Polska Wiadomości

Czy grozi nam zimno i głód? O brakach w tym roku

Postępujący kryzys od 2020 roku coraz silniej objawia się Polakom. Koronawirus, kryzys uchodźczy, nałożone sankcje – jakich braków możemy się spodziewać w tym roku?

Gaz czy brak gazu?

Największym wyzwaniem dla Polski będzie zapewnienie odpowiednich dostaw gazu ziemnego. Po nieprzygotowanym odcięciu od rosyjskiego gazu trzeba znaleźć nowych dostawców, co nie okazuje się takie proste. Coraz bardziej realnym scenariuszem staje się racjonowanie tego paliwa dla odbiorców przemysłowych. Przemysł po wprowadzeniu reglamentacji będzie miał bardzo ograniczone dostawy tego surowca.

W razie racjonowania gazu ucierpieć mogłyby m.in.: huty stali, przemysł chemiczny, produkcja artykułów budowlanych, cementu, ceramiki, nawozów azotowych, pieczywa itp. Racjonowanie oznacza ograniczenie produkcji i dostępności tych produktów. Jak to się odbije na indywidualnych odbiorcach? Prawdopodobnie gazu nie zabraknie, lecz ograniczona podaż spowoduje drastyczne podwyżki z trwaniem sezonu grzewczego.

Drogi chleb? Wszystko przed nami

Choć już teraz w sklepach widzimy często znacznie większe podwyżki, niż wskazują na to dane GUS, to w niedalekiej przyszłości może się to drastycznie zmienić. Mowa tutaj o podwyżkach kilkunastu procent. Zatrzymane dostawy zbóż z Ukrainy, sankcje nałożone na Rosję oraz cicho postępujący kryzys klimatyczny ostatecznie wpływają na produkcję żywności. Prawdziwe skutki będą widoczne dopiero po ostatnich zbiorach tego roku.

Odbija się to przede wszystkim na przeciętnie oraz najmniej zarabiających Polakach. U nas racjonowania żywności raczej nie będzie, jednak będzie droższa. Promocje w sklepach odgrywają tutaj największą rolę w zakresie dostępności towarów, ponieważ dla większości brak promocji na konkretny towar jest często równoznaczny z jego brakiem. Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszą się towary niebędące podstawą do przeżycia, na przykład towary wyższej jakości lub produkcji ekologicznej. Większość Polaków na jakość czy ekologię już nie stać.

Polska węglem stoi

Pisaliśmy o brakach w dostawach węgla tutaj, jak sytuacja ma się obecnie? Istnieje w Polsce problem zrekompensowania braku importu około 8 mln ton z Rosji. Zastępczy surowiec płynie już z różnych kierunków świata np. USA, Kolumbii, Indonezji. To zdaniem ekspertów powinno wystarczyć, aby nie było kryzysu w ciepłownictwie, jednak są to na tyle niewielkie ilości, że nie zahamuje to kolejnych podwyżek.

Jak mają się do tego rozwiązania rządu? Obecnie program dopłat dla hurtowników węgla nie spotyka się z wielką aprobatą przedsiębiorców, głównie dlatego, że mogą liczyć na większe zyski ze spekulacji niż dotacji. Ze strony państwa będą mogli liczyć na rekompensatę ok. 750 zł/t, pod warunkiem, że sprzedadzą tonę za 1000 zł. To niewiele w porównaniu do 2,5 tys. zł/t obecnie na rynku. Problemem nie jest cena, a dostępność. Rząd zagwarantuje cenę węgla na poziomie 996,9 zł za tonę, jednak ten węgiel szybko się skończy, a dziura w ilości 8 mln ton pozostanie niezałatana, co tworzy okazję dalszego podwyższania cen przez prywatnych hurtowników.

Czego zatem możemy się w tym roku spodziewać? Przede wszystkim wzrostu stóp procentowych. W obliczu topniejącej fortuny w szalejącej inflacji klasa władających jest gotowa na wielkie „poświęcenie”, jakim jest zabranie biedakowi ostatniego grosza. W obliczu kryzysu spowodowanego przez nich samych, są gotowi uchronić się przed powodzią opierając się na swych podwładnych. W takim razie, jaka jest w tym wszystkim nasza rola?

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments