Artykuł

4 czerwca 1989 r. skończyła się w Polsce GODNOŚĆ

Towarzysz Lebab, Towarzysz Arek, Towarzyszka Werka

Historia Polski pełna jest tragicznych wydarzeń. Każdy Polak zna takie daty jak np. 1 września. Atak III Rzeszy na Polskę nawet przez współczesną Polską władzę, wychwalającą żołnierzy wyklętych i brygadę świętokrzyską, czyli jawnych kolaborantów Hitlera, jest potępiany i uznawany za zbrodnię. Niestety, 4 czerwca 1989 r., czyli początek drugiej okupacji Polski jest i dla proniemieckiej PO proatlantyckiego PiS-u a niestety nawet większości tzw. polskiej lewicy, powodem do świętowania.

Historię Polskiej państwowości najłatwiej opisać dzieląc ją na trzy okresy, I i II Rzeczpospolitą, Polskę Rzeczpospolitą Ludową i III Rzeczpospolitą i w ślad za Bolesławem Bierutem podzielić naród polski na 3 kategorie – szlachecki, burżuazyjny i socjalistyczny.

Prawo w każdym z tych państw, tworzone było z myślą o innej warstwie społecznej, której interesy miało reprezentować.

„Polscy Panowie” wykorzystywali nieodpłatną, niewolniczą pracę chłopów, do pomnażania swoich majątków. Szlachecka ideologia sarmatyzmu była polskim, łagodniejszym odpowiednikiem hitleryzmu, mającym z nim naprawdę sporo wspólnego. Szlachta – rasa nadludzi pochodząca od potężnego, wojowniczego plemienia Sarmatów i chłopi, pochodzący od biblijnego Chama skazanego przez Boga, określani jako bydło, chodzące rzeczy, część inwentarza. Wówczas szlachcice uznawali siebie za Polaków, a chłopów, a nawet i mieszczan za oddzielny naród. Degradacja I RP pod pasożytniczą szlachtą była ogromna – o ile jeszcze w Złotym XVI wieku Jagiellonowie zasiadali na 4 tronach i byli jedną z najsilniejszych europejskich dynastii, tak do XVIII wieku zacofanie było na tyle duże, że od sytuacji w państwie polskim wzięły swe korzenie takie frazeologizmy jak ,,polski most”; ,,polskie gospodarowanie”; ,,polski sejm”, wyrażające fatalne zarządzanie, bajzel, zacofanie, ruinę.

Feudalizm nie dość, że był ustrojem pozwalającym nierobom zarabiać na pracujących, to jeszcze zapewniał im takie przywileje, że mogli oni swoje majątki przejadać, nie myśląc o inwestycjach i rozwoju. Ostatecznie szlachta za te przywileje sprzedała nawet państwo, które im je zapewniało. W kontrze do szlachty mamy patriotyczną klasę uciskaną – chłopów, która wstawiła się bohaterskim czynem pod Racławicami czy pod Stoczkiem.

II Rzeczpospolita dla wielu robotników i chłopów była nadzieją na wprowadzenie bardziej sprawiedliwego społecznie systemu. Walczyli oni o niepodległą Polskę, podczas strajków robotniczych, poza hasłami socjalnymi pojawiały się również hasła niepodległościowe. Rewolucjoniści z 1905 roku walczyli nie tylko o socjalizm, ale również o niepodległą Polskę. Podobnie było w przypadku chłopów, którym obierano reformę rolną w nowej RP.

