Artykuł

Trans-aktywiści, a sprawa robotnicza – czyli o transfobii, cenzurze i skutkach

Artykuł nadesłany przez grupę czytelników, będący ich opinią w sprawie

Jewgienij Jewietienko i inni

Obserwując dotychczasowy dyskurs na jednym ze społecznościowych komunikatorów, można nietrudno dostrzec pewne podobieństwa do dyskusji towarzyszącej okolicznościom odejścia Towarzysza Michała, do jakiego doszło, jaki czas temu w Polskiej Partii Robotniczej.

Sprawa ta (choć nie ona jedyna) prowadzi nas na pewien tok rozważań. Mianowicie czy rzeczywiście problem transfobii w społeczeństwie jest tak poważny, czy może trans-aktywiści zaszli za daleko z cenzurą (którą zgranie ukrywają pod innymi określeniami)? By móc odpowiedzieć na to pytanie należy zacząć od początku, od Adama i Ewy. Obserwują zachodnie życie polityczne, a przede wszystkim jego tzw. lewą część (bo z prawdziwa lewicą mało ma ona wspólnego), rzuca się nam w oczy pewne konkretne środowisko – tak zwane postępowe (obyczajowo). Związani z nim radykalni aktywiści, którzy, by zwrócić na siebie uwagę uciekają się do najbardziej skrajnych zachowań, często przekraczających granice prawa (lub dobrego smaku), czy nieczystych zachowań (np.: natrętne wysyłanie pism do uczelni, czy miejsca pracy, w celu pozbawienia kogoś stanowiska naukowego, czy źródła dochodów) – istna anarchia można, by rzec.

Tak też lubią nazywać samych siebie: anarchoqueer. Ostatnimi czasy ów ruch nie jest już tylko związany z zachodem, ale również wchodzi z butami do naszej rodzimej polityki. Tutaj najlepszym przykładem jest niesławna grupa Stop Bzdurom, znana z aktów wandalizmu, niszczenia mienia oraz Wojny Squatów (pokazujące swoją drogą ich tendencje do autodestrukcyjnych zachowań). Ci ludzie oprócz popełniania drobnych przestępstw (Wojna Squatów pokazała nam, że są gotowi sukcesywnie przekraczać kolejne granice) zajmują się tzw. trans-aktywizmem lub cytując pewnego wrogiego im komunistę „trans-szuryzmem”. Chociaż wspomniany działacz nie wspominał za wiele o problemach, które trapią społeczność transseksualistów (choć odsetek takich osób nie jest za wielki), to spostrzegł trend wśród środowisk lewicowych polegający na tym, że trans-aktywiści wśrubowują się w owe środowiska i zmieniają ich politykę na bardziej im (aktywistom) sprzyjającą. Przypomina to zresztą (a raczej nią jest) pewną, już dość starą taktykę trockistów zwaną entryzmem. Podobnie zresztą, jak trockiści trans-aktywiści z dokonywanych przeze mnie obserwacji (zresztą nie tylko moich) posiadają wybitnie sekciarską mentalność. Prezentuje się ona solidnym przeintelektualizowaniem, wyobcowaniem względem mas (w końcu oni wiedza najlepiej) i tendencją do awanturnictwa. Co w oczywisty sposób prowadzi do problemów, jeżeli działają oni w organizacjach. De facto sabotując je poprzez wszczynanie bezsensownych kłótni (wywodzących się często z prób narzucenia swojego punktu widzenia w najbardziej nawet błahej sprawie), co w oczywisty sposób prowadzi do załamania organizacji i jedności ich członków.

Właśnie to awanturnictwo doprowadziła ostatecznie do jego odejścia z współtworzonej przez niego organizacji. Warto także tutaj wspomnieć o tym, że wiele osób transseksualnych, jeżeli już zajmuje się polityką, to preferowany przez nich kurs to anarchia queerowa. Co zresztą nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że prezentują wyjątkowo indywidualistyczne myślenie.
Zgodnie z przewidywaniami, trans-aktywiści przejęli kurs kwestii społeczno-obyczajowych (niezgodny zresztą z tym, co na ten temat głosili towarzysz Lenin i towarzysz Stalin, bo jeżeli w tych kwestiach się mylili to w jakich jeszcze?), tworząc sobie tym samym monopol na to, co można mówić, a czego nie. Wykrystalizowało się to między innymi na jednej, ze społecznościówek sympatyków PPR-u, gdy władzę moderatorską otrzymała pewna osoba (trans-aktywistka); która, mimo że nie jest w partii to uzurpowała sobie prawo do decydowania o jej kierunku politycznym. Od razu, gdy owa persona dostała odpowiednie narzędzia, to nagle wszędzie pojawiły się transfoby, którzy szybko zostali odcięci od prawa do głosu za posiadanie, choć trochę innego zdania od Najwyższej Prawdy. Sam zresztą często stosując moralne szantaże i wykluczanie nieprogresywnych komunistów z samego nawet prawa do określania się, jako komuniści. Czy kogoś to dziwi? Jak wiemy zamordyści nigdy nie zatrzymują się na jednej rzeczy. Dlatego też uzurpował sobie prawo do coraz większej władzy, mimo że cenzura, jaką wprowadził była i tak uważana za przesadzoną, przez większość użytkowników. W pewnym momencie najwyraźniej napotykając opór innych członków redakcji i nie mogąc wymusić na nich kolejnych ustępstw utracił stanowisko.

Na tym etapie, mając powyższe dane można, by sobie zadać pytanie: no dobrze, ale co to ma do rzeczy, jeżeli chodzi o kwestię robotniczą? Otóż, gdy mamy już pogląd, kim są, czego chcą trans-aktywiści i do czego dążą, możemy zacząć to rozstrzygać. Głównym zadaniem polityka jest przekonanie do swoich poglądów jak największą ilość ludzi, trans-aktywiści zaś celują w grupę, która nie jest ani liczna, ani wpływowa na politykę państwową. Ergo nie stanowi, mówiąc brutalnie znaczącego elektoratu, o który należy zabiegać, a już szczególnie kosztem pozostałej części społeczeństwa. Co jednak trzeba im przyznać, to to, że skutecznie zniechęcają do siebie i ugrupowań, które „reprezentują” całą resztę społeczeństwa, a i tak ich grupa docelowa prędzej czy później odwróci się w stronę środowisk anarchistycznych bądź liberalnych (obu obiektywnie zresztą działających na korzyść kapitału). Również trzeba tu przypomnieć, że skrajne ruchy queerowe powstały podczas Zimnej Wojny na zachodzie, a ich skuteczność w polepszaniu wizerunku osób LGBT jest dość wątpliwa (mówiąc delikatnie). W obecnych czasach zresztą ugrupowania reprezentujące LGBT (bądź uzurpujące sobie do tego prawo) działają, jako grupy wpływu wielkiego kapitału (np. w Rosji), co też nie idzie dla nich na plus.

Podsumowując: trans-aktywiści przybyli z kapitalistycznego zachodu, zniechęcają ludzi do ruchów lewicowych i są chętnie wspierani przez wielki kapitał (chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć co się dzieje w czerwcu, czy jakie treści są przekazywane podprogowo przez np.: amerykański przemysł filmowy). Zatem oczywiste, jest że ruchy lewicowe powinny się wystrzegać wciągania w swoje szeregi trans-aktywistów i podążania za wartościami, jakie oni ze sobą niosą.

Zatem należy zadać sobie pytanie:, po której stronie rzeczywiście stoją trans-aktywiści?

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kisy
Kisy
24 dni temu

Boze co za pierdolenie xD
58 zdan lania wody doslownie o niczym, rzucania tezami bez jakichkolwiek statystyk, co najwyzej jeden czy dwa pseudo-dowody anegdotyczne. To juz nawet nie jest “chlopski rozum”, to jest wprost zaklinanie rzeczywistosci xD
Wezcie skasujcie ten “artykul”. Transseksualizm jest FAKTEM i przyznal to nawet Ajatollah Khomeini w Islamskim Iranie. Nie robcie z siebie posmiewiska, bo za chwile sie okaze, ze nawet Talibowie sa bardziej postepowi niz wy pozal-sie-boze komunisci.

Cannibalka
Cannibalka
23 dni temu
Reply to  Kisy

Owszem. Transeksualizm jest faktem, są naukowe dowody i są to ludzie, którzy powinni mieć takie same prawa jak inni. Chodzi jedynie o to, aby takie kwestie obyczajowe nie wynosić ponad wspólną walkę klas, aby te kwestie nie różniły ludzi. Sprawy osób trans są również sprawami robotników, ale nie mogą być one wynoszone ponad wszystkie inne. A ci obecni trans-aktywiści zwyczajnie dążą do tego, aby skłócić i ośmieszyć lewicę, co kapitalizmowi jest na rękę.

Last edited 23 dni temu by Cannibalka
Fauxpas
Fauxpas
23 dni temu
Reply to  Cannibalka

Pretendujący do zaszczytnego miana komunistów powinni brać przykład z najlepiej zorganizowanych grup zawodowych, które potrafią zjednoczyć się w walce o własne interesy ponad wszelkimi podziałami obyczajowo-partyjnymi. Proszę zwrócić uwagę, że skutecznie dyktujący swoje warunki m.in. lekarze, przedsiębiorcy i rolnicy nie rozbijają się na skaczące sobie do gardeł plemiona, lecz koncentrują się na sprawach materialnych. Przykro to stwierdzić, ale wrogi światu pracy kapitał ma dużo większą świadomość klasową i nie daje się zapędzić do obyczajowego sekciarstwa… Dopóki lewica będzie twierdzić, że rewolucja obyczajowa jest palącym problemem przeciętnego człowieka, dopóty pozostanie zdegenerowana do roli freak-show i podnóżka opozycyjnych libertarian. To sytuacja tym… Czytaj więcej »

Myśliciel
Myśliciel
24 dni temu

Brawo ! Doskonały artykuł !!!

Kisy
Kisy
23 dni temu
Reply to  Myśliciel

Doskonaly artykul bez jakiegokolwiek powolania sie na zrodla, statystyki, czegokolwiek wymaganego przez powaznych ludzi by jakkolwiek wykazac prawdziwosc zaproponowanych tez xD

Fauxpas
Fauxpas
23 dni temu

Każda organizacja określająca się mianem komunistycznej powinna mieć na uwadze hierarchię problemów zgodnie z tym, że “byt określa świadomość”. Oznacza to, iż pierwszeństwo muszą dzierżyć sprawy stricte klasowe. Jeżeli odejdzie się od tej zasady, porzuci się także materializm na rzecz idealizmu i dołączy się ekstremalnie prawicowych libertarian… Dlatego powinno się szanować czyjąś odmienność dopóki, dopóty nie wywiera negatywnego wpływu na innych, nie zapominając, że łącznikiem komunistów jest obrona świata pracy w starciu z kapitałem. Nie preferencje seksualne i obyczajowe, wzajemne sympatie i antypatie itd.

Towarzysz Lebab
Editor
22 dni temu

Zdecydowanie była potrzeba takiego artykułu w kontrze do tęczowego nowotworu.
Brawo!
Nie należy przyklaskiwać prawicowemu spojrzeniu na transseksualizm, a transseksualistów niewątpliwie należy objąć troską, ale awanturnictwo i fanatyzm trans-aktywistów to destrukcyjna mina na ścieżce ruchu komunistycznego, która jest elementem czysto kontrrewolucyjnym i koniecznym do wytępienia, który do tego de facto jedynie pogarsza sytuację osób transseksualnych.

Krzysztof Sciepuro
Krzysztof Sciepuro
21 dni temu

Cała agenda Lgbtq jest od początku do końca wytworem Kapitału jak i jego narzędziem. Jest to poza wszelką dyskusją.

Ździsław
Ździsław
13 dni temu

Artykuł bez powołania się na jakiekolwiek sprawdzone dane czy artykuły wymienionych wandali w tekście. Ponadto, jeśli tekst został napisany przez czytelników, dlaczego pada takie zdanie?: Podobnie zresztą, jak trockiści trans-aktywiści z dokonywanych przeze mnie obserwacji (zresztą nie tylko moich) posiadają wybitnie sekciarską mentalność Ponadto generalizacja wszystkich przez pryzmat jednej osoby czy organizacji jest błędna, ponieważ ludzie się różnią. (niezgodny zresztą z tym, co na ten temat głosili towarzysz Lenin i towarzysz Stalin, bo jeżeli w tych kwestiach się mylili to w jakich jeszcze?) — to nie były osoby nieomylne, które wiedziały o wszystkim i na temat wszystkiego, więc na pewno… Czytaj więcej »

Wacek
Wacek
7 dni temu

Moment xDDDD serio opublikowaliście manifest kolesia, co chce palić gejów na stosie, ‚usunąć wszystkich ludzi z Afryki’ i porównuje ich do zwierząt/podludzi (według jego własnych słów), wzywają do czystki na osobach trans ze środowisk komunistycznych, szarga kobietami tak samo jak darkness swoją drogą i nawołuje do ludobójstwa na licznych grupach społeczeństwa…. Jako własny? XDD Ja się nie dziwię, że takie ideologiczne dno prezentujecie, skoro z faszystami ręka w rękę współpracujecie. Łysy kot z pięcioma dodatkowymi nogami teraz za wami nie podąży, skoro się za naziolami kryjecie. Wasz los już jest gorszy, niż nowickiego, więc nawet życzyć źle nie mogę, bo… Czytaj więcej »