Polska Wiadomości

Rząd chce sprywatyzować zaporę wodną. Górale mówią nie!

Czy Zespół Elektrowni Wodnych w Niedzicy zostanie sprywatyzowany? Tego obawiają się górale z Pienin i Spisza. Rada gminy Łapsze Niżne w województwie małopolskim wystosowała apel do premiera Mateusza Morawieckiego i członków rządu o „wstrzymanie działań zmierzających do zmiany właściciela Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica S.A”. Boją się prywatyzacji kluczowego dla regionu zbiornika, elektrowni i zapory. Rząd już nie pierwszy raz próbuje powierzyć bezpieczeństwo prywatnym właścicielom.

Co szumi w wodzie?

Oficjalnie nikt nic nie wie. Resorty, spółka czy politycy PiS z Podhala, czy Sądecczyzny — wszyscy milczą. Jednak cały region huczy od plotek na ten temat. Informacje o zmianie właściciela otrzymali lokalni samorządowcy z gmin, na których terenie znajduje się Jezioro Czorsztyńskie i zamykająca je zapora w Niedzicy.

„Już jakiś czas temu dostaliśmy informacje, że będzie zmiana właściciela elektrowni” mówi w rozmowie z Onetem jeden z pracowników ZEW Niedzica. „To jest tajemnica Poliszynela, ale szczegółów oczywiście nie znamy. Wszystko ma się jednak wyjaśnić do końca września”.

Tymczasem Ministerstwo Aktywów Państwowych mówi jedynie, że obecnie „trwają analizy dotyczące dalszego rozwoju Spółki”.

Radni zdecydowali się na apel do rządu, bo coraz częściej dochodzą do nich informacje, że Skarb Państwa, który jest właścicielem Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica, rozważa decyzję o jej prywatyzacji.

Rada gminy Łapsze Niżne wskazuje w piśmie do premiera, że ZEW Niedzica to przedsiębiorstwo jest nierozerwalnie związane z Małopolską. „To przedsiębiorstwo, które bez olbrzymich wyrzeczeń naszej społeczności nigdy by nie powstało. Tak, jak nasz region bez ZEW Niedzica S.A. nie mógłby dynamicznie się rozwijać”

To mieszkańcy Niedzicy, Falsztyna, Frydmana oraz kilku sąsiednich miejscowości gminy Czorsztyn, w wyniku wywłaszczenia z terenów niezbędnych pod budowę zapory, zbiorników i całej niezbędnej dla funkcjonowania przedsiębiorstwa infrastruktury, opuścili swoje domy, oddali swoje sady, pola uprawne, a nawet kościoły i cmentarze.

Zapora filarem Podhala

Jak mówi Jakub Jamróz, wójt gminy Łapsze Niżne, pozostanie przy państwowej własności spółki ZEW jest ważna dla lokalnej społeczności z co najmniej kilku powodów. Elektrownia jest strategicznym obiektem, który z założenia nie powinien znajdować się w obcych, nieodpowiedzialnych rękach.

Prywatna spółka kapitałowa nastawiona na maksymalizację zysków i minimalizacje kosztów nie będzie przywiązywać zbytniej wagi do bezpieczeństwa powodziowego, które było i jest nadrzędnym celem budowy zapory w Niedzicy.

Warto pamiętać, że oddana w 1997 r. zapora w Niedzicy powoduje, że na Dunajcu w środkowym i dolnym biegu nie występują już praktycznie powodzie. Tym samym obiekt strzeże bezpieczeństwa kilku milionów Polaków ze wschodniej części Małopolski.

Obawy budzi również aspekt dbania o otoczenie, o czystość Zbiornika Czorsztyńskiego, utrzymanie zieleni i wszelkie inne działania, które z punktu widzenia właściciela nastawionego na maksymalizację zysku, niebędącego tu na miejscu, mogą zostać zaniechane lub ograniczone i zmarginalizowane.

ZEW Niedzica jest również jednym z największych pracodawców w regionie, dla gminy Łapsze Niżne jest też źródłem dochodów do lokalnego budżetu. Stanowią one nawet kilkaset tysięcy złotych w skali roku i przekładają się na nowe inwestycje w infrastrukturę m.in. kanalizacyjną, wodociągową, czy nowe drogi dla mieszkańców. W przypadku zmiany właściciela siedziba zostałaby najpewniej przeniesiona, tym samym wyparowałyby i środki na rozwój.

Dochody te nabierają szczególnego znaczenia dla naszego gminnego budżetu w obecnym okresie, gdy mamy do czynienia ze wzrostem inflacji, a tym samym drastycznym wzrostem cen towarów i usług, w tym nośników energii.

Jak mówią radni, prywatyzacja byłaby „szalenie niebezpieczna” w tak ciężkim okresie jaki obecnie przeżywamy.

Platforma też próbowała

ZEW Niedzica próbowano już sprywatyzować kilkukrotnie. Rząd Donalda Tuska w latach 2011-2014 chciał odsprzedać kompleks czeskiej spółce. Okazało się jednak, że dawni właściciele zalanych gruntów wciąż figurowali w księgach wieczystych, co pokrzyżowało plany. Czesi się wycofali, jednak spółce się udało wyjaśnić nieścisłości i formalnie posiada wszystkie grunty, którymi zarządza. To przywraca myśl o sprzedaży spółki.

Fuzja z Azotami?

Kto miałby przejąć zaporę i elektrownię? Najczęściej mówi się o Grupie Azoty z Tarnowa, czyli największej firmie chemicznej w Polsce. W Azotach około 33% udziałów ma Skarb Państwa. Pozostali właściciele to fundusze inwestycyjne oraz prywatni udziałowcy. Taka decyzja znacząco mogłaby zwiększyć kapitał zakładowy, jednak kosztem lokalnej społeczności.

Co jednak również niepokoi mieszkańców, to fakt, iż 20% akcji Grupy Azoty posiada rosyjski oligarcha Wiaczesław Mosze Kantor, który został objęty sankcjami po wybuchu wojny na Ukrainie. Z racji, że należy do grupy udziałowców, ma dostęp do planów budynków ZEW-u oraz ich zabezpieczeń tego strategicznego obiektu. Po fuzji z Azotami powstałoby ryzyko wycieku informacji do Kremla.

Od kilkudziesięciu lat kolejne rządy dawały się ponieść prywatyzacyjnemu trendowi. Wbrew zapewnieniom Prawa i Sprawiedliwości, jakoby dążyło do odzyskania dobra narodowego, obecny rząd zamierza powierzyć bezpieczeństwo kilku milionów Polaków prywatnym właścicielom. Już każdy nieraz spotkał się ze skutkami takiej „odpowiedzialności”. Jaki los czeka mieszkańców Pienin i Spisza?

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments