Polska Wiadomości

15 mln Polaków na tym ucierpi! Za droższe ciepło zapłacimy w czynszach

Podwyżki cen ciepła systemowego wyniosą co najmniej kilkadziesiąt procent – podał Urząd Regulacji Energetyki. 15 mln osób zapłaci za to w czynszach. Ponadto pojawiły się informacje o brakach dostaw węgla i gazu. Czy czeka nas zimowa katastrofa?

Dlaczego droższe?

Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE nie ukrywa, że prezes Urzędu musiał podjąć taką decyzję, bo wiele z przedsiębiorstw znalazło się na progu opłacalności z powodu wzrostu cen energii. Gdyby nowe taryfy nie uwzględniły rosnących kosztów cen i energii mogłoby dojść do tego, że wiele spółek ciepłowniczych straciłoby płynność finansową, i przestałyby dostarczać ciepło.

Przedsiębiorstwa wytwarzają w naszym kraju ciepło głównie ze spalania węgla, jeszcze dzisiaj ponad 70% ciepła systemowego wytwarzane jest z węgla, a większość systemów ciepłowniczych jest mało wydajna. Ceny węgla nigdy nie były tak wysokie jak teraz. To przede wszystkim efekt odcięcia importu z Rosji. Węgiel jest droższy w porównaniu do ubiegłego roku o ponad 100%. Mimo tak wysokich cen węgiel jest sprzedawany beztrosko. Sprzedawcy węgla alarmują, że w Polsce zabraknie 11 mln ton tego surowca i będzie jeszcze droższy.

Poza wzrostem kosztów samej energii należy wliczyć podwyżki opłat emisji dwutlenku węgla. W czerwcu 2021 kosztowały około 55 euro/t, a w 2030 mogą nawet przekroczyć 80 euro. Są to koszty, które przedsiębiorstwa energetyczne również dorzucą w nasze rachunki za ciepło systemowe.

Droższe ogrzewanie opłacimy w czynszach

Niestety, to dopiero początek podwyżek. Wyższe ceny ogrzewania objawią się w podwyżkach czynszów. Będzie się to tyczyło blisko 15 mln osób, ponieważ taka liczba korzysta z ciepła systemowego dostarczanego przez przedsiębiorstwa cieplne.

Na razie trudno jest jednak oszacować, o ile dokładnie wzrosną czynsze. Szacuje się jednak, że w zależności od źródła ciepła, wysokość czynszu może wzrosnąć od stu do nawet kilkuset zł.

Czy zakręcą nam ogrzewanie?

Jakby tego było mało, zimą może zabraknąć nie tylko węgla, ale również i gazu.

Rząd podaje, że mamy zapełnione w ponad 90 proc. magazyny, które mogą pomieścić około 3 mld sześciennych gazu. W praktyce to oznacza pokrycie zapotrzebowania Polski na zaledwie miesiąc, w dodatku w przypadku zimy może to starczyć na krócej.

Wydawałoby się jednak, że w przypadku węgla nie ma żadnych obaw, bo przecież “Polska na węglu stoi”. Niestety, w przypadku tego surowca sytuacja również nie wygląda najlepiej. Przypomnijmy, że według szacunków IGSPW Polsce może zabraknąć ok. 11 mln ton węgla.

W tej chwili wiele przedsiębiorstw ciepłowniczych nie kupuje węgla, bo już od dawna jest pod kreską. Klienci indywidualni z tego samego powodu również go nie kupują. Ze strony minister Anny Moskwy poszedł komunikat, aby węgla nie kupować, bo ponoć za chwilę ma być dużo tańszy. Hurtownicy nie robią więc zapasów, a importerzy nie ściągają statków z węglem.

Jak wiadomo, Polska od dawna coraz bardziej się pogrąża w kryzysie energetycznym, oraz co również wiadomo, rząd nie potrafi temu zaradzić, nie zanosi się nawet na to, aby coś miało się zmienić na lepsze. Już w ubiegłym roku spółdzielnie i wspólnoty pisały petycje w tej sprawie do URE, alarmując urząd, że kolejnych podwyżek mieszkańcy nie udźwigną, jednak bez skutku.

Monopoliści rynku energetycznego nie liczą się z milionami członków i użytkowników mieszkań w spółdzielniach. Wytrzymałość społeczna jest już w tej chwili na granicy wytrzymałości. W tej sytuacji można liczyć jedynie na siebie oraz wszystkich tych, którzy od dołu starają się zburzyć obecny porządek porzucenia i wyzysku.

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments