Polska Wiadomości

Szpitalom grozi upadłość – „miliony złotych pod kreską”

Ciężka sytuacja na rynku energetycznym i wszechobecna drożyzna zbija wiele placówek z nóg. Około 60 proc. szpitali jest w związku z podwyżkami „pod kreską”, po kilku miesiącach mogą zacząć ogłaszać upadłość. Do tego czasu systematycznie będą zmniejszać nakłady i zamykać kolejne oddziały.

  • Szpitalom i zakładom lecznictwa otwartego, brakuje łącznie 140 mln złotych w skali roku.
  • Obowiązujące od lipca podwyżki minimalnych pensji pracowników w ochronie zdrowia miały zostać sfinansowane przez NFZ z nowej wyceny świadczeń.
  • Choć zdecydowana większość placówek podpisała już aneksy do umów z NFZ, to co najmniej 145 szpitali w całej Polsce nie będzie w stanie pokryć kosztów ustawowych podwyżek.
  • Zdaniem prezesa zarządu Związku Powiatów Polskich (ZPP) w części szpitali pieniędzy na podwyżki wystarczy na trzy miesiące. Potem zaczną ogłaszać upadłość.

Zadłużenie na zdrowie

Spotkanie 23 sierpnia w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie miało zwrócić uwagę na problem niedoszacowania kosztów utrzymania placówek leczniczych i konsekwencji, jakie z tego wynikną. Zgromadziło prawie czterysta osób, głównie samorządowców, dyrektorów i prezesów szpitali powiatowych.

Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska wyliczyła, że szpitalom i zakładom lecznictwa otwartego, brakuje łącznie 140 mln złotych w skali roku. Z tego 28 mln zł dotyczy lecznictwa otwartego, a 114 mln zabraknie placówkom szpitalnym.

Jak podkreślał Andrzej Płonka, prezes ZPP, które zwołało spotkanie, ok. 60 proc. szpitali jest w związku z podwyżkami „pod kreską”. Ponadto firmy dostarczające do szpitala leki, materiały opatrunkowe, a także świadczące usługi sprzątania, żądają podwyżek uwzględniających 15-procentową inflację.

Podwyżki bez pokrycia

Jak się okazuje, oprócz wzrostu rachunków za energię i gaz, szpitale borykają się z brakiem środków na wypłaty podwyższonych ustawowo wynagrodzeń. Po otrzymaniu nowych aneksów do umów z Narodowym Funduszem Zdrowia brakuje im pieniędzy na opłacenie bieżących kosztów. Kryzys ma dopełnić się w październiku. Możliwe, że lekarze i pielęgniarki nie dostaną już pensji. Nie stawią się na dyżurach. Następnie szpitalne oddziały ratunkowe mogą zaprzestać działalności.

Początkiem problemów jest nowelizacja ustawy obowiązująca od 1 lipca, która zakłada podwyżki dla personelu medycznego. Należy jednak tutaj wyjaśnić, że problemem nie są należące się w czasach inflacji podwyżki, lecz ich brak pokrycia ze strony państwa.

Podczas konferencji przedstawiciele Związku Powiatów Polskich przedstawiono dane dotyczące liczby szpitali, które nie będą w stanie wywiązać się z zagwarantowanych tzw. ustawą podwyżkową wzrostów wynagrodzeń. Dane dotyczą 195 szpitali, z których 145 placówek nie jest w stanie pokryć kosztów podwyżek dla pracowników działalności medycznych oraz pozostałego personelu.


Jak mówi mecenas Bernadeta Skóbel, kierowniczka Działu Monitoringu Prawnego i Ekspertyz Biura Związku Powiatów Polskich, nie ma możliwości, by szpitale mogły sfinansować 22 proc. podwyżki, gdy większość z nich otrzymała wzrost kontraktu o 5, 7 czy 15 proc.

Czy szykuje się upadek?

Padły przykłady podane przez dyrektorów.

Szpital w Mławie, który nie generował strat w ostatnich latach, do końca roku może mieć 6 mln zł na minusie przy budżecie 50 mln.

W Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie brakuje pieniędzy na badania laboratoryjne. To w związku ze wstrzymaniem produkcji suchego lodu przez Grupę Azoty. Suchy lód potrzebny jest do zabezpieczania próbek, a laboratorium zamawia od kilku dni droższy lód zagraniczny.

Krzysztof Jan Żochowski, dyrektor szpitala w Garwolinie i wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych przekazał, że problemy finansowe dotyczą znacznej części szpitali powiatowych w Polsce. „W budżetach wielu placówek brakuje około miliona złotych miesięcznie. Tak źle nigdy jeszcze nie było”

Szpital Wolski w Warszawie otrzymał od dostawcy energii informację o podwyżce z 1,5 mln zł na 4,5 mln rocznie. Jak poinformował dyrektor placówki Robert Mazur: „Wypłaciłem pierwsze pensje, może wypłacę drugie, ale kolejne koszty, które nas czekają, być może nas zabiją. Przy rocznym budżecie 100 mln złotych zabraknie mi 30 mln zł. Mówimy o szpitalu w stolicy, który przyjmuje 400 pacjentów i zacznie zamykać oddziały. To już się dzieje”

Jak dodaje: „Tylko jeden szpital w Warszawie nie liczy się z pieniędzmi. To szpital rządowy z Wołoskiej, który konkuruje z nami, przejmując personel, który od nas odchodzi. Nie wiem, skąd oni mają pieniądze. Może dla nich zawsze znajdzie się dofinansowanie

Na podstawie:

Puls Medycyny

Rynek Zdrowia

Wirtualna Polska

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments