach (którzy niekoniecznie sympatyzują z Rosją), jest to dobra okazja do zobaczenia sytuacji oczami drugiej strony konfliktu. A w analizach bez względu na to, jak bardzo zakłamuje przekaz któraś ze stron konfliktu (co strona ukraińska już nam wielokrotnie zademonstrowała) warto się jednak przynajmniej w minimalnym stopniu z nim zaznajomić (dla lepszej oceny sytuacji).

Jedną z rzeczy, na które zwrócono na początku uwagę był stan obwodu chersońskiego. Jak możemy dowiedzieć się obecnie sytuacja, jest w dużej mierze ustabilizowana, życie z pewnymi utrudnieniami, ale jednak wróciło do normy. Problemami, z jakimi obecnie mierzą się mieszkańcy to sporadyczne ataki rakietowe ze strony wojsk ukraińskich, odbudowa zniszczeń (które co zauważył Striemousow zostały dokonane przez SBU) i próby sterroryzowania mieszkańców przez pozostawionych dywersantów. Wszystkie trzy naruszają narrację strony ukraińskiej pokazując, że w wielu przypadkach to strona ukraińska dokonuje zniszczeń (i odpowiada za śmierci) w tym konflikcie. Jest to o tyle kuriozalne, że Zełenski publicznie powiedział, że Rosja powinna odpowiedzieć finansowo za te zniszczenia. W przypadku dywersantów to, można usłyszeć (z zachodnich mediów), że są to dzielni „partyzanci”. Z ust wicegubernatora z kolei słyszymy inną narrację pokazujący ich, jako obcy element na tych terenach, który obecnie nie stanowi liczącej się siły (i wielu z nich zostało już zatrzymanych). Niemniej jednak we wcześniejszym okresie zdołali oni skutecznie sterroryzować miejscowa populację i nawet dokonywać zamachów na ludzi nie popierających nazizmu. Co zauważalne ich celami byli głównie miejscowi cywile współpracujący z nową administracją, a nie żołnierze. Została również podana przez dr. Piskorskiego pewna wątpliwość względem możliwości powrotu obwodu chersońskiego pod władzę kijowską. W odpowiedzi na to otrzymał zapewnienia Striemousowa względem intencji Rosji na dopięcie sprawy denazyfikacji Ukrainy do końca i wyzwolenie pozostałych terenów Ukrainy.

Sama postać Kiriła Striemousowa wywarła na mnie dosyć pozytywne wrażenie. Okazał się on człowiekiem pasjonującym się polską literaturą i mającym dość dobre zdanie o Polakach. A biorąc pod uwagę panoszącą się w Polsce rusofobię i ostatnie haniebne dla Polski wydarzenie z ambasadorem rosyjskim, to nie miałbym osobiście wyrzutów, gdyby w jakimś stopniu miał urazę. Jednak wykazuje dużą wyrozumiałość i zdaje sobie sprawę, że stanowisko władz polskich nie jest stanowiskiem wszystkich Polaków. Co zresztą samemu dosadnie dał wyraz nie tylko względem Polaków, ale i Ukraińców (niejednokrotnie pokazując swoje sympatie do narodów słowiańskich). Trafnie, zauważając prawdziwych winowajców konfliktu (tj. USA). Widoczne u niego, są również silnie prosocjalistyczne, antykapitalistyczne i internacjonalistyczne tendencje. To co wywołało u mnie pewne zaskoczenie to, jego uwielbienie nad postacią Che Guevary, który jak sam zauważył jest dla niego wzorcem osobowym. Podążanie za tym wzorcem nie jest tylko dla niego pokazówką, ale czymś poważnym, biorąc pod uwagę, jak wiele on przeszedł tj. represje, jak i groźby, jakie są (i wobec jego rodziny) nadal kierowane. Widoczna u niego pogarda wobec kapitalizmu również mnie urzekła. Trafnie potępił szerzące się neoliberalne tendencje, przedstawiając przy tym swoje własne doświadczenia z podróży po ameryce; jak i sytuację, w jakiej znalazła się Polska i Ukraina pod butem Zachodu.

Zapytany o wizję przyszłości stwierdził, że kierunek, w którym zmierza Rosja, jest poprawny i w niedalekiej przyszłości będzie ona pomagać również innym krajom w walce z zachodnim kapitałem. Przywołał zresztą, a raczej porównał postać Tow. Stalina i Władimira Putina względem walki z dominacją dolara. Mianowicie twardą postawę (w przypadku Stalina) wobec próby rozprzestrzenienia się dominacji dolara po II wojnie i przejście (obecnie) na rozliczanie się w rublach wobec zachodnich sankcji. Uznając to za początek upadku dolara. Kończąc rozmowę wydał swoisty apel w duchu słowiańskiej braterskości, stwierdzając, że Rosjanie nie zostawią swoich polskich braci i żeby się nie bać, gdyż zwycięstwo jest blisko.

Osobiście mocno polecam zapoznanie się tą rozmową. Choć naszemu rosyjskiemu rozmówcy brakuje wprawy w mówieniu po polsku, to jednak wątpię, żeby jakikolwiek osoba znający język polski miała jakiekolwiek problemy ze zrozumieniem. Sam też mocno oczekuję na zapowiedziane, już kontynuacje.


Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=8Ea5ElbiFRU

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments