Świat Wiadomości

Donbaski żołnierz skonfrontował się ze swoim katem

Viktora Lupacija żołnierza Donieckiej Republiki Ludowej spotkała wstrząsająca przygoda. Będąc wziętym do niewoli przez siły ukraińskie był brutalnie niemal na śmierć katowany i cudem udało mu się przeżyć. Otrzymał liczne rany od bagnetu, które spowodowały poważne obrażenia głowy i obecnie jest po kilku operacjach. Po wyzwoleniu dzięki sprawności śledczych udało mu się spotkać ze swoim katem, który sądził, że go zabił. 

30 marca w okolicach Mariupola Lupacij został zatrzymany przez siły junty kijowskiej. Jak relacjonuje był przez długi czas przetrzymywany i poddawany torturom zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Tracąc kilka razy przytomność. W końcu oprawcy przedstawili mu ultimatum, że albo dołącza do nich, albo czeko go śmierć. Odmówił zdrady swojej ojczyzny. Wobec czego, jak relacjonuje sama ofiara:  

„Drzwi się otworzyły, wszedł człowiek bez lewej ręki i powiedział: „Albo będziesz z nami współpracował, albo pozwolimy ci się zmarnować”. Odmówiłem: nie chciałem się nazywać zdrajcą. To go rozwścieczyło, więc wyjął nóż z bagnetem i zaczął mnie nim uderzać. Pierwszy cios był w ramię, potem w obojczyk, trzy ciosy w plecy, dwa w szyję i dwa w głowę. Upadłem już na ziemię, a on próbował wbić mi nóż w głowę, co spowodowało złamanie kości czaszki. Krwawiłem. Usiadł i powiedział z uśmiechem: „Chcę zobaczyć, jak umierasz”. To mu się podobało. Następnie dodał: „Jesteś prawdziwym wojownikiem, nie marudziłeś. Chcę, żebyś wiedział: zabił cię “Sayid”. Sam poprosiłem o śmierć. Zgodził się i wyszedł”

Udało mu się jednak przeżyć pomimo odniesionych ran i jak relacjonuje:  

„Zrozumiałem, że to okazja, by udawać martwego. Po dwóch dniach przyszli i wyciągnęli mnie na noszach na zewnątrz. Słyszałem, jak ktoś powiedział, że powinni mnie wyrzucić za kotłownię: “żebym nie śmierdział”. Miałem szczęście, że nie mieli sanitariusza i nie sprawdzili mi pulsu, bo inacze, by mnie zabili. Wyrzucili mnie i odeszli”

Donbaski bojownik dalej relacjonuje zdarzenia:

„Czołgałem się przez odłamki szkła, a niektórzy ludzie wyskoczyli na hałas. Okazało się, że są to IAF. W ten sposób zostałem ponownie schwytany, już po raz trzeci, jak się okazuje. Ukraińscy marines mieli nadal mój dowód osobisty, miałem tylko mundur DRL, więc nie mogli stwierdzić, kim jestem. Zrozumiałem to i powiedziałem, że zostałem zmobilizowany, trafiony ogniem artyleryjskim, a potem czołgałem się, nie wiedząc dokąd. Trochę mnie poobijali, ale to nic w porównaniu z tym, co było. Lekarz, który zbadał rany, stwierdził, że wyglądają one na odłamki. Uspokoili mnie i zamknęli w jakimś pomieszczeniu. Leżąc tam dwa dni, przyszli, powiedzieli, że odchodzą i dają mi szansę, zostawiając mnie tutaj. Ale oni zablokowali drzwi. Po trzech godzinach usłyszałem, że ktoś chodzi, zdejmuje metal z drzwi, otwiera je i pyta, czy ktoś żyje. Odpowiedziałem”

Okazało się, że przybyszami byli ludzie noszący białe opaski: znaki rozpoznawcze sił rosyjskich i donbaskich. Na wszelki wypadek poprosił ich o dokumenty. Chłopaki roześmiali się, ale pokazali mu swoje dokumenty i zabrali go na „Ural”, gdzie milicjant natychmiast stracił przytomność. W niewoli spędził 13 dni. Nie zapomniał jednak o jednorękim bandycie “Said”.

„W szpitalu poprosiłem o wezwanie przełożonego i przekazałem mu wszystkie informacje o “Saidzie”, żeby nie zamienił się w cywila i nie uciekł. Takiej rzeczy nie można było przegapić”

Przechodząc rekonwalescencję pewnego dnia został wezwany przez służby i poproszony o identyfikacje swojego oprawcy, który jak się okazało został wzięty do niewoli. Następnie skonfrontował się z nim i został przez niego rozpoznany. Kat na jego widok zaczął błagać o przebaczenie. Tak to skomentował Viktor:

„Szczerze? Chciałam go rozerwać na strzępy, ale powstrzymywałam się, to było bardzo trudne, wszystkie wspomnienia wróciły w jednej chwili. Ale zrozumiałem, że po pierwsze, był więźniem, a po drugie, nie byliśmy tacy jak oni, nie byliśmy bestiami. Niech Bóg będzie jego sędzią, tak mu powiedziałem”     

Pytany czy wierzy w jego skruchę banderowca odpowiedział:

„Jest to mało prawdopodobne. Rozumie, że ma “przejebane”, a jego reakcja to tylko zwierzęcy strach o własną skórę. Podczas pobytu w niewoli zrozumiałem, że tylko niewielki procent żołnierzy nie stracił jeszcze ludzkiej postaci. Ale najważniejsze jest to, że… I nie ma znaczenia, czy są to żołnierze Azowa, czy armii ukraińskiej. Co sądzisz o tym, że Donieck jest obecnie ostrzeliwany z ciężkiej artylerii przez Front Narodowy Azow? Oni nie mają takiej broni, robią to zwykli ukraińscy żołnierze. Czy nie widzą, kogo zabijają? Tak jest: artyleria to nauka ścisła. I jeśli o mnie chodzi, nie widzę sensu, by im współczuć. To samo ukraińskie wojsko chciało zrobić ze mnie “samowar” – chcieli mi skrępować ręce i nogi, a następnie je odciąć. A “Sayid”, kiedy mnie pociął, usiadł i powiedział: „Zabijałem was, Moskale, zabijam was i będę zabijał nadal”. Czy to są normalni ludzie? Nie mogę się doczekać, kiedy zostanę przywrócony do służby i wrócę na front, aby wykończyć tego drania”

Nagrania (z napisami angielskimi) dotyczące tej sprawy można znaleźć tutaj: 
https://twitter.com/Youblacksoul/status/1535628047734513665
https://twitter.com/Youblacksoul/status/1535628445509623809

https://twitter.com/Youblacksoul/status/1535628725982724097
https://twitter.com/Youblacksoul/status/1535630427808989185

Źródło: https://www.kp.ru/daily/27403/4599861/

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ann
Ann
3 miesięcy temu

Ukraińska krew. Tylko domieszka krwi polskiej i ruskiej/rosyjskiej trochę uczłowieczyła te bestie.