Jednak wszystkie obietnice PPS-u, o socjalistycznej Polsce, jak i obietnice PSL-u, o reformie rolnej, okazały się kłamstwem, które miało na celu cynicznie wykorzystać polski proletariat i chłopstwo do walki o państwo, które nie będzie reprezentowało ich interesów. Już w 1919 roku prozachodni dyktator Piłsudski rozwiązał rząd pracujący nad ustawą o nacjonalizacji wielkiego kapitału i przypieczętował tym samym peryferyjny, neokolonialny status II RP. Oprócz tego jego reżim dokonał zbrodniczej inwazji na radziecką Ukrainę w celu walki o interesy zagranicznego kapitału i krajowej oligarchii. Znaleźli się jednak ludzie tacy jak Julian Marchlewski, którzy kochali Polskę, a jednocześnie rozumieli, że przy władzy burżuazji wszelkie frazesy o niepodległości są tylko kłamstwami antypolskiego reżimu. Na wezwanie Marchlewskiego odpowiedziało blisko 100 000 polskich patriotów, którzy w 1920 u boku sojuszniczej Armii Czerwonej stanęli do boju o Polskę Ludową.

II RP była państwem reprezentującym interesy burżuazji i ziemiaństwa. Reżim międzywojennej polski to najpierw demokracja burżuazyjna, a po zamachu majowym w 1926 roku już jawnie autorytarne rządy sanacji. II RP znana jest z pacyfikowania strajków robotniczych, analfabetyzmu, proniemieckiej polityki, także po dojściu Hitlera do władzy, zamykania opozycjonistów w polskim obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej. Było to państwo pozbawione władzy nad procesem gospodarowania, czyli kształtowania środowiska życia obywateli i rozwoju kraju. Tę najważniejszą, podstawową dziedzinę życia narodu rzucono na łaskę i niełaskę procesów rynkowej walki o prywatne zyski krajowych i zagranicznych kapitalistów i obszarników. Udział kapitału zagranicznego oscylował w II RP wokół 40% własności całego kapitału w gospodarce. Kapitał zagraniczny wyprowadza wartość wytworzoną dzięki pracy zatrudnionych przez siebie krajowych robotników do kraju swojego pochodzenia. Powoduje to, że wartość, która mogłaby być zainwestowana w rozwój krajowej gospodarki, jest dzielona między zagranicznych kapitalistów i zasila gospodarki krajów ich pochodzenia. Ten właśnie mechanizm pogłębiający różnice poziomu materialnego między krajami to właśnie imperializm. Dodatkowo w najbardziej innowacyjnych gałęziach takich jak przemysł elektrotechniczny czy chemiczny udział kapitału zagranicznego wynosił blisko 75% a w tak strategicznym dziale, jak wodociągi 90%. Oznacza to, że prawdziwa władza nad II RP znajdowała się nie w Warszawie, ale w siedzibach głównych zagranicznych spółek.

Będące jedynie figurantami zachodniego kapitału elity II Rzeczpospolitej gdzie tylko się dało, wciskały swoją „patriotyczną” propagandę. Na czym polegał ich patriotyzm? Przede wszystkim na straszeniu Związkiem Radzieckim oraz usprawiedliwieniem militaryzmu.

II wojna światowa pokazała, kto naprawdę kocha Polskę. Nie elity, które z ustami pełnymi patriotycznych frazesów uciekły z kraju, gdy zaczęła się wojna. To prości Polacy, robotnicy i chłopi, chwycili za broń i ryzykowali życie, aby obronić swoją ojczyznę. W tej walce najbardziej zatwardziałymi i nieugiętymi obrońcami Polaków i polskości mieli się okazać ci, których przez lata reżim II RP uznawał za „element obcy”, „agentów Kremla” i „ruskie onuce”. Byli to właśnie polscy komuniści. Najlepszym dowodem na to, że poniżenia ze strony państwa „polskiego” nie zdołały złamać wierności polskich komunistów, jest ich patriotyczna postawa przejawiana już przed wybuchem wojny. Kilkuset komunistów w więzieniu w Rawiczu wiosną 1939 r. zgłosiło wpłaty na Fundusz Obrony Narodowej i gotowość ochotniczego zaciągu do służby wojskowej, by z bronią w ręku przeciwstawić się agresji hitlerowskiej. To właśnie polscy komuniści tacy jak Władysław Gomułka czy Mieczysław Moczar zorganizowali najskuteczniejszą siłę partyzancką do walki z ludobójczym okupantem hitlerowskim. To polscy komuniści tacy jak Wanda Wasilewska i Karol Świerczewski organizowali i prowadzili walczące u boku Armii Czerwonej Ludowe Wojsko Polskie. Owocem ich zwycięstwa była Polska Ludowa a symbolem biało-czerwona flaga powiewająca dumnie nad Berlinem.

Po zakończeniu wojny zaczął się nowy okres w dziejach narodu polskiego. Powstało państwo, którego podmiotem byli pracownicy. Był to jedyny czas w historii naszego narodu, kiedy państwo reprezentowało interes tych, którzy tworzą, a nie tych, którzy tylko przejadają dobra wyprodukowane przez Naród. Naród polski stał się narodem socjalistycznym, jednym z tych, o których Józef Stalin pisał w dziele ,,Kwestia narodowa, a leninizm” Na gruzach dawnych, burżuazyjnych narodów powstają i rozwija ją się nowe, socjalistyczne narody, o wiele bardziej zwarte niż jakikolwiek naród burżuazyjny, albowiem są w wolne od nie dających się pogodzić przeciwieństw klasowych, trawiących narody burżuazyjne, i o wiele bardziej ogólnonarodowe niż jakikolwiek naród burżuazyjny. Dzięki ustawie o nacjonalizacji przemysłu i wprowadzeniu zagwarantowanej przez Konstytucję 22 Lipca zasadzie odpowiedzialności państwa za rozwój gospodarczy, to Naród Polski stał się gospodarzem we własnym kraju. I to państwo, nazywało się POLSKA RZECZPOSPOLITA LUDOWA. Dopiero PRL wprowadził to, co obiecywał Polakom rzad Daszyńskiego, czyli to, o co walczył Lud Polski przed 1918 rokiem. Dopiero po ćwierć wieku walki z antypolską władzą i z okupantem hitlerowskim udało się zrealizować to, czego Polska potrzebowała już ponad 25 lat wcześniej.

Dzięki pozbyciu się nierobów i pasożytów, Polska, z zacofanego, podporządkowanego zachodniemu kapitałowi kraju, jakim była II RP, stała się państwem posiadającym własną gospodarkę, a dzięki temu również prawdziwą niepodległość oraz usługi publiczne na wysokim poziomie, dostępne dla wszystkich. Wszystkie osiągnięcia PRL-u były możliwe, dzięki wprowadzeniu gospodarki centralnie planowanej i likwidacji własności prywatnej. Tylko socjalizm, likwidując sprzeczne ze sobą klasy społeczne, może zbudować społeczeństwo kolektywne. A tylko takie społeczeństwo może pchać ludzkość do postępu, niszczyć indywidualizm, który zawsze prowadzi do przedkładania interesów uprzywilejowanych jednostek nad interes całego społeczeństwa, zaprowadzić sprawiedliwość, tak aby każdy zarabiał według tego, co wkłada do społeczeństwa, a nie tego, w jakiej rodzinie się urodził i stworzyć wspólnotę, w której każdy, kto na nią pracuje, czuje się potrzebny.

Główne osiągnięcia Polski Ludowej to: likwidacja analfabetyzmu, który w II RP był plagą. Kraje Europy Zachodniej z analfabetyzmu zaczęły wychodzić już pod koniec XVIII w., w epoce oświecenia.

W Polsce natomiast był to poważny problem jeszcze do połowy XX wieku. Tej pladze położyła kres dopiero Polska Ludowa, która umożliwiała wykształcenie się każdemu. Polska Ludowa przeprowadziła masową akcję likwidacji analfabetyzmu, obniżając jego skalę z 16,7 do 1,8% w nieco ponad dwa lata. W nieco ponad 2 lata socjalistyczna Polska Ludowa osiągnęła na polu oświaty tyle ile kapitalistyczna II RP przez 20 lat. W drugiej połowie lat trzydziestych system szkolny wyglądał w ten sposób, że szkoła podstawowa liczyła 6 klas. Dodatkową siódmą klasę musieli skończyć ci, którzy nie chcieli kontynuować nauki. Ci, którzy ją kontynuowali, mieli przed sobą 4 lata gimnazjum i dwa lata liceum. Przy czym wtedy rodzice musieli zapłacić 200 zł rocznie czesnego (pensja doświadczonego policjanta czy oficera w stopniu porucznika wynosiła ok. 300 zł miesięcznie). W efekcie do szkoły średniej trafiała wyselekcjonowana młodzież z zamożnych domów. Po wojnie Polska Ludowa zapewniła młodzieży dostęp do powszechnego i bezpłatnego szkolnictwa. Pojawiła się także możliwość bezpłatnych studiów wyższych. To właśnie Polska Ludowa wykształciła synów niepisatych chłopów na inżynierów, magistrów, a nawet profesorów, z których nie jeden krówki by pasał, gdyby nie system zbudowany przez komunistów. Był to pierwszy okres w historii polski, w którym osoba z chłopskim pochodzeniem miała taką samą szansę, aby się wykształcić, jak osoba mająca mieszczańskie pochodzenie. Rozwój polskiej nauki był do tego stopnia imponujący, że lata 50. i 60. uznaje się za jej złoty wiek.

Jednym z pierwszych, a zarazem większych osiągnięć Polski Ludowej była odbudowa kraju po wojnie. Już w 1950 roku osiągnęliśmy rozmiary produkcji przemysłowej równe przedwojennym rozmiarom produkcji na terytorium, które obejmowały granice Polski z 1945. Dla porównania na terenach II RP produkcja przemysłowa na głowę mieszkańca w 1938 r. była o prawie 10 proc. niższa od wartości z 1913 r. O ile Polska Ludowa już w 5 lat potrafiła podnieść się ze zniszczeń II wojny światowej, o tyle II RP nawet 20 lat nie starczyłoby wydobyć kraj ze zniszczeń I wojny światowej.

Jeśli chodzi o rozwój przemysłu to II RP w ciągu 10 lat – 1928-1938 – osiągnęła wzrost o zaledwie 19%. Podczas gdy w latach 1950-1960 był to wzrost o 238%. Lepiej w zestawieniu z II RP wychodzi III RP. Wzrost produkcji przemysłowej w okresie 1990-2018 (przez 28 lat) o 292% ponownie może wyglądać imponująco (i jak na kraj kapitalistyczny jest imponujący), dopóki nie zestawimy go z sukcesami, jakie udało osiągnąć się pod rządami komunistów. I tu ponownie Polska Ludowa bije na głowę swoją reakcyjną następczynię. W latach 1950-1963 (w ciągu 13 lat) osiągnęła ona wzrost produkcji przemysłowej o 326%. Socjalistyczna Polska była w stanie osiągnąć więcej niż kapitalistyczna w ponad dwukrotnie krótszym czasie. A to osiągnięcie nie byle jakie, bo najlepiej obrazujące tempo rozwoju gospodarczego kraju, a więc tempo polepszania warunków życia zwykłego człowieka i czynienia rzeczywistości bardziej przystępną dla jego życia, gdzie coraz więcej jest jego panowania nad światem i komfortu, a coraz mniej nędzy i cierpienia.

4 czerwca 1989 odbyły się wybory zmanipulowane poprzez promującą kandydatów amerykańskiej agentury ordynację wyborczą. W wyniku tych nieuczciwych wyborów i machinacji parlamentarnych, które nastąpiły niedługo potem, nastąpiło pełne przejęcie władzy nad Polską przez agenturę zachodnich służb. Otwarcie agenturalna, sponsorowana przez CIA „Solidarność” mogła połączyć się z wyszkolonymi na amerykańskich stypendiach agentami rozsianymi w szeregach PZPR.

Solidaruchy dały się omamić zachodowi, że będzie lepszy socjalizm, taki w którym na mieszkanie czeka się maksymalnie 3 lata, ceny nie rosną, ale rosną pensje, zwiększane są świadczenia socjalne, wszystkie produkty wyprodukowane w Polsce zostają w kraju, ale jednocześnie spłacane jest zadłużenie (bo musimy w tym socjalizmie mieć dobre relacje z kapitalistycznym zachodem), pracuje się mniej i przy tym wszystkim zachowuje się wzrost gospodarczy. Była to skrajna naiwność i szczyt głupoty, przy której Himalaje to są średniej wielkości góry. Polacy masowo uwierzyli, że jeśli porzucą socjalizm i zintegrują się ze strukturami świata zachodniego takimi jak NATO, to skapnie na nich dobrobyt, jakim cieszy się zachód. Dobrobyt zbudowany na kolonializmie, wojnie i bezlitosnej eksploatacji siły roboczej narodów uważanych za niższe rasy, do których zalicza także Polaków. Przeciwnie było w Polsce Ludowej, która należała do czołowych producentów siarki czy statków, a swoimi Melexami podbijała amerykańskie rynki.

Zamiast tego zachód przyniósł Polakom dziki kapitalizm, w którym na kredyt mieszkaniowy pozwolić może sobie jedynie ok. 30% Polaków. Oczywiście kredyt trzeba spłacać przez następne kilkadziesiąt lat, a gdy pojawią się problemy finansowe, można wszystko stracić. Ceny zależne są całkowicie od rynku, a każda próba regulowania ich przez rząd, nawet w czasie kryzysu, jest bojkotowana przez opłacanych z zachodu liberałów i wszelkich prywaciarzy. Podobnie jest z wynagrodzeniami. Wzrost pensji ledwo nadąża (a niebawem w ogóle przestanie nadążać) za rosnącymi cenami produktów, przez co na inflacji tracą prości ludzie, zamiast tych, którzy tracić na niej powinni, czyli bogaci, którzy swojego majątku nie alokują w inwestycję.

Świadczenia socjalne pojawiły się, dopiero gdy do władzy doszedł PiS. I pomimo tego, że wprowadzone programy pomogły osobom biednym, nie zlikwidowało to podstawowych problemów, takich jak bezrobocie czy niedofinansowane usługi publiczne. Zniszczono niemal całkowicie Polski przemysł (to, co dziś się składa na wzrost przemysłu w Polsce to głównie inwestycje zachodnich koncernów szukających taniej siły roboczej), polskie stocznie, właśnie te, w których zaczęły się strajki „Solidarności”. Gdy dzisiaj jedzie się obejrzeć stocznię gdańską, widzimy tam absurd. Znajduje się tam propagandowe muzeum wychwalające 3 RP, a wokół same zniszczone hale produkcyjne, niegdyś polskiej stoczni, a polskie stocznie w PRL-u uważane były za jedne z lepszych na świecie. Jeśli chodzi o przemysł wysokiej technologii, to aż 56,5% eksportu tego przemysłu przypada obecnie na przedsiębiorstwa stanowiące własność kapitału zagranicznego. Liczba pracowników działu badań i rozwoju przedsiębiorstw spadła z 54 tysięcy do zaledwie 7 tysięcy na całą Polskę. Nasz kraj na tle państw UE i NATO, do których struktur formalnie należy, potentatem jest jedynie w branży wyrobów z wikliny. Zadłużenie Polski zbliża się do progu konstytucyjnego, który wynosi 60% PKB. Współczesna władza lubi wyśmiewać gierowskie kredyty, pomijając fakt, że wtedy było to zaledwie 10%.

Wielu powie, że przynajmniej dostaliśmy w zamian demokrację. Co oznacza po polsku słowo demokracja? Oznacza możliwość wyboru, czy mamy być bardziej protektoratem Niemiec, czy USA.

W PRL obowiązywała natomiast prawdziwa demokracja, czynienie woli większości, ale będącej prawidłowo odczytanej, czasem nawet podświadomym pragnieniem, by żyć, pracować i płodzić dzieci bez lęku o byt swój i przyszłych pokoleń. Naród polski jest okupywany, bo naród to nie prywaciarze, naród to lud polski, klasy posiadające zawsze są antypaństwowe. III RP czerpie ze wszystkich najgorszych polskich tradycji. Indywidualizmu sarmatów, zachodniactwa i rusofobii sanacji, PRL-owskiej inteligencji obrażonej, że nie dostali stołka i chciwości solidaruchów chcących wszystko dostać bez pracy.

Pozostało jednak jeszcze kilka zdobyczy PRL-u, których nie udało się zniszczyć przez ponad 30 lat kapitalizmu, które na co dzień ułatwiają nam życie. Takim najbardziej powszechnie znanym są „bloki z wielkiej płyty”.

Są też inne mniej znane zdobycze, np. wprowadzony w 1974 Kodeks Pracy, albo 1000 szkół, zbudowanych w 1966 roku, z okazji 1000-lecia państwa polskiego, w których dzieci uczą się do dzisiaj. Warto zawsze pamiętać, że sukcesy gospodarcze III RP bazują w dużej mierze na wykorzystaniu infrastruktury zbudowanej w Polsce Ludowej. Wybitnym przykładem jest Jezioro Goczałkowickie. Zbiornik ten zbudowany w latach 50. jako jedna z inwestycji bierutowskiego Planu 6-letniego do dziś odpowiada za 40% zaopatrzenia w wodę najbardziej zurbanizowanego i zindustrializowanego regionu, jakim jest województwo śląskie. Nie można także zapomnieć o elektryfikacji, która w II RP zakończyła się kompletną porażką, a w PRL udało się ją przeprowadzić. Na czym polegała różnica w przypadku oby tych państw? W II RP elektryfikację pozostawiono wyłącznie ślepym siłom rynkowym i zagranicznym inwestorom. Skutek był taki, że nie poczyniono na tym polu praktycznie żadnych postępów nawet po wprowadzeniu dotacji państwowych dla przedsiębiorców decydujących się na przeprowadzenie elektryfikacji. Skutkiem było to, że jedynie niecałe 40% ludności miast miało dostęp do elektryczności, a tylko 13% dostęp do kanalizacji. Najgorzej było na wsiach, których to jedynie 3% miało prąd pod koniec 1938, a zaopatrzonych w prąd gospodarstw wiejskich było 2%. W Polsce Ludowej natomiast udało się w ciągu 4 lat zelektryfikować więcej wsi niż suma wszystkich wsi, jakie w 1939 miały dostęp do prądu. W miastach już w latach 50. rury i kable do niemal każdego domu były podoprowadzane i był prąd, była woda bieżąca i był, kurwa, gaz. Było to możliwe dzięki temu, że państwo samodzielnie przeprowadziło elektryfikację, tworząc własne publiczne przedsiębiorstwo odpowiedzialne za realizację tego zadania i wsparte funduszami, na jakich zgromadzenie pozwoliła nacjonalizacja głównych gałęzi gospodarki. Bez zbudowanej przez PRL bazy przemysłowej i infrastrukturalnej III RP nie byłaby w stanie NIC osiągnąć.

Przemiany ustrojowe przeprowadzone po czerwcu 1989 roku próbuje nam się przedstawić jako źródło sukcesów i postępu. Za główny argument podaje się wzrost PKB na głowę. Przedstawiony przez zwolenników przemian neoliberalnych wzrost o 202% w latach 1989-2017 może wydawać się imponujący, jeśli nie mamy żadnego punktu odniesienia. W końcu widzimy tu dużą, trzycyfrową liczbę, nieprawdaż? Wyniki te bledną, jednak jeśli zestawimy je ze wzrostem w czasach socjalistycznych, w analogicznym okresie 1950-1978, kiedy to dochód narodowy na mieszkańca wzrósł o 391%.

Inną bzdurą jest to, że jakoby to dzięki przywróceniu kapitalizmu i masowej wyprzedaży polskiego majątku narodowego miałby zmaleć dystans między Polską a zachodem. W odpowiedzi wystarczy jednak przywołać fakt, że przez pierwsze 20 lat od zakończenia etapu odbudowy, gospodarka PRL cały czas odrabiała straty w stosunku do gospodarki USA. Wzrost dochodu narodowego w latach 1950-1970 w Stanach Zjednoczonych wynosił 3,7% rocznie, co po korekcie o przyrost ludności daje nam około 2,18% rocznie. W tym samym czasie w PRL powiększał się on o 6,8% w ciągu roku, a po uwzględnieniu wzrostu ludności 5,5%. Daje to ponad 3 punkty procentowe różnicy rocznie na korzyść Polski, co oznacza, że Polska socjalistyczna sprawnie nadganiała USA.

Wynika z tego, że gdyby nie ryzykowna i populistyczna polityka Gierka oraz rebelia „Solidarności”, bez problemu dalibyśmy radę zmniejszyć dystans między USA a Polską. W pierwszym 20-leciu PRL goniliśmy Amerykanów znacznie szybciej niż obecnie. W latach 1989-2017, na które uwagę zwracają wielce wykształceni ekonomiści z FOR, PKB na głowę w USA rósł w tempie średnio 2,5%, a nad Wisłą zaś około 3,7%. Przewaga Polski wyniosła więc 1,2 punktu procentowego. To połowa tego, co przy socjalizmie. Nasze nadganianie do USA przebiega więc pod kapitalizmem dwa razy wolniej niż w czasach Bieruta i Gomułki. W okresie 1950-1970 dochód narodowy per capita rósł na świecie w tempie 3,4% rocznie. Oznacza to, że wzrost w socjalistycznej Polsce był o 2,1 punktu procentowego ponad średnią światową. W latach 1989- 2017 średni wzrost PKB na głowę na świecie wyniósł 1,94%. Oznacza to, że przewaga Polski w czasach twardego socjalizmu była o 0,4% punktu procentowego wyższa niż dziś.

Najbardziej jednak przekonującym argumentem za tym, że do transformacji ustrojowej nigdy nie powinno dojść, jest porównanie stopy wzrostu wynagrodzeń za obalonej 4 czerwca 1989 komuny i za powstałej po niej demokracji liberalnej. Przeciętne wynagrodzenie w Polsce po uwzględnieniu inflacji rosło w latach 1989- 2021 średnio o 2,8% rocznie natomiast w Polsce Ludowej wzrost w latach 1950-1989 wyniósł 3,55% rocznie. Tak więc to Polska Ludowa, a nie III RP była krajem dającym większe szanse na podniesienie się z biedy. Ponadto warto zwrócić uwagę na to, że w PRL istniało mniejsze rozwarstwienie dochodowe, a co za tym idzie, wzrost płac w większym stopniu przekładał się na wzrost poziomu życia najsłabiej zarabiających. Oznacza to, polski pracownik STRACIŁ na zmianie ustroju gospodarczego będącej wynikiem polityki parlamentu wyłonionego w wyborach 4 czerwca 1989 roku.

Bibliografia:

Kamil Janicki, Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa

Andrzej Karpiński, Dwudziestolecie 1944-1964 w rozwoju Polski i świata,

Tomasz Ciborowski, Grzegorz Konat, Między II i III RP. Gospodarka Polski Ludowej

Józef Stalin, Kwestia narodowa a leninizm

Andrzej Karpiński Gospodarcza pozycja Polski w świecie,

Andrzej Karpiński, Prawdy i kłamstwa o przemyśle,

Krystian Jachacy, Rewolucja Peryferii,

Władysław Machejek, My „nacjonaliści” z PPR,

Mały rocznik statystyczny 1939.

GUS

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
TowMirosław
TowMirosław
18 dni temu

Dobrze napisane, ale ciemnogród ponownie nie potrafi już czytać “dzięki” totalitarnemu reżimowi kapitalistycznemu.